Stołeczny ratusz: pismo od b. ordynatora ze Szpitala Południowego oficjalnie nie wpłynęło do urzędu
Pismo od byłego ordynatora ze Szpitala Południowego oficjalnie nie wpłynęło ani do urzędu miasta, ani do prezydenta Warszawy — sprostowała piątkowe doniesienia portalu zero.pl zastępczyni rzeczniczki ratusza Marzena Gawkowska.
Gawkowska odniosła się do doniesień portalu zero.pl o tym, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w 2025 r. otrzymał informacje od byłego ordynatora ze Szpitala Południowego o nieprawidłowościach na SOR tej lecznicy.
„Artykuł sugeruje, jakoby takie pismo oficjalne wpłynęło do prezydenta Warszawy. Tymczasem taki dokument ani do Urzędu m.st. Warszawy, ani do prezydenta Warszawy nie wpłynął. To nieprawdziwa informacja, wprowadzająca w błąd odbiorców” - napisała Gawkowska.
Wcześniej publikację dziennikarzy portalu skomentował w mediach społecznościowych prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
„Prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji” - napisał Trzaskowski.
Dziennikarze serwisu podali w piątek, że według informacji, które posiadają, ordynator oddziału chirurgii Warszawskiego Szpitala Południowego o nieprawidłowościach w działaniach Dawida Kacprzyka, ówczesnego koordynatora SOR tej placówki, poinformował w czerwcu 2025 r. zarząd szpitala i radę nadzorczą, a w lipcu — prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.
Lekarz miał alarmować Trzaskowskiego za pomocą komunikatora internetowego. Prezydent Warszawy miał go poprosić o informację na piśmie, co lekarz zrobił. Przekazane prezydentowi stolicy informacje miały mówić m.in. o tym, że Dawid Kacprzyk mimo braku specjalizacji zarządza SOR-em, a także „wykonuje procedury, do których nie ma uprawnień, często bez nadzoru osób z odpowiednią specjalizacją”.
We wrześniu ub. roku ordynator został zwolniony. Według portalu powodem zwolnienia medyka miały być zaległości w przekazywaniu sprawozdań do Narodowego Funduszu Zdrowia, skargi pacjentów na to, że oddział chirurgii nie wyznaczał niezwłocznie terminów zabiegu oraz zagubiony depozyt zostawiony przez jednego z pacjentów.
Do materiału prezydent Warszawy odniósł się w piątek po południu w serwisach społecznościowych.
„Codziennie dostaję setki wiadomości. Z przeróżnych źródeł. Nie z każdą wiadomością jestem w stanie się zapoznać. A prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji” - napisał Trzaskowski.
Podkreślił, że jeżeli ktoś ma wiedzę o możliwym naruszeniu prawa albo poważnych nieprawidłowościach, powinien skorzystać z formalnych ścieżek: pisemnego zawiadomienia właściwych organów, w tym prokuratury, albo procedury zgłoszeń dla sygnalistów. „Wtedy sprawa jest rejestrowana, trafia do właściwej instytucji, ma osobę odpowiedzialną i termin dalszych działań” - dodał.
Zaznaczył, że z jego wiedzy wynika, że szpital jest w poważnym sporze prawnym z byłym ordynatorem.
Wcześniej, na konferencji zorganizowanej w piątek w ratuszu, Trzaskowski kilkukrotnie podkreślał, że nie miał żadnych informacji o nieprawidłowościach na szpitalnym oddziale ratunkowym. - Do mnie nie dochodziły informacje o nieprawidłowościach na SOR-ze w Szpitalu Południowym – zadeklarował.
Według portalu Zero.pl lekarz Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
W piątek Trzaskowski poinformował o odwołaniu rady nadzorczej Szpitala Południowego, a dzień wcześniej odwołany został zarząd placówki. (PAP)
mas/ akar/ mhr/