Ekspert: szczyt EWP w Erywaniu był dla Armenii historycznym wydarzeniem
Szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu był dla Armenii historycznym wydarzeniem - ocenił w Studiu PAP analityk ds. Kaukazu Południowego Wojciech Wojtasiewicz. Ekspert PISM podkreślił, że udział wielu zagranicznych przywódców był sygnałem wsparcia dla armeńskich władz przed wyborami.
Armenia była w poniedziałek gospodarzem ósmego szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej (EWP) - formatu gromadzącego przywódców państw europejskich. Obecny w Erywaniu analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ds. Kaukazu Południowego Wojciech Wojtasiewicz podkreślił w Studiu PAP, że obecność kilkudziesięciu europejskich i światowych przywódców świadczy o rosnącej randze Armenii w stosunkach międzynarodowych.
- Ten szczyt został też zaplanowany w takiej, a nie innej dacie, w mojej ocenie, intencjonalnie. Za niewiele ponad miesiąc, 7 czerwca, odbędą się wybory parlamentarne w Armenii i jest to sygnał wsparcia dla obecnej władzy premiera Nikola Paszyniana. Próba pokazania armeńskiemu społeczeństwu, że Armenia ma nowych sojuszników, przyjaciół w Europie, na szeroko pojętym Zachodzie i dłużej nie będzie już zależna, tak jak to było przez trzy dekady, od Federacji Rosyjskiej - powiedział Wojtasiewicz.
Armenia przez kilka dekad była uwikłana w konflikt z Azerbejdżanem. Chodziło o Górski Karabach - obszar Azerbejdżanu zamieszkany niegdyś w większości przez Ormian. Ostatecznie w 2023 roku Azerbejdżan zwyciężył pod względem militarnym. Oba państwa formalnie nie zawarły jeszcze pokoju, ale w sierpniu 2025 r. premier Armenii Nikol Paszynian i prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew podpisali w obecności Donalda Trumpa w Białym Domu deklarację o przyszłym porozumieniu. Wojtasiewicz zwrócił uwagę na to, że podczas EWP w Erywaniu nastąpił kolejny przełom w relacjach pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem.
- Ten proces jest niezwykle długi, skomplikowany, wymaga cierpliwości obydwu stron, ale mamy do czynienia z wieloma dwustronnymi gestami. Spotykają się przedstawiciele środowisk eksperckich, były takie spotkania już w Armenii, w Azerbejdżanie, rosną kontakty polityczne. I na pewno udział, chociaż online, prezydenta Alijewa w wydarzeniu (...) w Armenii, jest kolejnym takim krokiem, cegiełką, która została dołożona, żeby zbudować to porozumienie między Baku i Erywaniem - ocenił Wojtasiewicz.
Ekspert zwrócił też uwagę na fakt, że Azerbejdżan aplikuje o możliwość organizacji kolejnego szczytu EWP, a obydwa kraje wzajemnie popierały swoje kandydatury. - Wczoraj w trakcie rozmów na szczycie padła także deklaracja ze strony premiera Paszyniana, że on chętnie osobiście weźmie udział w jednym z kolejnych szczytów Europejskiej Wspólnoty Politycznej, który możliwe, że odbędzie się w Baku w 2028 roku - podkreślił ekspert PISM.
Od początku XVIII w. tereny Południowego Kaukazu znajdowały się pod panowaniem rosyjskim, które z przerwami utrzymywało się aż do upadku ZSRS. Rosja angażowała się później w regionalne konflikty - grała rolę rozjemcy w sprawie Górskiego Karabachu, wspierała separatyzmy w gruzińskiej Abchazji i Osetii Południowej. Ekspert PISM powiedział, że „w ostatnich latach mamy do czynienia z ograniczeniem rosyjskich wpływów w Kaukazie Południowym”.
- Jest szereg przyczyn, dlaczego tak się stało, wymienię tylko najistotniejsze: to jest oczywiście przede wszystkim zaangażowanie Federacji Rosyjskiej w pełnoskalową agresję na Ukrainie. Ale także rząd Nikola Paszyniana, który po przegranym Górskim Karabachu postawił na nową politykę zagraniczną, tak zwaną wielowektorową: wzmacnianie stosunków z Unią Europejską, ze Stanami Zjednoczonymi, także z innymi także aktorami stosunków międzynarodowych i ograniczenie uzależnienia od Federacji Rosyjskiej, co się w pewien sposób udaje - powiedział Wojtasiewicz. - W dalszym ciągu Rosja, rosyjskie podmioty, firmy kontrolują kluczowe sektory armeńskiej gospodarki - dodał.
Ekspert zwrócił uwagę na fakt, że rola Kaukazu Południowego rośnie ze względu na transport - m.in. kosztem szlaku handlowego przebiegającego z Chin do Europy przez Rosję. Wymienił w tym kontekście np. inicjatywę nazywaną „Szlakiem Trumpa” - korytarz tranzytowy mający przebiegać przez terytoria Azerbejdżanu i Armenii. Przyznał jednak, że prawdziwe pojednanie pomiędzy Azerami a Ormianami może zająć wiele lat i porównał je do pojednania polsko-niemieckiego.
Rozmawiał Michał Torz (PAP)
mt/ sdd/ rbk/ know/