O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

ZUS może zmieniać umowy bez reformy PIP

Projekt ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, nad którym prace wstrzymał premier Donald Tusk, zawiera przepisy, które już dziś de facto obowiązują, bo prawo do zamiany formy umów ma Zakład Ubezpieczeń Społecznych - powiedział PAP ekspert prawa pracy Andrzej Radzisław.

Biuro (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk/Albert Zawada
Biuro (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk/Albert Zawada

Na początku grudnia ub.r. Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt ustawy dotyczący reformy Państwowej Inspekcji Pracy, opracowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, kierowanym przez przedstawicielkę Nowej Lewicy Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk. Projekt zakładał m.in. umożliwienie okręgowym inspektorom pracy przekształcania umów o dzieło, umów-zleceń czy kontraktów B2B w umowy o pracę.

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że zdecydował o niekontynuowaniu prac nad tego typu reformą PIP. Uzasadniając swoją decyzję, stwierdził, że nadmierne uprawnienia dla urzędników, przewidziane w reformie, byłyby destrukcyjne dla firm i mogłyby doprowadzić do utraty pracy przez wielu ludzi. Marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zapowiadał w środę, że jeszcze tego samego dnia porozmawia na ten temat z premierem. W czwartek poinformował jednak, że do spotkania nie doszło, choć może się ono odbyć jeszcze w tym tygodniu.

Sprawa jest o tyle istotna, że wymóg oskładkowania umów cywilnoprawnych wiąże się z jednym z tzw. kamieni milowych, od których realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Więcej

Donald Tusk. Fot. PAP/Albert Zawada
Donald Tusk. Fot. PAP/Albert Zawada

Premier o reformie PIP: znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników

Ekspert prawa pracy Andrzej Radzisław przyznał w rozmowie z PAP, że przepisy zawarte w spornym projekcie ustawy o PIP w praktyce już dziś obowiązują. 

"Z punktu widzenia przedsiębiorców krytykujących te rozwiązania największym zagrożeniem nie jest Państwowa Inspekcja Pracy, lecz Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który już obecnie korzysta ze swoich uprawnień do przekształcania np. umów B2B w umowy o pracę".

Andrzej Radzisław

Prawo pracy i uprawnienia ZUS

Jego zdaniem wynika to z ogólnego przepisu, zgodnie z którym ZUS wydaje decyzje w zakresie podlegania ubezpieczeniom. – Przepis ten jest interpretowany w ten sposób, że ZUS może wydać decyzję stwierdzającą, iż dana osoba podlega ubezpieczeniom jako pracownik lub zleceniobiorca, nawet wbrew woli stron łączącego je stosunku prawnego – zaznaczył Radzisław.

– Orzecznictwo sądowe poszło w tym kierunku, że uznaje się, iż ZUS de facto może kwestionować rodzaj zawartej umowy. Na przykład podczas kontroli inspektor ZUS dochodzi do wniosku, że osoba realizująca umowę o dzieło w rzeczywistości wykonuje umowę zlecenia, a więc podlega ubezpieczeniom – powiedział ekspert.

W takich sytuacjach – dodał – wola stron nie ma żadnego znaczenia. Zdarzało się bowiem, że ZUS kwestionował umowę o dzieło, twierdząc, iż w istocie jest to umowa zlecenia. Sam wykonawca przekonywał, że mamy do czynienia z dziełem, płatnik składek potwierdzał to stanowisko, jednak ZUS podtrzymywał swoją ocenę i domagał się opłacania składek. Sądy w takich sprawach potwierdzały stanowisko ZUS. Podobne przypadki dotyczyły również umów B2B, które także były przez ZUS kwestionowane.

Wyrok w takiej sprawie – przypomniał ekspert – wydał m.in. w 2024 r. Sąd Okręgowy w Łodzi. Osoba, która zawarła umowę B2B, po pewnym czasie zakwestionowała jej charakter i złożyła skargę do Państwowej Inspekcji Pracy. PIP ustaliła, że w istocie powinna to być umowa o pracę, jednak nie miała narzędzi, by doprowadzić do jej przekształcenia. Poinformowała natomiast ZUS, który wydał decyzję, że dana osoba podlega ubezpieczeniom jako pracownik. Decyzję tę sąd podtrzymał.

"Paradoks obowiązujących przepisów polega na tym, że organ odpowiedzialny za egzekwowanie prawa pracy, czyli Państwowa Inspekcja Pracy, ma dziś węższe uprawnienia niż ZUS".

Andrzej Radzisław

Projekt ustawy o PIP jest więc formą ujednolicenia prawa. Największa różnica w stosunku do obecnych przepisów polegała na tym, że w myśl projektu decyzja PIP o zmianie formy umowy miała mieć rygor natychmiastowej wykonalności, a takiego rygoru nie mają decyzję ZUS.

Z punktu widzenia przedsiębiorców takie uprawnienia PIP mogły więc nieść realne finansowe zagrożenie, bo w przypadku umowy o pracę składki płaci się od pełnego wynagrodzenia, a nie od kwoty zryczałtowanej, jak przy jednoosobowej działalności gospodarczej, występującej w przypadku B2B. - Przy umowach o pracę podstawą jest przychód — jeśli ktoś otrzymuje 20 tys. złotych, to od tej kwoty są naliczane składki. Tymczasem przy działalności gospodarczej składki są płacone od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia — zwrócił uwagę ekspert.

Uchwalenie nowych przepisów mogło więc mieć daleko idące konsekwencje, przyznał ekspert, bo dziś w wielu dziedzinach życia przymyka się oko na fikcję w formach zatrudnienia. 

"Lekarze w szpitalach pracują na podstawie umów B2B, piloci latają samolotami na podstawie umów B2B, stewardessy podobnie. Dziennikarze mówią o umowach śmieciowych, a sami są zatrudniani na podstawie umów B2B".

Andrzej Radzisław

Tyle że w myśl ostatniej wersji projektu, jak dodał, decyzje PIP nie miały już mieć rygoru natychmiastowej wykonalności.

Więcej

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Fot. PAP/Marcin Obara
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Fot. PAP/Marcin Obara

Dziemianowicz-Bąk: będziemy rozmawiać z koalicjantami, jak walczyć z „patologią umów śmieciowych”

Zdaniem eksperta jednak nawet wstrzymanie projektu ustawy o PIP, co jest działaniem głównie wizerunkowym, nie zablokuje prawa ZUS do kwestionowania form prawnych umów. Zatem zawarte dziś umowy nawet po czasie będą mogły zostać przez ZUS zakwestionowane, co dla pracodawców będzie się wiązać z określonymi kosztami.

Ekspert zwrócił uwagę, że ZUS kiedyś zakwestionował nawet umowę na recenzję pracy habilitacyjnej jako umowę o dzieło, żądając zmiany na oskładkowaną umowę-zlecenie. Choć finalnie tej sprawy nie wygrał, sprawa ta pokazuje determinację Zakładu w kwestiach umów. A sądy, jak dodał, raczej przyznają rację ZUS-owi.

Do wyjątków należy wyrok Sądu Najwyższego z 2013 roku, potwierdzający, że sekretarki w sądzie mogą być zatrudnione na podstawie umowy zlecenia, choć inne sekretarki, wykonujące te same obowiązki, były zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Choć być może wiązało się to z faktem, przyznał ekspert, że sprawa dotyczyła samego sądu.

- Przekonanie, że temat zamiany umów jest zamknięty, jest więc przekonaniem błędnym — podkreślił Radzisław. (PAP)

pś/ agz/ grg/

Zobacz także

  • Siedziba ZUS na ul. Szamockiej w Warszawie. Zdj. ilustracyjne. Fot. PAP/Tomasz Gzell
    Siedziba ZUS na ul. Szamockiej w Warszawie. Zdj. ilustracyjne. Fot. PAP/Tomasz Gzell

    ZUS ostrzega przed oszustami podszywającymi się pod pracowników Zakładu

  • Zbigniew Derdziuk. Fot. PAP/Radek Pietruszka
    Zbigniew Derdziuk. Fot. PAP/Radek Pietruszka

    Prezes ZUS: żaden urząd nie może żądać od nas podawania danych

  •  Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Fot. PAP/Marcin Bielecki
    Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Fot. PAP/Marcin Bielecki

    ZUS: opłaca się późniejsze przejście na emeryturę

  • Emeryci w parku Fot. PAP/Tytus Żmijewski
    Emeryci w parku Fot. PAP/Tytus Żmijewski

    Czternastki dla kolejnych emerytów jeszcze przed weekendem

Serwisy ogólnodostępne PAP