O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Katarzyna Herman i Borys Szyc o „Piekle kobiet”: to historia o hipokryzji, lęku i patriarchacie [WIDEO]

„Piekło kobiet”, kostiumowy thriller obyczajowy, przenosi widzów do Warszawy lat 30. – Mówimy w tym serialu o czymś, co dalej jest bardzo aktualne: walce o godność i prawie do wyboru. Tylko że zapakowane jest to w kostium, scenografię sprzed 100 lat – wyjaśnia w rozmowie z PAP Life Katarzyna Herman. A Borys Szyc zauważa, że jest to opowieść o hipokryzji, frustracji i lęku przed utratą władzy. „Piekło kobiet” już dostępne na HBO Max.

Warszawa lat 30. XX wieku – miasto kontrastów, w którym rauty i blichtr sąsiadują z mrokiem, przemocą i obyczajową hipokryzją. Właśnie w takiej scenerii rozgrywa się akcja nowego serialu HBO Max „Piekło kobiet”. Twórcy przenoszą widzów do świata społecznych nierówności i dramatów kobiet, łącząc kostiumowy thriller z dramatem obyczajowym i wątkiem kryminalnym. Tytuł i tematyka nawiązują do głośnych felietonów Tadeusza Boya-Żeleńskiego z 1930 roku, w których pisarz otwarcie krytykował karalność aborcji, obłudę obyczajową i brak edukacji seksualnej.

Główną bohaterką „Piekła kobiet” jest Helena Wróblewska (w tej roli Agata Turkot, znana z „Domu dobrego” Wojtka Smarzowskiego), prowadząca rubrykę matrymonialną w piśmie należącym do jej zamożnego męża, Maksymiliana Wróblewskiego (Mateusz Damięcki). Po śmierci jednej z tancerek, korzystających z usług biura matrymonialnego, Helena zaczyna na własną rękę odkrywać świat zakazanych pragnień, przemocy i systemowej niesprawiedliwości. „Piekło kobiet” opowiada o walce o godność i prawie do wyboru – tematach wciąż bardzo aktualnych.

Image
Kadr z serialu "Piekło kobiet". Fot. prasa.wbdpoland/materiały prasowe
Kadr z serialu "Piekło kobiet". Fot. prasa.wbdpoland/materiały prasowe

Wśród bohaterów „Piekła kobiet” znajdują się też Róża – grana przez Katarzynę Herman – oraz Wiktor Denar, w którego wciela się Borys Szyc. Oboje uosabiają hipokryzję i zakłamanie systemu, w którym funkcjonują. Ich postaci pokazują, że patriarchat ma wiele twarzy, a jego mechanizmy niszczą nie tylko ofiary, lecz także tych, którzy próbują nim zarządzać.

Róża, siostra Maksymiliana Wróblewskiego, to kobieta wyrachowana, przekonana o własnej sprawczości. Katarzyna Herman w rozmowie z PAP Life podkreśla, że jej bohaterka jest postacią znacznie bardziej złożoną. - Róża jest w relacjach rodzinnych, towarzyskich z wieloma postaciami z „Piekła kobiet” i wydaje się jej, że jest specjalistką od pociągania za sznurki. Ale na końcu okaże się, że tak jej się tylko może wydawało. Czyli, w pewnym sensie, jest też ofiarą piekła kobiet – mówi. Po czym aktorka zauważa: – Ona jest strażniczką patriarchatu, ale jest też ofiarą patriarchatu w imię miłości. Nie mogę za dużo powiedzieć, ale na pewno nie jest szczęśliwą kobietą i nie jest kobietą wolną, chociaż lubi tak o sobie myśleć.

Więcej

Ewa Puszczyńska. Fot. PAP/EPA/FABIAN SOMMER
Ewa Puszczyńska. Fot. PAP/EPA/FABIAN SOMMER

Ewa Puszczyńska: producentka jest trochę matką Polką [NASZE WIDEO]

Herman zwraca uwagę, także w kontekście swojej bohaterki, że ostatnio, szczególnie po projekcji filmu „Dom dobry”, dużo mówi się o ofiarach przemocy, którymi są głównie kobiety. A, jej zdaniem, także bardzo ciekawym tematem są kobiety, które są milczącymi obserwatorkami, często umocowanymi w tym systemie i w jakiś sposób zaangażowanymi w proceder przemocy. – Bardzo mało wiemy o tych kobietach, ale oceniamy je bardzo surowo. I bez wątpienia są współwinne. Natomiast zastanawiam się, co musiało je do tego doprowadzić, co spowodowało, że znalazły się w takiej relacji. Bardzo często jest to jakaś rozpaczliwa potrzeba bycia z kimś, potrzeba miłości, potrzeba też akceptacji – snuje rozważania.

Według Herman, mimo że „Piekło kobiet” jest serialem kostiumowym, opowiada o czymś niezwykle współczesnym – nierówności płci. – Objawia się ona chociażby tym, że w dalszym ciągu pozycja kobiet jest trochę uzależniona od pozycji mężczyzny, z którym jest związana. Kręcąc serial, wszyscy mieliśmy poczucie, że mówimy o czymś, co dalej jest bardzo aktualne. Tyle że jest to zapakowane w kostium, scenografię sprzed stu lat. A to daje pewien szyk i dystans. Wydaje mi się, że bardzo potrzebny w takich produkcjach – uważa.

Image
Kadr z serialu "Piekło kobiet". Fot. prasa.wbdpoland/materiały prasowe
Kadr z serialu "Piekło kobiet". Fot. prasa.wbdpoland/materiały prasowe

W podobnym tonie o mechanizmach władzy i lęku mówi PAP Life Borys Szyc, którego bohater – Wiktor Denar – buduje swoją pozycję na prywatnej frustracji i populizmie. – To jest facet, który całe swoje jestestwo oparł na zawiści, wręcz nienawiści, na porażce, którą poniósł, bo kochał się w Helenie, która wyszła za mąż za Maksa, jego najbliższego przyjaciela. Zdarzają się takie sytuacje w prawdziwym życiu, że dwóch facetów kocha się w tej samej kobiecie, a ona wybiera jednego z nich. Denar jest przykładem nieudacznika, który wymyślił siebie na nowo i poszedł, jak to często bywa, w politykę, populizm i bardzo prawicową narrację. Swoje mądrości „wylewa” z siebie w radiowej audycji. - To, co tam pada z ust Denara, można jeden do jednego przełożyć na dzisiejsze czasy – podkreśla.

Aktor przyznaje, że kreując swojego bohatera, inspirował się prawdziwymi osobami. - Myślę, że podobnych postaci, takich niezwykle „przemiłych”, jest w naszym współczesnym życiu politycznym kilka. Chyba najbardziej ukochałem sobie takiego jednego brodacza z zakrytym okiem, bo on bardzo jeszcze lubi upajać się swoim głosem i tym słowem okrągłym, które wychodzi z jego gardła. Historia Denara to chyba jest opowieść o hipokryzji, o smutnym, nieszczęśliwym człowieku, który musi innym kazać robić różne rzeczy, żeby się poczuć lepiej - stwierdza.

Więcej

Chris Lavis, Maciek Szczerbowski. Fot. PAP/ EPA/JILL CONNELLY
Chris Lavis, Maciek Szczerbowski. Fot. PAP/ EPA/JILL CONNELLY

Diana Dąbrowska o Oscarach: wspaniale było usłyszeć nazwisko Maćka Szczerbowskiego

Szyc zdradza, że granie Wiktora Denara sprawiło mu dużo frajdy. - Paradoksalnie, nawet z tej najgorszej postaci, którą grasz, chcesz zawsze wyciągnąć coś dobrego albo śmiesznego. Zwłaszcza, jak na pierwszy rzut oka, nic w niej nie ma. Na pewno tworzenie kogoś, kto zupełnie nie jest do ciebie podobny to jest dużo fajniejsza przygoda. Te złe postaci są też dużo bardziej atrakcyjne do grania niż ci krystalicznie dobrzy – mówi Herman.

Herman przyznaje, że serial skłonił ją do wielu osobistych refleksji. – Środowisko twórców teatralnych czy filmowych, w którym funkcjonuję na co dzień, jest dość tolerancyjne. Ale kiedy się spotykałam z ludźmi spoza tego środowiska, nie raz byłam zaskoczona. Często okazywało się, że silni, konkretni, zaradni życiowo mężczyźni okazywali się wielbicielami bardzo prawicowej partii. Na moje pytanie, dlaczego, dostawałam odpowiedź: „Bo jest w tym jakiś ład, porządek”. Wydaje mi się, że większość z nas, szczególnie dziś, w bardzo burzliwych czasach, potrzebuje wartości, takiego poukładanego ładu, a z tym jest problem. Kościół, który dawał jakiś porządek, kodeks, utracił swoje wpływy, duża część Polek i Polaków deklaruje, że nie chodzi do Kościoła. Nie mamy autorytetów, bo dziś autorytetami, zwłaszcza dla młodych ludzi, są często celebryci na TikToku. Nie czytamy już książek, bo nie mamy na to cierpliwości ani czasu. Wydaje mi się, że wszyscy jesteśmy bardzo zagubieni. Młodzi albo trochę starsi mężczyźni boją się silnych kobiet. Zmierzamy w stronę Japonii, gdzie mężczyźni poślubiają wymyślone z internetu awatary, bo są uległe, można je zaprogramować. Jestem ciekawa, gdzie nas to zaprowadzi – zastanawia się.

Image
Kadr z serialu "Piekło kobiet". Fot. prasa.wbdpoland/materiały prasowe
Kadr z serialu "Piekło kobiet". Fot. prasa.wbdpoland/materiały prasowe

Według Szyca, współcześni mężczyźni czują się zagrożeni. - Zwłaszcza ci, którzy bardzo długo mieli władzę, byli na szczycie lub o tej władzy zawsze marzyli. A tu nagle wkraczają wstrętne kobiety i zabierają im stołki. Jak może tak być? Cóż w takiej sytuacji może taki biedak zrobić? No musi machać tym swoim ego. To takie smutne i żenujące, jak się na to patrzy. Myślę, że kobietom się należy, żeby wreszcie przejęły tę władzę. Chociaż nie wiem, czy im tego życzyć, bo to polityka to jednak jest potworny świat, smutny, bezwzględny, chociaż może gdyby kobiety przejęły go w większości, to byłoby w nim więcej serca i empatii – podsumowuje.

Aktor podkreśla także, że zarówno w jego życiu prywatnym, jak i zawodowym, kobiety zawsze odgrywały bardzo dużą rolę. - Nie wiem, czy jestem feministą. Ale wiem, że uwielbiam i kocham kobiety, właściwie byłem wychowany tylko przez mamę i zawsze się obracałem głównie wśród kobiet i lepiej się czuję z kobietami. Można powiedzieć, że moja droga zawodowa też była kobieca, bo na drugim roku w Akademii Teatralnej moją profesorką została Agnieszka Glińska. To spotkanie zmieniło całe moje życie - zawodowe, teatralne i nie tylko. Zrobiliśmy wspólnie dyplom, to był „Płatonow” Czechowa, w którym grałem Płatonowa, a za tym poszedł angaż do Teatru Współczesnego, itd. Drugą moją wielką panią profesor była Maja Komorowska, z którą z kolei na trzecim roku robiliśmy całego Szekspira. Kiedy po latach grałem Hamleta, wszystkie nauki z jej zajęć wróciły do mnie. Mogę więc powiedzieć, że kobiety były takimi kamieniami milowymi w mojej karierze – zauważa.

Więcej

Chris Lavis, Maciek Szczerbowski. Fot. PAP/ EPA/JILL CONNELLY
Chris Lavis, Maciek Szczerbowski. Fot. PAP/ EPA/JILL CONNELLY

"Dziewczyna, która płakała perłami" wyróżniona! Maciek Szczerbowski i Chris Lavis z Oscarem

Herman także mówi, że w pracy zawodowej miała raczej szczęście do kobiet reżyserek. - Zaczynając od teatru, gdzie były to Agnieszka Glińska czy Izabella Cywińska, w filmie czy serialu - Agnieszka Holland, Agnieszka Smoczyńska czy Kinga Dębska. Kobiety reżyserki pracują trochę inaczej niż mężczyźni reżyserzy. One nas otulają, trochę jak matki albo jak siostry – mówi. Ale dodaje też, że kobiety lubią ze sobą rywalizować. Doświadczyła tego w szkole baletowej i później już jako aktorka. - Teraz bardzo dużo mówi się o siostrzeństwie i o tym, jak się wspieramy. Ale, mam poczucie, że nikt - za przeproszeniem - nie potrafi tak podłożyć świni, jak inna kobieta i często zrobi to z uśmiechem na ustach - mówi.

Aktorka zwraca także uwagę na nierówności w zawodzie, np. te związane z płacami. – Ten temat jest dosyć tajemniczy, bo w dalszym ciągu do końca nie wiemy, czy jesteśmy z naszymi kolegami aktorami na równorzędnych stawkach. Wydaje mi się jednak, że ciągle te stawki są różne. Natomiast bardzo się cieszę i jestem z tego dumna, że jakiś czas temu zagrałam trochę va banque. Kiedy producent spytał mnie, ile chciałabym dostać za pracę, powiedziałam, że dokładnie tyle samo, co mój partner, nie wiedząc, ile on wynegocjował. Producent wrócił do mnie po wielu godzinach i okazało się, że dostałam stawkę trzy razy większą niż tą, którą sama bym zaproponowała - wspomina.

Image
Kadr z serialu "Piekło kobiet". Fot. prasa.wbdpoland/materiały prasowe
Kadr z serialu "Piekło kobiet". Fot. prasa.wbdpoland/materiały prasowe

- Jest jeszcze inna rzecz, która mnie irytuje. Ciągle aktorki pyta się w wywiadach: „Jak sobie pani radzi z rolą matki i rolą aktorki?”. „No jakoś sobie radzę” odpowiadam. Mężczyzn aktorów raczej się nie pyta, jak sobie radzą z rolą ojca i z rolą aktora. A my kobiety ciągle jednak jesteśmy wpisane w te wszystkie obowiązki rodzinne i one głównie na nas spoczywają - mówi.

W serialu „Piekło kobiet”, obok Herman, Szyca, Turkot i Damięckiego, wystąpili m.in. Maria Kowalska, Bogumiła Bajor, Hubert Miłkowski, Jacek Koman, Tomasz Sapryk i Piotr Trojan.

Za produkcję odpowiada Ewa Puszczyńska, producentka oscarowych filmów: „Ida”, „Strefa interesów” i „Prawdziwy ból”, a reżyserią zajęła się Anna Maliszewska. Zdjęcia do serialu wykonał Wojciech Zieliński.

„Piekło kobiet” składa się z sześciu odcinków. Serial miał premierę na platformie HBO Max 6 marca. (PAP Life)

Autorka Iza Komendołowicz

ikl/ag/ep/

Zobacz także

  • Fot. Materiały prasowe
    Fot. Materiały prasowe
    Specjalnie dla PAP

    Mateusz Damięcki: kiedyś też byłem idealistą [WIDEO]

  • Pomnik Juliusza Cezara. Zdj. ilustraccyjne. Fot. aliberti/Adobe Stock
    Pomnik Juliusza Cezara. Zdj. ilustraccyjne. Fot. aliberti/Adobe Stock

    Juliusz Cezar bohaterem serialu telewizyjnego

  • Kamil Stoch Fot. PAP/Grzegorz Momot
    Kamil Stoch Fot. PAP/Grzegorz Momot

    Pożegnalny sezon Kamila Stocha tematem serialu dokumentalnego

  • Plakat Gildii Scenarzystów Polskich. Fot. Gildia Scenarzystów Polskich/Facebook
    Plakat Gildii Scenarzystów Polskich. Fot. Gildia Scenarzystów Polskich/Facebook

    Ogłoszono nominacje do 4. Nagród Gildii Scenarzystów Polskich [GALERIA]

Serwisy ogólnodostępne PAP