O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Rosjanie konsekwentnie zwalczają Kaję Kallas

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas nie schodzi z celownika rosyjskiej propagandy, bo jest konsekwentnym krytykiem rosyjskiej agresji na Ukrainę i Rosja wie, że jeśli Kallas będzie miała coś do powiedzenia, Moskwa nie odzyska pełni międzynarodowych praw - przyznaje estońska ekspertka Merili Arjakas.

Kaja Kalla, Władimir Putin. Fot. PAP/Victor Kovalchuk/EPA/SERGEI ILNITSKY
Kaja Kalla, Władimir Putin. Fot. PAP/Victor Kovalchuk/EPA/SERGEI ILNITSKY

Rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow w wywiadzie dla rosyjskiej państwowej telewizji powiedział w niedzielę, że Rosja nie będzie rozmawiać z „niekompetentną” szefową europejskiej dyplomacji i byłą premier Estonii Kają Kallas. – Jak można rozmawiać o czymkolwiek z Kają Kallas? Przecież ani my, ani Amerykanie nigdy z nią nie będziemy rozmawiać – to oczywiste – podkreślił Pieskow, nawiązując do odwołanego w ostatniej chwili przez Amerykanów spotkania Kallas z sekretarzem stanu USA Marco Rubio w lutym 2025 roku.

– Rosjanie chcą podważyć pozycję Kallsa wszelkimi dostępnymi sposobami. To z obawy, że dopóki ona i inni podobnie myślący przywódcy w Polsce oraz całej Unii Europejskiej pozostaną u steru procesów decyzyjnych, powrót do „business as usual” z Rosją będzie niemożliwy – oceniła Merili Arjakas, ekspertka estońskiego think tanku International Centre for Defence and Security, odpowiadając na pytanie PAP.

Dlatego jej zdaniem rosyjscy propagandyści starają się przedstawiać Kallas jako polityczkę „polaryzującą i nieodpowiedzialną” oraz podważać jej wiarygodność.

Przeciwko Kallas Kreml uruchamia także kampanie dezinformacyjne.

W najnowszym rankingu opublikowanym dziś przez estoński serwis fact-checkingowy Propastop, prowadzonym przez ochotników z Kaitseliit, czyli Estońskiej Ligi Obrony, Kallas ponownie znalazła się w czołówce Estończyków najczęściej atakowanych przez rosyjską propagandę.

Według Propastop w 2025 roku rosyjskie media z jednej strony nagłaśniały mające osłabić pozycję Kallas brukselskie plotki o napięciach wokół jej stanowiska, a z drugiej przedstawiały ją jako siłę napędową wrogiej wobec Rosji polityki UE.

Image
Kaja Kallas (L) i Wołodymyr Zełenski (P). Fot. EPA/SERGEY DOLZHENKO
Kaja Kallas (L) i Wołodymyr Zełenski (P). Fot. EPA/SERGEY DOLZHENKO

Była premier Estonii, której rodzina została w 1949 roku wywieziona na Syberię, uchodzi za jastrzębia w polityce wobec Rosji. W lutym 2024 roku trafiła na listę rosyjskiego MSW jako poszukiwana za „niszczenie i uszkadzanie” (w rzeczywistości demontaż – PAP) pomników żołnierzy sowieckich w Estonii. Komentując wystawienie przez Rosjan listu gończego, Kallas napisała wówczas na X, że nie da się Kremlowi „uciszyć”.

Jako premier Estonii zasłynęła krytyką budowy rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2, a po wybuchu pełnoskalowej wojny Rosji z Ukrainą wsparła Kijów i była przeciwniczką osłabienia sankcji gospodarczych przeciwko Moskwie.

Opowiedziała się także za zwiększeniem wydatków na obronność w NATO. W wywiadzie udzielonym dziennikowi „Le Monde” ówczesna premier Estonii przypomniała, że w latach zimnej wojny niektóre państwa wydawały na obronność nawet 6 proc. PKB, a obecnie trwa przecież „wojna gorąca”. Podkreśliła wtedy, że największym bezpośrednim zagrożeniem dla NATO jest Rosja.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zaliczył Kallas w 2024 roku do „najzagorzalszych rusofobów”, zajmujących najważniejsze stanowiska w Unii Europejskiej.

Jednak ataki kremlowskich propagandystów na Estonkę zaczęły się znacznie wcześniej, jeszcze zanim stanęła na czele unijnej dyplomacji.

Więcej

Kaja Kallas. Fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET
Kaja Kallas. Fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET

Kallas: jeśli Putin przejmie Donbas, będzie kontynuować podbój Ukrainy

Kaja Kallas na celowniku rosyjskiej propagandy

Już 17 maja 2023 roku w pierwszym programie rosyjskiej państwowej telewizji pojawiła się fałszywa informacja, że dziadek Kallas ze strony matki współpracował w czasie II wojny światowej z Niemcami. Jego rodzina miała za to zostać w 1949 roku wywieziona na Syberię.

Jeden z gości programu rosyjskiej telewizji oświadczył, że dziadek estońskiej premier służył w Omakaitse, ochotniczej organizacji samoobrony sformowanej w Estonii i kontrolowanej przez niemieckie władze okupacyjne. Część jej członków skazano po 1991 roku za udział w Holokauście. W programie pokazano także rzekome zdjęcie dziadka Kallas. W rzeczywistości widniał na nim jej pradziadek ze strony ojca Eduard Awler, który służył w Lidze Obrony podczas estońskiej wojny o niepodległość i zmarł w 1939 roku, a więc dwa lata przed niemiecką okupacją.

Matka i dziadkowie Kai Kallas rzeczywiście zostali wywiezieni na Syberię, ale nie za rzekome nazistowskie zbrodnie „dziadka”, ale tak jak ponad 20 tys. innych Estończyków podczas kampanii rozkułaczania w 1949 roku. Kampania ta miała ułatwić kolektywizację rolnictwa w Estonii. Rodzina Kallas spędziła na Syberii prawie dziesięć lat, o czym urodzona w 1977 roku pani premier niejednokrotnie wspominała, m.in. przy okazji uroczystości upamiętniających te masowe deportacje w marcu 2025 roku. Nazwała je wtedy „czarnym rozdziałem historii”.

„Mojej rodzinie się udało: mama, babcia, prababcia i dziadek wrócili do Estonii. Ale niestety nie wszyscy mieli to szczęście. Tysiące straciły życie w tej podróży” – napisała wówczas premier Kallas na X.

Image
Kaja Kallas. Fot. EPA/OLIVIER MATTHYS
Kaja Kallas. Fot. EPA/OLIVIER MATTHYS

W 2024 roku, kiedy okazało się, że Kallas bierze udział w wyścigu do fotela szefowej dyplomacji UE, rosyjscy propagandyści uruchomili kolejną kampanię dezinformacyjną, którą opisał m.in. estoński portal Delfi. Chodziło o to, aby pokazać, że estońska premier pochodzi z rodziny nomenklaturowej, opływającej w czasach komunizmu w luksusy.

Kampania wystartowała na stronie rosyjskiej sieci propagandowej Sputnik VKontakte, a następnie fałszywe informacje pojawiły się w dziesiątkach rosyjskich publikacji internetowych i kontach na Telegramie. Zostały także nagłośnione przez prorosyjskie konta zagraniczne.

Rosjanie opublikowali zdjęcie, na którym nastoletnia Kallas siedzi z mamą i ojcem w wygodnie i dostatnio urządzonym salonie. Fotografię opatrzono kąśliwym komentarzem, że tak oto w czasach sowieckich „cierpiała z powodu represji w ZSRR” rodzina Kallas. Pominięto przy tym fakt, że ojciec pani premier Siim Kallas był w czasach ZSRR członkiem partii komunistycznej.

Jednak w rzeczywistości mające skompromitować Kallas zdjęcie zostało zrobione nie w czasach komunistycznych, ale w latach 90., gdy Estonia była już niepodległym państwem. Pani premier miała wtedy kilkanaście lat. Jak wyjaśniła Kallas na X, meble na zdjęciu pochodziły z lat 30. XX wieku i zostały uratowane przez jej babkę, akurat tę, która uniknęła deportowania na Syberię. To zaś pokazuje, dowodziła premier, że Estonia „była zamożnym krajem przed okupacją sowiecką”.

Estońskie media zadawały sobie wówczas pytanie, dlaczego kremlowscy propagandyści wybrali oskarżenia szyte tak grubymi nićmi. Rzeczywistym pretekstem, który mógłby posłużyć do uznania pani premier za hipokrytkę, były bowiem podejrzenia związane z działalnością jej męża Arvo Hallika, w związku z którymi w 2023 roku wzywano ją nawet do dymisji. Podczas gdy Kallas po wybuchu wojny na Ukrainie wielokrotnie apelowała o zakończenie jakichkolwiek interesów z Rosją, firma transportowa, w której udziały miał jej mąż, nadal współpracowała z agresorem.

Pani premier wyjaśniła wówczas, że firma męża pomaga jedynie swojemu estońskiemu klientowi zakończyć działalność w Rosji „zgodnie z prawem i obowiązującymi sankcjami”. Podtrzymała też opinię, że po wybuchu wojny należało zerwać kontakty handlowe z Rosją.

Anna Gwozdowska (PAP)

agw/ pś/ mhr/ grg/

Zobacz także

  • Prezydent Karol Nawrocki (P) oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski (L). Fot. PAP/Paweł Supernak
    Prezydent Karol Nawrocki (P) oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski (L). Fot. PAP/Paweł Supernak
    Specjalnie dla PAP

    Eksperci: Rosja może wykorzystywać spotkanie Zełenskiego z Nawrockim i Tuskiem do dezinformacji

  • Zdjęcie ilustracyjne Fot. PAP/EPA/DUMITRU DORU
    Zdjęcie ilustracyjne Fot. PAP/EPA/DUMITRU DORU

    107 mln dolarów. Tyle Kreml chciał w tym roku przekazać prorosyjskim partiom w Mołdawii

  • Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej w okolicy miejscowości Mika. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski
    Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej w okolicy miejscowości Mika. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski
    Specjalnie dla PAP

    Raport: rosyjska propaganda szerzy narrację o „polskich partyzantach”

  • Plac Czerwony w Moskwie, zdjęcie ilustracyjne, fot. PAP/MAXIM SHIPENKOV
    Plac Czerwony w Moskwie, zdjęcie ilustracyjne, fot. PAP/MAXIM SHIPENKOV

    Założycielka niezależnego rosyjskiego portalu Meduza poszukiwana listem gończym

Serwisy ogólnodostępne PAP