Kreml używa akt Epsteina do propagandy o „moralnej przewadze” Rosji nad Zachodem [ANALIZA]
Ujawnienie kolejnej partii akt ze śledztwa ws. Jeffreya Epsteina zostało wykorzystane przez prokremlowskich publicystów do powielania fałszywej narracji o „konserwatywnej” Rosji jako rzekomym obrońcy cywilizacji chrześcijańskiej przed „zepsutym” Zachodem – powiedział PAP prof. Roman Baecker z UMK w Toruniu.
Władimir Sołowiow, czołowy kremlowski propagandysta telewizyjny, przypomniał na Telegramie archiwalny wywiad z Putinem, w którym rosyjski przywódca określa zachodnie elity mianem „balu wampirów” i podkreśla, że od wieków są „przyzwyczajone do napełniania brzuchów ludzkim mięsem, a kieszeni pieniędzmi”. Fragmenty rozmowy powieliły prorosyjskie konta w mediach społecznościowych.
Od momentu, gdy amerykański Departament Sprawiedliwości 30 stycznia opublikował akta ze śledztwa dotyczącego zmarłego w 2019 r., powiązanego z zachodnim establishmentem i skazanego za pedofilię Jeffreya Epsteina, prokremlowscy medialni influencerzy w sieci twierdzą, że Putin „chroni Rosję” przed satanistycznym i zepsutym Zachodem oraz „rzuca wyzwanie globalnemu złu”.
Jak powiedział PAP dr Andrzej Szabaciuk, ekspert Instytutu Europy Środkowej w Lublinie i autor książki „Między russkim mirom a duchową niezależnością”, narrację o „walce Putina z antychrystem, zepsuciem i hedonizmem Zachodu” podtrzymuje także rosyjska Cerkiew. Patriarcha Cyryl przedstawia Putina jako „osobę głęboko wierzącą”, prześladowaną za „obronę wartości chrześcijańskich”.
W rzeczywistości „chrześcijańskość” Rosji jest jedynie fasadowa. Po prawosławnym Bożym Narodzeniu w 2024 r. rosyjski resort spraw wewnętrznych podał, że w nabożeństwach wzięło wówczas udział zaledwie 1,4 mln osób, czyli około 1 proc. populacji.
Rosjanie w aktach Epsteina
Kremlowscy influencerzy w sieci, podkreślając rzekomą moralną wyższość rosyjskich elit nad zachodnimi, twierdzą jednocześnie, że akta Epsteina nie kompromitują rzekomo rosyjskich polityków i celebrytów, w tym Putina. To nieprawda.
Według analizy niezależnego portalu Meduza ujawnione dokumenty zawierają ponad tysiąc wzmianek o Putinie. Wśród nich jest m.in. raport FBI z 2017 r., powołujący się na źródło, które twierdziło, że Epstein był zaangażowany w zarządzanie tajnymi aktywami rosyjskiego przywódcy.
W aktach pojawiają się także nazwiska byłej rzeczniczki prasowej prokremlowskiej młodzieżówki „Nasi”, Marii Drokowej, oraz rosyjskiego przedsiębiorcy Władysława Doronina.
Drokowa miała przedstawić Epsteinowi pomysły na promocję jego marki, m.in. zorganizowanie Nagrody Epsteina i założenie fundacji antymobbingowej. Jak wynika z ich korespondencji, Amerykanin miał ją poprosić o nagie zdjęcia.
Z kolei Doronin w latach 2009-2010 zapraszał Epsteina do Moskwy i doradzał mu w sprawie uzyskania rosyjskiej wizy.
Jednym z najbardziej dramatycznych wątków akt, jak podaje Meduza, jest sprowadzanie na wyspę Epsteina w celach seksualnych dziewcząt z Rosji.
W ujawnionych dokumentach wymieniane są kobiety z Samary, Saratowa, Niżnego Nowogrodu, Omska i obwodu czelabińskiego. Korespondencja Epsteina z 2018 r. wspomina także o krasnodarskiej agencji modelek Sztorm.
Choć założycielka agencji, Dana Borisenko, zaprzeczyła, że miała kontakty z Epsteinem, a rosyjskie media przedstawiają modelkę z akt, Raisę, jako idealną żonę i odnoszącą sukcesy w projektowaniu wnętrz kobietę biznesu, dr Szabaciuk ocenił, że wątek rosyjskich modelek może wskazywać na możliwy udział rosyjskich służb w działalności Epsteina.
– Agencja modelek z Krasnodaru wygrała kontrakt na obsługę ceremonii otwarcia olimpiady w Soczi. To dziwne. Może to tylko domysły, ale być może służby rosyjskie wykorzystały sytuację, żeby infiltrować wpływowe środowiska zachodnich polityków i biznesmenów – powiedział ekspert i dodał, że właśnie tak aferę wokół Epsteina naświetlają niezależne rosyjskie media, sugerując, że Rosjanie mogli wręcz pomagać w organizowaniu imprez na wyspie miliardera.
Narracja o obronie konswerwatywncyh wartości w Rosji
Jak podkreślił Szabaciuk, część zachodniej opinii publicznej „nabiera się” na rosyjską narrację o obronie konserwatywnych wartości, której nową falę wywołała publikacja akt Epsteina.
Ekspert przypomniał o powodzeniu programu wizowego „wspólnych wartości”, wprowadzonego przez Kreml w 2024 roku. Jest to tzw. wiza konserwatywna dla obywateli państw zachodnich, którzy czują się prześladowani we własnych krajach z powodu narzucania im liberalnych norm. Program oferuje możliwość trzyletniego pobytu w Rosji bez konieczności zdawania egzaminów językowych.
Jak podały rosyjskie media, w samym lipcu 2025 roku z rosyjskiej oferty skorzystało 1500 osób, najwięcej z Niemiec.
– To pokazuje, że niestety ta propaganda działa i trafia do środowisk na Zachodzie, które z reguły nie mają pojęcia o tym, jak funkcjonuje Rosja – zauważył Szabaciuk.
Według prof. Baeckera w Rosji ta eksportowa narracja Kremla o „moralnej wyższości” nie ma szans na powodzenie. – Rosjanie wiedzą, jak żyją ich elity, i to nie tylko od czasu filmu Nawalnego „On Wam nie Dimon” o luksusowym życiu Dmitrija Miedwiediewa – powiedział Baecker.
To film z marca 2017 roku pt. „On nie jest dla was Dimką”, co nawiązuje do wypowiedzi rzeczniczki Dmitrija Miedwiediewa domagającej się większego szacunku dla jej szefa. Pokazano w nim luksusowe rezydencje byłego premiera i prezydenta Rosji, m.in. dom i winnicę w Toskanii oraz rezydencję w okolicy Soczi.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ bst/ mhr/ grg/