Kryzys w Norwegii po opublikowaniu akt Epsteina. Były premier usłyszał zarzuty
Prof. Hilde Henriksen-Waage z Uniwersytetu w Oslo uważa, że wiarygodność Norwegii jako uczestnika światowych mediacji „bezprecedensowo spadła” w związku z zarzutami korupcji wobec byłego premiera Thorbjoerna Jaglanda oraz negocjatorów porozumień izraelsko-palestyńskich. Mieli oni mieć też związki z Jeffreyem Epsteinem.
Henriksen-Waage twierdzi, że ujawnione informacje łączą w sobie „nadużycia władzy, korupcję, seks i nie wiadomo co jeszcze”, co - jej zdaniem - jest „ekstremalnie szkodliwe dla prestiżu Norwegii, jej wysiłków i promowania się jako ważnego mediatora pokojowego”.
„Ujawnione relacje z Epsteinem i zarzuty korupcyjne w najwyższym stopniu podkopały nasz wizerunek. To upadek bez precedensu” - powiedziała norweska profesorka, cytowana w środę przez agencję NTB.
Badaczka przypomniała, że od 1990 r. Norwegia uczestniczyła w 40 procesach pokojowych, a mediacje stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów jej polityki zagranicznej. Była szefowa Instytutu Badań nad Pokojem w Oslo (PRIO) zaznaczyła, że norweski model mediacji opierał się w dużej mierze na nieformalnych kontaktach i sieciach zaufania, umożliwiających szybkie decyzje oraz rozmowy z przywódcami i stronami konfliktów poza oficjalnymi kanałami.
„Straciliśmy zaufanie jako aktor zaangażowany w procesy pokojowe” - podsumowała prof. Henriksen-Waage.
Tłem sprawy są zarzuty postawione przez norweski urząd ds. przestępczości gospodarczej Oekokrim byłemu premierowi i byłemu szefowi Komitetu Noblowskiego Thorbjoernowi Jaglandowi oraz dyplomatce Mony Juul i jej mężowi Terje Roed-Larsenowi, współtwórcom procesu pokojowego między Izraelem a OWP, który doprowadził do podpisania porozumień z Oslo w 1993 r. Śledztwo dotyczy ich relacji z finansistą Jeffreyem Epsteinem, skazanym za przestępstwa seksualne, w tym pożyczek i innych korzyści finansowych otrzymanych od Amerykanina.
Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ ap/ kgr/