Europosłanka Gosiewska po rozmowie z Poczobutem: nie chciał, byśmy się za niego wstydzili
Europosłanka PiS Małgorzata Gosiewska rozmawiała w środę z przebywającym w szpitalu Andrzejem Poczobutem. Powiedział mi, że nie dał się ugiąć, byśmy nie musieli wstydzić się za Polaków na Białorusi - przekazała PAP polityczka. Jak dodała, nie będzie zgody na ocieplanie stosunków z Mińskiem.
- Dzisiaj Andrzej zadzwonił do nas ze szpitala, by podziękować za wsparcie, którego udzielaliśmy - powiedziała w środę PAP Gosiewska. Według niej Poczobut dodzwonił się do europosła PiS Michała Dworczyka i potem prosił o rozmowę z innymi eurodeputowanymi, w tym z nią.
Jak podkreśliła polityczka, usłyszała od Poczobuta coś absolutnie wyjątkowego. - Powiedział, że był niezłomny i walczył, nie dał się ugiąć, byśmy nie musieli wstydzić się za Polaków na Białorusi. Chciał pokazać, że Polacy na Białorusi są warci uwagi i nie przynoszą wstydu nam: Polsce, Polakom - relacjonowała Gosiewska.
Według niej Poczobut potwierdził w rozmowie telefonicznej swoją gotowość przyjazdu do Strasburga na posiedzenie europarlamentu.
- Oczywiście, w momencie, kiedy już zdrowie i siły mu na to pozwolą. Więc pewnie musimy się uzbroić w cierpliwość, bo wiemy, że po pięciu latach tych dramatycznych tortur, pobytu w nieludzkich warunkach, Andrzej na pewno wymaga dłuższego leczenia - zaznaczyła Gosiewska.
Podkreśliła „wielką rolę” prezydenta Karola Nawrockiego w uwolnieniu Poczobuta. Podziękowała „wszystkim zaangażowanym”. - Rządowi też dziękujemy, że to się udało, bo najważniejsze, że Andrzej jest na wolności - zaznaczyła Gosiewska.
Jak powiedziała, martwi ją to, że Poczobut chce wracać na Białoruś. - To jest właśnie cały Andrzej. Przecież wiemy, że w tym początkowym okresie uwięzienia mógł wyjść za cenę emigracji, ale nie chciał - przypomniała.
Gosiewska powiedziała, że będzie zabiegać o to, by Poczobut nie wracał na Białoruś. - Nie mamy wątpliwości, że powrót (...) wiąże się z dalszym zagrożeniem - kontynuowała europosłanka. - Z tym, że znowu zostanie uwięziony i będzie nam dużo trudniej wydobyć go z więzienia, że to bezpośrednio zagraża jego życiu. A znamy Andrzeja na tyle, że wiemy, że on nie zaprzestanie swojej działalności, że to nie jest człowiek, który wróci po to, żeby spokojnie żyć. To nie Andrzej - podkreśliła.
Jak dodała, uwolnienie Poczobuta pokazuje, że o sytuacji na Białorusi trzeba mówić głośno, by poruszać opinię międzynarodową. - Sami mieliśmy niejednokrotnie wątpliwości, czy wymienianie więźniów z nazwiska im nie zaszkodzi. Ale to jest dowód na to, że nie, że trzeba to robić dla sprawy, dla Białorusi demokratycznej i dla tych poszczególnych osób - zaznaczyła.
W ocenie Gosiewskiej uwolnienie Poczobuta nie zmienia faktu, że Alaksandr Łukaszenko gnębi własny naród i niszczy wszelkie oznaki wolności. - On z jednej strony wypuszcza więźniów politycznych, ale drugie tyle zamyka. Tu nic się nie zmieniło i dlatego, póki co, nie będzie normalizacji relacji ani żadnego ocieplania stosunków z Białorusią. W każdym razie naszej zgody na to nie będzie - podsumowała.
Ze Strasburga Magdalena Cedro (PAP)
mce/ rtt/ jpn/ grg/