Szef MSZ Francji: interwencja zbrojna USA na Grenlandii nie miałaby żadnego sensu [WIDEO]
Szef MSZ Francji Jean-Noel Barrot oświadczył w środę, mówiąc o sytuacji wokół Grenlandii, że atak kraju NATO na inne państwo Sojuszu „nie miałby żadnego sensu”. Barrot dodał, że rozmawiał z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio, który powiedział, że nie jest to wariant przyjęty przez Waszyngton.
W wywiadzie dla radia France Inter Barrot nalegał, by „nie nadinterpretowywać pewnych głosów”. - Nie miałoby to żadnego sensu, aby kraj NATO atakował inny kraj NATO i przede wszystkim, byłoby to absolutnie sprzeczne z interesami Stanów Zjednoczonych - powiedział minister. Relacjonował, że rozmawiał we wtorek z Rubio, który „wykluczył, by można było sobie wyobrazić, aby to, co zdarzyło się w Wenezueli, mogło wydarzyć się na Grenlandii”.
Szef dyplomacji francuskiej zapowiedział, że temat Grenlandii pojawi się w środę w rozmowach z ministrami spraw zagranicznych Polski i Niemiec. W Paryżu odbędzie się spotkanie w ramach Trójkąta Weimarskiego, w którym uczestniczył będzie wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i szef MSZ Niemiec Johann Wadephul.
„Grenlandia nie jest na sprzedaż”
Barrot powtórzył także, że „Grenlandia nie jest na sprzedaż”, jest własnością jej mieszkańców i „jej przyszłość określona zostanie w porozumieniu między władzami Grenlandii i Danii”.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała we wtorek, że prezydent USA Donald Trump i jego zespół omawiają różne opcje, by pozyskać Grenlandię, w tym użycie sił zbrojnych. Rzeczniczka zaznaczyła, że przyłączenie wyspy jest priorytetem dla USA.
Dzienniki „Wall Street Journal” i „New York Times” podały z kolei, że Rubio powiedział amerykańskim kongresmenom, że wypowiedzi Trumpa i osób z jego otoczenia nie oznaczają chęci inwazji, a celem Białego Domu jest nabycie wyspy.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ mal/ ep/