French Open - Grzybowska: Chwalińska wygrała „tenisowe szachy”
- To były „tenisowe szachy”, w których zwyciężyła Maja Chwalińska – tak o meczu Polki z Dianą Sznajder w półfinale wielkoszlemowego French Open powiedziała była tenisistka Magdalena Grzybowska. Wygrana 7:6 (7-4), 6:4 dała 24-letniej Dąbrowiance awans do paryskiego finału.
- To był prześwietny mecz. Doskonale się oglądało techniczny tenis, jaki zaprezentowały obie zawodniczki. To były „tenisowe szachy”. Jedna drugą chciała przechytrzyć, rozszyfrować, zaskoczyć – skomentowała czwartkowy pojedynek była 30. Zawodniczka rankingu WTA.
- Maja słynie z tego, że doskonale czyta grę. Ale Sznajder nie ustępowała jej. Miała przy tym swoje atuty: większą siłę i mocniejsze uderzenia. Jednak Polka zagrała chyba swój najlepszy mecz w Paryżu. Doskonale reagowała na to, co się działo na korcie i przede wszystkim nie popełniała błędów. Ale to także jest atut, z którego dała się poznać podczas całego turnieju – dodała mistrzyni juniorskiego Australian Open sprzed 30 lat.
Nie ukrywała, że jest zafascynowana tym, jak 24-letnia zawodniczka BKT Bielsko-Biała radzi sobie w stolicy Francji.
Grzybowska: widać w niej radość z gry i głód sukcesów
- Widać w niej radość z gry i głód sukcesów. Nie zadowoliło jej tylko to, że awansowała do turnieju głównego. Potem nie wystarczyło, że pokonała mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng. Gdy była w czwartej rundzie, pragnęła ćwierćfinału, a w czwartek zrobiła wszystko, by osiągnąć finał. Widać, że ona bardzo wierzy w siebie i ogromnie lubi robić to, co robi na korcie – uważa Grzybowska.
Teraz przed Polką największe wyzwanie w tenisowej karierze - wielkoszlemowy finał. W nim, oprócz umiejętności, dużą rolę mogą odegrać emocje.
- Maja sprawia dotychczas wrażenie, że gra bez presji i ciągle zachowuje nie tylko koncentrację, ale i spokój. Do tego polega na swoim tenisie, który jest różny od tego, jaki gra 95 procent rywalek. I ten jej tenis okazuje się być skuteczny na te wyższe, silniejsze, „modniej” uderzające przeciwniczki. Ona też, gdy ma taką okazję, potrafi zaskoczyć, tj. przyspieszyć i uderzyć mocniej. Ale przede wszystkim imponuje tenisem technicznym i urozmaiconym – analizowała uczestniczka wszystkich turniejów wielkoszlemowych (trzecie rundy w Paryżu, Melbourne i Londynie, druga w US Open).
Finałową rywalką Chwalińskiej będzie 19-letnia Rosjanka Mirra Andriejewa, która – choć jest młodsza od Polki – ma znacznie większe doświadczenie w grze na wielkiej tenisowej scenie.
- Andriejewa w Paryżu gra imponująco. Półfinał z Marią Kostiuk wygrała zdecydowanie. Jej atutami są bekhend i serwis. Ale z kolei nie ma tzw. zimnej głowy. Kilka nieudanych akcji potrafi ją zirytować i wytrącić z równowagi. W tym widzę potężny atut Mai, bo jej nic nie rozstraja. To będzie trudny mecz, ale wierzę, że może zakończyć się zwycięstwem naszej tenisistki – powiedziała Grzybowska.
Podczas spotkania Chwalińskiej ze Sznajder kamery raz po raz pokazywały obserwującą spotkanie Conchitę Martinez. Hiszpańska triumfatorka Wimbledonu (1994) i finalistka z Paryża (2000) oraz Melbourne (1998) od kilku sezonów opiekuje się Andriejewą. Grzybowska w swojej karierze potrafiła pokonać Martinez na turnieju Hilton Hill. Jednak była polska tenisistka przyznała, że Hiszpanka jest silnym orężem młodej Rosjanki.
- Conchita wprawdzie była praworęczna, ale podobnie, jak Chwalińska dysponowała świetnym forhendowym topspinem i slajsem. Jej współpraca z Rosjanką z roku na rok przynosi coraz lepsze efekty. Jej doświadczenie sprawia, że rozgryzła już grę wielu rywalek Andriejewej. Myślę, że po tych obserwacjach, jakie poczyniła podczas półfinału Chwalińskiej, będzie miała dużo informacji do przekazania swojej zawodniczce. Tyle tylko, że wiedzieć, jakie są atuty przeciwniczki i jak grać przeciwko niej, a wyjść na kort i wprowadzić to w życie, to mogą być dwie różne rzeczy. Gra się na tyle, na ile przeciwniczka pozwoli. A Maja w tym turnieju rywalkom nie pozwala grać na ich warunkach. Wierzę, że tak samo będzie w sobotę – podsumowała Grzybowska. (PAP)
pż/ pp/