Ekspert: udowodnienie, że zabójca Skriepieckiego działał na zlecenie Rosji praktycznie niemożliwe
Udowodnienie, że zabójca Siemiona Skriepieckiego działał na zlecenie rosyjskich służb, będzie praktycznie niemożliwe - uważa ekspert ds. przestępczości transgranicznej Tomasz Safjański. Jeśli jednak to się uda, sprawca dostanie wyższą karę; zwykłe porachunki kryminalne są karane łagodniej.
Premier Donald Tusk poinformował w czwartek, że funkcjonariusze policji i ABW zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o udział w zabójstwie Rosjanina w Białej Podlaskiej. Jak zaznaczył szef rządu, „służby pracują nad ustaleniem zleceniodawcy”. Rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie podinsp. Andrzej Fijołek poinformował zaś, że podejrzewany - posługujący się paszportem wystawionym na 36-letniego obywatela Gruzji - został zatrzymany w czwartek rano pod Warszawą. - Będziemy ustalać jego pełną tożsamość. Trwają czynności z zatrzymanym – dodał.
Według ustaleń śledczych do zabójstwa Skriepieckiego doszło w poniedziałek ok. godz. 9.30-9.45 na chodniku, na jednym z osiedli w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie). Do ofiary podszedł nieznany dotąd mężczyzna, który oddał dwa strzały z broni krótkiej. Gdy pokrzywdzony upadł na ziemię, mężczyzna podszedł do niego i oddał jeszcze trzy strzały z bliskiej odległości. Oględziny zwłok wykazały łącznie siedem ran postrzałowych (w obrębie głowy, klatki piersiowej i pleców), dokładnie pięć ran wlotowych i dwie wylotowe. Zastrzelony mężczyzna to obywatel Federacji Rosyjskiej Robert K., który w przestrzeni medialnej występował jako Siemion Skriepiecki.
Ekspert ds. przestępczości transgranicznej Tomasz Safjański - były oficer policji i dyrektor Krajowego Biura Interpolu oraz profesor Akademii WSB - przyznał w rozmowie z PAP, że jako hipotezę roboczą należy przyjąć, iż było to zabójstwo o charakterze politycznym, wykonane na zlecenie wrogiego nam państwa.
Tę hipotezę musimy albo kategorycznie wykluczyć, albo potwierdzić. Tu nie można zostawić żadnych niedopowiedzeń
Zdaniem naszego rozmówcy bardzo trudno będzie jednak udowodnić, że sprawca - przy założeniu, że została zatrzymana właściwa osoba - działał na zlecenie rosyjskich służb. – To będzie praktycznie niemożliwe. Gdyby okazało się, że działał z inspiracji obcego państwa, groziłby mu wyższy wymiar kary. Więc w jego interesie jest utrzymywać, że to albo wypadek, albo zemsta, albo nawet porachunki kryminalne – powiedział.
Safjański zaznaczył, że gdyby okazało się, że nie jest to zabójstwo z typowym motywem kryminalnym, można by je uznać za akt terroru państwowego. – Po pierwsze świadczyłoby to o tym, że w ramach wojny hybrydowej wrogie państwo działa w sposób dosyć śmiały, odważny i nieograniczony na terenie państwa NATO. A po drugie pokazałoby, że nikt nie jest bezpieczny i nawet artysta krytykujący reżim jest potencjalnym celem zabójstwa – zauważył ekspert.
Według niego ze znanych badań i raportów analitycznych poświęconych zagrożeniom sabotażowo-dywersyjnym wynika, że tzw. agentami proxy - wykorzystywanymi przez Federację Rosyjską do wykonywania konkretnych aktów sabotażu (np. podpaleń, fałszywych alarmów) - nigdy nie byli Gruzini.
Wśród nich cały czas bardzo żywa jest kultura „worów w zakonie”. To postsowiecka kultura przestępcza, która zakazuje swoim członkom jakiejkolwiek współpracy z organami państwa, w tym ze służbami specjalnymi. Do tej pory na radarze wykrywanych sprawców nie było Gruzinów. Pojawiali się za to Ukraińcy, Kolumbijczycy, Polacy czy Białorusini
Zdaniem eksperta ukrytym celem zabójstwa – o ile wersja robocza się potwierdzi – jest przede wszystkim skompromitowanie polskich służb, które mu nie zapobiegły, i spowodowanie, że poszczególne organy zaczną przerzucać się odpowiedzialnością. Wskazał, że zabójstwo Rosjanina wpisuje się w ogólną strategię tzw. działań aktywnych Federacji Rosyjskiej. Ta - jak zauważył nasz rozmówca - nie bierze na celownik tylko osób, na które atak miałby znaczenie krytyczne, bo chodzi o pokazanie, że każdy może stać się celem sabotażu.
Wszystko wskazuje na to, że polskie służby zatrzymały wykonawcę. Choć od zatrzymania do skazania jest jeszcze długa droga, trzeba zaznaczyć, że potencjalny sprawca został szybko zidentyfikowany, zlokalizowany i zatrzymany. Polska policja wykonała tutaj dobrą robotę
Jego zdaniem po tej sprawie wchodzimy na nowy poziom, na którym musimy także skorygować procedury bezpieczeństwa. Odnosząc się do zabójstwa Skriepieckiego, zauważył, że - wedle doniesień - miał on propozycję ochrony, ale z niej nie skorzystał. – Ta procedura musi zostać doprecyzowana, aby uniknąć kolejnych sytuacji, w których składa się komuś propozycję ochrony, ta (osoba - PAP)jej odmawia, po czym zostaje zlikwidowana – ocenił.
Według eksperta nie jesteśmy bezradni, natomiast musimy sprawniej wykorzystywać informacje, którymi już dysponujemy - zamiast działać wyłącznie reaktywnie, należy podejmować też akcje wyprzedzające, np. zbierać informacje o potencjalnych obiektach ataku, prowadzić szkolenia i uświadamiać zagrożenie.
Zdaniem Safjańskiego obecnie polską największą bolączką jest niedostosowanie języka komunikacji na poziomie ministerialnym, rządowym, do tego, co się dzieje w kraju. Jak zauważył, wciąż obracamy się bowiem wokół narracji skrajnych, czyli czasu wojny bądź czasu pokoju, tymczasem „od pięciu lat żyjemy w stanie, który nie jest ani wojną, ani pokojem”.
I wciąż nie jesteśmy do tego dostosowani np. komunikacyjnie. Żeby to zmienić, od dwóch lat prowadzimy pracę badawczą i szkolenia o sabotażu i dywersji np. w ministerstwach oraz innych instytucjach, jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych, czy Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
W ostatnich dwóch dekadach poza terytorium Rosji doszło do zabójstw lub prób zabójstw osób uznawanych za krytyków Kremla, byłych funkcjonariuszy rosyjskich służb lub osób współpracujących z zachodnimi śledczymi. W części spraw zapadły wyroki sądowe lub precyzyjne ustalenia śledztw państwowych, inne pozostają niewyjaśnione.
W 2004 r. w Katarze w wybuchu samochodu-pułapki zginął były przywódca czeczeńskich separatystów Zelimchan Jandarbijew. Tamtejszy sąd skazał dwóch rosyjskich funkcjonariuszy służb specjalnych za udział w operacji, po czym zostali oni przekazani Rosji. Dwa lata później - w 2006 r. - w Londynie otruto polonem-210 byłego oficera FSB Aleksandra Litwinienkę. W wyniku śledztwa ustalono, że za zabójstwo odpowiadali Andriej Ługowoj i Dmitrij Kowtun, działający w ramach operacji rosyjskich służb.
Z kolei w 2018 r. w Salisbury w Wielkiej Brytanii doszło do próby zabójstwa - przy użyciu środka chemicznego Nowiczok - byłego oficera GRU Siergieja Skripala i jego córki. Brytyjskie władze przypisały operację rosyjskiemu wywiadowi wojskowemu GRU; w jej następstwie zmarła także przypadkowa osoba, Dawn Sturgess, która weszła w kontakt z Nowiczokiem, dotykając zakażonego przedmiotu.
Rok później - w 2019 r. w Berlinie zastrzelono obywatela Gruzji, Zelimchana Changoszwilego, byłego dowódcę polowego po stronie czeczeńskich sił walczących przeciw Rosji w czasie drugiej wojny czeczeńskiej. Niemiecki sąd uznał, że zabójstwo zostało zlecone przez rosyjskie instytucje państwowe, a sprawcę skazano na dożywocie.
Do kolejnego zabójstwa, które jest wiązane z Rosją, doszło w Hiszpanii. W 2024 r. został zastrzelony, a następnie rozjechany samochodem rosyjski pilot Maksim Kuzminow, który wcześniej zbiegł na Ukrainę. Hiszpańskie służby wciąż prowadzą śledztwo w sprawie tego zabójstwa, a część źródeł w służbach bezpieczeństwa wskazywała na możliwy udział rosyjskich służb specjalnych, jednak nie przedstawiono dotąd oficjalnych ustaleń ani nie zapadł wyrok sądowy.
Wśród niewyjaśnionych spraw jest także m.in. śmierć w Wielkiej Brytanii biznesmena Aleksandra Pieriepilicznego. Doszło do niej w 2012 r.; dotychczas nie ustalono jednoznacznej przyczyny zgonu, mimo pojawiających się hipotez o możliwym otruciu.(PAP)
gru/ pś/ ugw/ dafa/ sma/