Ekspert: samoloty F-35 mogą być okiem i uchem innych systemów, w tym komponentu lądowego
W piątek pierwsze trzy samoloty F-35 dotrą do Polski, do bazy w Łasku. Samoloty te mogą być okiem i uchem innych systemów na polu walki, w tym komponentu lądowego - podkreśla mjr pil. Michał Fiszer tłumacząc wyjątkowość tych maszyn.
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w piątek, że jeszcze tego dnia pierwsze trzy samoloty F-35 dotrą do Polski, do bazy lotniczej w Łasku. Jak dodał, uroczyste powitanie maszyn zaplanowano na 12 czerwca.
Major pilot rezerwy dr inż. Michał Fiszer podkreślił w rozmowie z PAP, że F-35 to samolot wielozadaniowy, zoptymalizowany głównie do prowadzenia działań przeciwko celom naziemnym, choć może również zwalczać cele powietrzne. Jak dodał, jest też zdolny do prowadzenia rozpoznania w szerokim zakresie, a w ograniczonym – także walki elektronicznej.
Utrudniona wykrywalność
Podkreślił, że przewaga F-35 nad wcześniejszymi samolotami wielozadaniowymi w naszych siłach powietrznych wynika z samej istoty piątej generacji, czyli utrudnionej wykrywalności. Wskazał, że stacje radiolokacyjne przeciwnika dostrzegają go dopiero z bardzo bliskiej odległości, przez co trudno go zestrzelić. - Może wlecieć w bronioną przestrzeń, a radary przeciwnika wykryją go praktycznie dopiero wtedy, gdy znajdzie się tuż obok nich – dodał Fiszer.
Zastrzegł, że nie wiadomo, jak ta cecha sprawdziłaby się w gęstym i nowoczesnym systemie obrony powietrznej Rosji. Zauważył, że wojna w Ukrainie pokazała, iż obie strony, przy użyciu nowoczesnych systemów przeciwlotniczych rozmieszczonych w rejonie linii frontu, są zdolne błyskawicznie zestrzelić każdy samolot; w efekcie na terytorium przeciwnika w ogóle się nie wlatuje. – W przypadku nie tak szczelnych systemów obrony, jak na przykład w Iranie, te samoloty latają swobodnie - zauważył. W ocenie eksperta, jeżeli jakikolwiek samolot ma mieć szansę w tak trudnym środowisku, to tylko ten.
Za każdą nowoczesną maszyną stoi człowiek - jego wiedza i odpowiedzialność. Polscy piloci nieustannie podnoszą swoje umiejętności, przygotowując się do służby na najnowocześniejszych samolotach bojowych świata.
Już dziś pierwsze maszyny #F35PL pojawią się w Polsce otwierając nowy… pic.twitter.com/KnUptHnhyF— Ministerstwo Obrony Narodowej 🇵🇱 (@MON_GOV_PL) May 22, 2026
Rozmówca PAP wymienił zdolność F-35 nie tylko do zbierania informacji, ale również do ich łączenia, analizowania i rozsyłania dalej. Wskazał, że ten sam system, wykorzystując te same anteny i elektronikę z odpowiednim oprogramowaniem, pracuje również jako system rozpoznania radioelektronicznego. Jak mówił, samolot działa naprzemiennie: albo aktywnie wysyła impulsy i mierzy odległości oraz azymuty do celów, albo przechodzi w tryb pasywny, odbierając i analizując sygnały elektroniczne z radarów przeciwnika.
Ekspert: kamery F-35 mają „wzrok” o wiele ostrzejszy od ludzkiego
F-35 ma również rozproszony system elektrooptyczny składający się z kilku kamer rozmieszczonych wokół kadłuba. Komputer łączy ten obraz w taki sposób, że pilot korzystający z celownika nahełmowego, po odwróceniu głowy w stronę miejsc zasłoniętych przez konstrukcję samolotu – na przykład przez skrzydła – widzi na szybce hełmu obraz tak, jakby skrzydła były przezroczyste. – Gdy rozmawiałem z naszymi pilotami, którzy trenowali na symulatorach F-35, z ich relacji wynikało, że w kokpicie nie widzieli własnych kolan – po spojrzeniu w dół po prostu była ziemia pod samolotem – relacjonował. Jak dodał, obraz jest scalony ze wszystkich kamer tak płynnie, że nie widać przejść między nimi, a pilot obserwuje otoczenie naturalnie.
Kamery te, jak wskazał ekspert, mają „wzrok” o wiele ostrzejszy od ludzkiego, potrafią stabilnie wyostrzyć obraz obiektu naziemnego z odległości 10 czy nawet 20 kilometrów. Pilot F-35 widzi więc dalej i więcej niż ktokolwiek obdarzony nawet nadnaturalnym wzrokiem.
Wszystkie dane z kamer, radaru, systemu rozpoznania elektronicznego, urządzeń ostrzegających o promieniowaniu oraz z systemu wymiany informacji Link 16 trafiają do komputera pokładowego - podkreślił ekspert. - Ten łączy je, analizuje i dopasowuje do biblioteki danych, w czym pomaga mu sztuczna inteligencja. Na ekranie pilota od razu wyświetlają się symbole zidentyfikowanego położenia przeciwnika - zaznaczył. Jak dodał, pilot ma pełną informację o sytuacji taktycznej wokół niego. Cała ta przeanalizowana informacja, naniesiona na wygenerowaną mapę, jest transmitowana do innych samolotów oraz do stanowisk naziemnych. – Dzięki temu F-35 staje się okiem i uchem dla innych systemów, a komponent lądowy zyskuje dodatkowe informacje o przeciwniku – powiedział Fiszer.
Zapytany, czy możliwości tego samolotu stwarzają przewagę w wojnie, która – jak ta w Ukrainie – jest prowadzona przy masowym wykorzystaniu tanich środków bojowych, np. dronów, odparł że F-35 nie jest przeznaczony do walki z bezzałogowcami. – To zupełnie inny poziom działań, jakby równoległa wojna. Uważam, że właściwym podejściem jest wzajemne uzupełnianie się systemów zaawansowanych (high-end) oraz tanich, masowych rozwiązań (low-end). Systemy high-end mają szerokie możliwości, których tanie drony nie posiadają. Z kolei systemy low-end mogą masowo wykonywać prostsze zadania znacznie niższym kosztem. Połączenie obu daje pełne spektrum możliwości bojowych – zauważył.
Na pytanie, czy rzeczywiście istnieje tzw. guzik „kill switch”, który potencjalnie pozwalałby Pentagonowi jednym naciśnięciem uziemić nasze F-35, Fiszer odparł, że ten przycisk to uproszczenie stosowane przez media. Jak podkreślił, istnieją jednak mechanizmy kontroli, których np. Ukraińcy doświadczyli w związku z systemami HIMARS po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa, kiedy to wstrzymano wówczas przekazywanie kodów. – Aby zaprogramować rakietę GMLRS, nie wystarczy wprowadzić samych współrzędnych celu. Muszą one zostać przetworzone przez komputer na specjalny język programowania i kody – tłumaczył.
– Amerykanie nie przekazali Ukraińcom tego modułu przetwarzania, zachowując kontrolę nad tym, co jest atakowane. Ukraińcy muszą wysyłać współrzędne celu i jego opis do amerykańskiej komórki łącznikowej przy ambasadzie utajnionym kanałem. Po weryfikacji i zatwierdzeniu Amerykanie odsyłają paczkę kodów, które wprowadza się do rakiety przed odpaleniem – powiedział ekspert.
Mityczny guzik
Jak zaznaczył Fiszer, Amerykanie nie muszą mieć mitycznego guzika uziemiającego nasze samoloty – w tym przypadku wystarczy fakt, że sami nie produkujemy amunicji do nich. – Jeśli zużyjemy jej zapasy, a dostawy zostaną wstrzymane, samoloty staną się bezużyteczne. To samo dotyczy obsługi technicznej i części zamiennych. Wiele elementów trafia do nas z magazynów w Europie, ale to zawsze wymaga czasu – podkreślił.
F-35 są produkowane przez amerykański koncern Lockheed Martin od 2006 r., powoli stając się kluczowym samolotem bojowym Sojuszu Północnoatlantyckiego - wiele setek takich myśliwców posiadają USA. W Europie trafiają one m.in. do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Norwegii, Holandii, Belgii, Włoch i Danii; spośród państw wschodniej flanki zamówiły je też Finlandia, Czechy i Rumunia. Tego typu myśliwce brały już udział w wielu misjach w regionie np. podczas NATO Baltic Air Policing.
Druga co do wielkości transakcja zbrojeniowa w historii Polski
Na początku 2020 r. Polska zawarła kontrakt o wartości 4,6 mld dolarów na pozyskanie 32 samolotów bojowych F-35, które będą znane pod nazwą „Husarz”. Jak wskazuje Sztab Generalny WP, była to druga co do wielkości transakcja zbrojeniowa w historii kraju. Produkcja pierwszej maszyny zakończyła się w listopadzie 2024 r., a całość dostaw zaplanowano do 2029 r. Do końca br. w Polsce planowo ma się pojawić 14 maszyn, a kolejne 12 – do końca 2027 r.
Polskie F-35 trafią do 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku, gdzie obecnie stacjonuje część polskich F-16 oraz – w następnym etapie – do 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie.
Do tej pory polskie Siły Powietrzne otrzymały 8 samolotów F-35, jednak pozostawały one w bazach w USA, gdzie szkolili się na nich polscy piloci, instruktorzy i technicy. Kolejne zbudowane samoloty mają już trafiać bezpośrednio do Polski; całość dostaw 32 maszyn ma się zakończyć w 2029 r. (PAP)
gru/ sdd/ par/gn/