Filmoznawczyni: nie uciekniemy zupełnie od premier filmowych w streamingu
Jeśli chodzi o Oscary, to Akademia premiuje to, co pozwala jej żyć, czyli premiery filmowe w salach kinowych. Ale nie uciekniemy zupełnie od premier w streamingu - powiedziała PAP filmoznawczyni Magdaleny Bulaszewskiej,
- Już od kilku lat obserwujemy jak platformy streamingowe otrzymują nagrody za swoje produkcje oryginalne, te jakościowo lepsze. Myślę, że będzie pojawiało się tam coraz więcej artystycznego kina reżyserskiego takiego, które nazywamy kinem ambitnym - oceniła dr Magdalena Bulaszewska.
Filmoznawczyni zaznaczyła, że Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej powstała, aby promować sztukę i twórczość Hollywood, czyli to, co było pokazywane przede wszystkim na scenie kinowej. - Na tym zarabiają producenci i ekipy zajmujące się produkowaniem filmów. Ich zarobek jest skoncentrowany na tym, co udaje im się uzyskać w przestrzeni sal kinowych, a głównymi zarabiającymi w przypadku streamingów są dostawcy posiadający technologie i samą platformę. Wówczas na takiej promocji filmu nie zarabiają producenci i aktorzy, tylko ci, którzy mają platformy dostarczające filmy - tłumaczyła.
Bulaszewska zwróciła uwagę, że streamingi dalej będą starały się dostarczać różnorodną ofertę. Paramount Skydance mówiąc o wykupieniu Warner Bros. Discovery wskazuje na podnoszenie jakości swoich treści. Paramount zapewnia również, że dalej utrzyma kolejność dystrybucji rozpoczynając od pokazywania filmu w salach kinowych na wyłączność, a premiera na streamingu pojawi się później.
Według filmoznawczyni, wydaje się jednak, że nie uciekniemy zupełnie od dostarczania premier w streamingu. - Ten model zapoczątkowała pandemia, bo tylko w ten sposób film mógł mieć publiczną premierę, która jest konieczna, aby Akademia wzięła film pod uwagę. Myślę, że nadal będą rozwijane dwie drogi. Szeroko rozumiane „Hollywood” będzie promowało organizowanie premier w tradycyjny sposób - na sali kinowej. Natomiast dostawcy technologiczni będą proponowali swoim subskrybentom drogę streamingową - oceniła. Jak dodała, tego typu doświadczenia pozwalają dostawcom utrzymać atrakcyjność subskrypcji.
Bulaszewska podkreśliła, że status filmu budują nagrody. Zarówno Oscary, ale też inne m.in. europejskie. Liczy się zarówno zdobyta statuetka jak i nominacja - zwłaszcza na shortliście. - Jeśli chodzi o same Oscary, to Akademia premiuje to, co pozwala jej żyć, czyli właśnie premiery filmowe w salach kinowych - dodała.
Przypomniała również, jak kilka lat temu przez prasę przeszła fala zapytań czy kina studyjne będą się zamykały. - One dalej funkcjonują. Może nie mają tak wielu odbiorców, ale kina studyjne nie są po to, żeby mieć jak najwięcej odbiorców, tylko, żeby przygotowywać ciekawy repertuar dla tych zainteresowanych - oceniła.
Według filmoznawczyni, zupełnie inaczej ogląda się film na dużym ekranie. - Jesteśmy wtedy zanurzeni w tym obrazie. Bodźce dotykają nas dużo bardziej autentycznie. Do tego dochodzi całe nagłośnienie. Nie mamy rozpraszaczy w postaci telefonów. Generalnie siedząc w sali kinowej siedzimy, słuchamy i oglądamy to co jest na ekranie i to daje nam zupełnie inny odbiór i doświadczenie narracji filmowej, która jest nam pokazywana.
- Nawet to, że w kinie nie oglądamy filmu sami. Oglądamy go z innymi ludźmi. Słyszymy ich emocje, ich reakcje i to wpływa także na to jak my odbieramy film. Niezależnie czy jest to duża sala kinowa czy trochę mniejsza, to wspólnotowe odbieranie przekazu i narracji powoduje, że inaczej rozumiemy to co widzimy, słyszymy i rozumiemy - przyznała Bulaszewska. (PAP)
maku/ aszw/ ep/