O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Ewa Puszczyńska: producentka jest trochę matką Polką [NASZE WIDEO]

W branży filmowej jej nazwisko to światowa marka. Wyprodukowała m.in. oscarowe filmy, takie, jak „Ida”, „Strefa interesów”, „Prawdziwy ból” czy trzykrotnie nominowaną do Oscarów „Zimną wojnę”. - Myślę, że producent, zwłaszcza w wykonaniu kobiety, to jest trochę taka matka Polka, która powinna przytulić, ale czasami dać klapsa. Czasami powinna być psychologiem i przedszkolanką, a kiedy indziej twardą biznesmenką – mówi PAP Life Ewa Puszczyńska. Jej najnowszym projektem jest serial HBO Max, „Piekło kobiet”.

PAP Life: Kiedy czyta pani scenariusz, od razu czuje pani, czy jest to projekt, którym warto się zająć? 

Ewa Puszczyńska: Wierzę swojej intuicji. Ale oprócz tego, że coś mnie chwyta za serce, staram się wybierać takie projekty, które są dla mnie ważne. Nie tylko jako producenta, filmowca, ale również jako kobiety, człowieka.

„Piekło kobiet” jest serialem o kobietach. O tym, jak chcą być postrzegane i że tak naprawdę nie powinny nikogo pytać o zdanie. To serial kostiumowy, pokazujemy Warszawę lat 30-tych. Ale te kostiumy są tylko takim złagodzeniem tych poważnych tematów, które poruszamy, a które nadal są ważne i aktualne. Czasy się zmieniają, zmieniają się dekoracje, ale kobiety ciągle muszą walczyć o swoje miejsce w społeczeństwie. Trzeba o tym głośno mówić. I dlatego z taką radością i z wdzięcznością przyjęłam propozycję współpracy przy tym serialu. 

PAP Life: Reżyserką „Piekła kobiet” jest Anna Maliszewska, autorkami scenariusza są Magdalena Franczuk i Ewa Popiołek, główną postacią jest Helena, grana przez Agatę Turkot. Czy z kobietami pracuje się inaczej niż z mężczyznami? 

E.P.: Z kobietami pracuje się inaczej, czasami trudniej. My kobiety mamy bardzo ostre pazurki, potrafimy być niemiłe dla siebie nawzajem. Ale nigdy nie pracowałam z samymi kobietami czy z samymi mężczyznami. Najlepsze chyba jest zachowanie równowagi. Ale również pilnowanie tego, żeby ta współpraca odbywała się na równych zasadach. Pilnowanie wzajemnego szacunku, wzajemnej pomocy. 

PAP Life: Kiedy 30 lat temu zaczynała pani pracę jako producentka filmowa, kobiet w tym zawodzie było niewiele. Teraz jest to zawód wręcz sfeminizowany. Dlaczego kobiety dobrze sprawdzają się w roli producentek? 

E.P.: Rzeczywiście, kiedy 30 lat temu zaczynałam pracę w przemyśle filmowym, to był bardzo męski świat. Teraz na szczęście to się zmienia. Jestem strasznie dumna ze swoich młodych koleżanek, producentek filmowych, których jest coraz więcej i które mężczyzn troszeczkę spychają w tył. To jest fantastyczne. Myślę, że dlatego tak dobrze sobie radzimy w tym biznesie, bo mamy pewne cechy, które u mężczyzn nie są tak dobrze rozwinięte. Jest to empatia, umiejętność odczytywania relacji międzyludzkich poprzez obserwacje. Poza tym, uważam, że chyba mamy większą wytrzymałość na stres, jesteśmy bardziej odporne, umiemy lepiej zorganizować współpracę kobiet i mężczyzn na planie. Producent odpowiada nie tylko za współpracę z reżyserem czy operatorem. Jest odpowiedzialny za dzieło, które powstaje, ale jest również odpowiedzialny za ekipę. Za to, jak ta ekipa pracuje, dlaczego nie powinna pracować więcej niż 12 godzin, itd.

Myślę, że producent, zwłaszcza w wykonaniu kobiety, to jest trochę taka matka Polka, która powinna przytulić, ale czasami dać klapsa. Czasami powinna być psychologiem i przedszkolanką, a kiedy indziej twardą biznesmenką. Te cechy w kobietach bardzo dobrze się uzupełniają. Dlatego, mam nadzieję, że kobiet producentek będzie coraz więcej. 

PAP Life: Kilka lat temu opinią publiczną wstrząsnęły wyznania znanych aktorek, które doświadczyły molestowania seksualnego na planach filmowych. Zapoczątkowało to globalny ruch #MeToo. Jak, pani zdaniem, zmieniła się od tego czasu praca w filmach?

E.P.: Miałam bardzo dużo szczęścia, bo nigdy nie dotknęło mnie nic złego jako kobiety ze strony mężczyzny. To prawda, że w ostatnich latach praca na planach filmowych się zmieniła. Jeszcze do niedawna nie było na planach koordynatorów czy koordynatorek intymności, bo głównie są to kobiety, a dziś to standard. To jest nowy zawód, ale bardzo potrzebny. Chodzi o to, żeby aktorki, ale również aktorzy, mieli pewność, że ich prawa intymne zostaną uszanowane. Że nie zostaną przekroczone żadne granice, nie będzie żadnego mobbingu, ani fizycznego, ani psychicznego. I że to wszystko będzie uregulowane przepisami prawa, i rzeczywiście dopilnowane. To zapewnia poczucie bezpieczeństwa na planie, a to z kolei daje wszystkim swobodę pracy. Wtedy nie myślimy o tym, że komuś może stać się jakakolwiek krzywda, bo wiemy, że zadbano o bezpieczeństwo. To jest również rola producenta, żeby wiedzieć, że taki koordynator intymności na planie jest potrzebny. Chociaż muszę powiedzieć, że nie wszystkie aktorki czy aktorzy chcą takiego koordynatora intymności. Niektórzy mówią, że są świadomi tego, co robią i sami potrafią o siebie zadbać. Ale w wielu przypadkach taki koordynator jest niezbędny.

Mówimy tutaj o zachowaniu na planie, o intymności, ale musimy również pamiętać o tym, że przed i po planie też jest życie. Chodzi o to, jak się umawiamy z ludźmi, którzy mają u nas zagrać. Nie może ktoś dostać więcej pieniędzy tylko dlatego, że jest mężczyzną, a zagrał równoważną rolę z kobietą. Myślę, że jest bardzo ważne, żeby dopilnowywać tego równouprawnienia.

PAP Life: Czy był taki moment w życiu, że musiała pani zawalczyć o swoje prawa? Dorastała pani w czasach, kiedy dziewczynki wychowane były na posłuszne kobiety.

E.P.: Wychowywałam się w bardzo dobrej rodzinie, od dziecka miałam bardzo dużo swobody. Do pewnego wieku wychowywali mnie babcia z dziadkiem, którzy otaczali mnie opieką i miłością, ale też dawali mi bardzo dużo wolności. Od początku mogłam mówić to, co myślę, mogłam rozmawiać z rodzicami, z dziadkami o tym, co chcę, co mi się podoba, co mi się nie podoba. Kiedy chodziłam do szkoły, mogłam sama decydować o tym, czego chcę się uczyć, a czego nie. Nikt mnie w domu nie zmuszał, żebym miała same piątki. Chociaż w szkole podstawowej miałam same piątki, ale już w liceum wybierałam to, co mnie interesuje. Byłam bardzo kiepska z fizyki i z matematyki, ale udawało mi się przechodzić z klasy do klasy. Skończyłam anglistykę. Kiedy zajęłam się produkcją filmową, miałam już 40 lat i zawodu producenta uczyłam się od mężczyzn. Chciałam dowiedzieć się jak najwięcej. Czasem chowałam swoje ambicje i emocje, ale oczywiście też do momentu, gdyby ktoś próbowałby przekroczyć jakąś granicę - wtedy bym mu na to nie pozwoliła. Uważam, że miałam szczęśliwe życie, które doprowadziło mnie do miejsca, gdzie jestem dzisiaj. (PAP Life)
 

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/moc/ag/ kgr/
 

Ewa Puszczyńska – producentka m.in. wyróżnionej nagrodą BAFTA i Oscarem „Idy” oraz trzykrotnie nominowanej do Oscara „Zimnej wojny” Pawła Pawlikowskiego, nagrodzonej dwoma Oscarami „Strefy interesów” Jonathana Glazera i filmu „Prawdziwy ból” także wyróżnionego Oscarem. Pojawiała się na liście „Variety 500" – zestawieniu najbardziej wpływowych ludzi na świecie w branży medialnej. Jest członkinią Europejskiej Akademii Filmowej, należy również do Polskiej i Amerykańskiej Akademii Filmowej. Skończyła anglistykę na Uniwersytecie Łódzkim. Ma 71 lat. Jest producentką nowego serialu HBO Max „Piekło kobiet”, który można oglądać od 6 marca.
 

Zobacz także

  • Kobieta w laboratorium. Zdj. Ilustracyjne. Fot. PAP/ Grzegorz Michałowski
    Kobieta w laboratorium. Zdj. Ilustracyjne. Fot. PAP/ Grzegorz Michałowski

    Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce. Równość wciąż projektem niedokończonym

  • Zdjęcia z konferencji prasowej na temat aresztowania Jeffreya Epsteina w Nowym Jorku w lipcu 2019 r. Fot. PAP/EPA/JASON SZENES
    Zdjęcia z konferencji prasowej na temat aresztowania Jeffreya Epsteina w Nowym Jorku w lipcu 2019 r. Fot. PAP/EPA/JASON SZENES

    Szukanie kobiet, modelki, kontakty z Fibakiem. Polskie wątki akt Epsteina

  • Ofiara przemocy - zdjęcie ilustracyjne Fot. PAP/Jacek Turczyk
    Ofiara przemocy - zdjęcie ilustracyjne Fot. PAP/Jacek Turczyk

    Kobietobójstwo w Polsce: ponad 290 ofiar w siedem lat, większość z rąk partnerów

  •  Ministerstwo Zdrowia przygotowało zmiany w opiece okołoporodowej. Fot. Adobe Stock/LIGHTFIELD STUDIOS
    Ministerstwo Zdrowia przygotowało zmiany w opiece okołoporodowej. Fot. Adobe Stock/LIGHTFIELD STUDIOS

    Nowe standardy na porodówkach. Co się zmieni dla rodzącej?

Serwisy ogólnodostępne PAP