Ekspert: Polacy są zainteresowani technologicznymi modyfikacjami ciała
Polacy są zainteresowani technologicznymi modyfikacjami ciała, nawet tak odległymi na dziś, jak nanoroboty bezinwazyjnie naprawiające organizm od środka czy możliwość widzenia swoimi oczami w podczerwieni – powiedział w Studiu PAP dr Konrad Maj, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.
Zespół badaczy pod kierunkiem dr. Konrada Maja przeprowadził badania na temat postaw Polaków wobec technologicznych modyfikacji ciała, rozumianych szeroko: od technologii naprawczych i wspierających zdrowie, po rozwiązania poprawiające funkcjonowanie ponad standard oraz technologie najbardziej inwazyjne. Chodzi m.in. o tatuaże z nanocząsteczek zmieniające kolory w zależności od zmian w organizmie, mikrochipy w dłoniach otwierania drzwi i płatności zbliżeniowych czy bioniczne oczy z funkcją noktowizji lub widzenia podczerwieni. Są to technologie, które już funkcjonują, działają częściowo lub jeszcze nie zostały uruchomione.
Zaskakujące wyniki
Gość Studia PAP przyznał, że główne wyniki badania na temat postaw Polaków wobec cyborgizacji zaskoczyły go. - Zaskoczyło mnie, że myślimy ewidentnie w takich kategoriach wielkiego zainteresowania, ponieważ ta akceptacja dla tego typu technologii mieści się w granicach od 25 do 67 procent. (…) To oznacza, że jesteśmy raczej skłonni do akceptacji tego typu rozwiązań – powiedział.
Jak dodał, respondenci mniej chętnie odnosili się do elementów estetycznych jak tatuaże LED-owe, a bardziej chętnie do nanorobotów, które mogą bezinwazyjnie naprawiać organizm od środka.
Wyniki pokazały różnice pod względem płci (mężczyźni są bardziej na tak) oraz wieku (młodzi są zdecydowanie bardziej otwarci niż ci starsi). To oznacza – dodał dr Konrad Maj – że dzisiejsze młodsze pokolenia, które już teraz mają takie pozytywne nastawienie, będą chciały w przyszłości korzystać z nowych technologii np. przedłużających życie czy związanych ze zdrowiem.
Dr Maj zaznaczył, że badanie nie powstało jako „sondaż marketingowy”, aby wiedzieć, jakie produkty mogą być przydatne w przyszłości, ale dla przestrogi.
Jeśli jest tak duże zainteresowanie, a można powiedzieć, że jest, to być może trzeba się wziąć po pierwsze za regulacje bardzo szybko, a po drugie za edukację.
Dodał, że wyniki skłaniają do pytań, które już teraz powinniśmy sobie, jako społeczeństwo, zacząć stawiać, np. co z etyką takich rozwiązań, jak one wpłyną na nierówności społeczne czy na naszą prywatność.
W jego ocenie raport powinien więc być przyczynkiem, żeby o tym rozmawiać i się na to przygotować – „a nie potem się dziwić, że coś się tutaj niedobrego dzieje”. – Mamy przypadek mediów społecznościowych. Kiedyś nie zastanawiano się nad jakimiś regulacjami. Teraz dopiero o tym mówimy, kiedy już jest dosyć późno i kiedy już konsekwencje widzimy – podkreślił dr Maj.
Naukowcy pytali również o postawy wobec regulacji wspomnianych kwestii, czyli kto powinien decydować o tym, co jest dopuszczalne, a co nie. Tutaj – ponownie – wyniki zaskoczyły badacza, który sądził, że respondenci wskażą na naukowców. Okazało się jednak, że równomiernie wskazano na same jednostki oraz środowisko naukowe. - Natomiast na pewno nie są to instytucje religijne, żadne kościoły, ponieważ to było poniżej 7 proc. – podał badacz.
Pytany z kolei, jaki wynik jego najbardziej zaskoczył, podał, że były to odpowiedzi respondentów na pytania dotyczące technologii jeszcze obecnie nieco abstrakcyjnych, jak np. możliwość widzenia własnymi oczami w podczerwieni czy w nocy.
- Byliśmy ciekawi, czy ludzie tak abstrakcyjne pomysły będą w jakimś sensie akceptować i będą wyrażać zainteresowanie – mówił. Wyniki pokazały, że 30 proc. respondentów opowiedziało się za taką możliwością.
Dr Maj wymienił też inne badane w raporcie kwestie, te „bardzo kontrowersyjne”, jak na przykład „przeniesienie” swojego mózgu do komputera albo możliwość nagrywania tego, co się dzieje wokół za pomocą swoich oczu.
– To oczywiście może brzmieć bardzo fantastycznie, ale może też dawać nam jakieś refleksje odnośnie tego, na ile to jest etyczne. (…) Moim zdaniem jest to bardzo niebezpieczne, że gdybyśmy sobie wyobrazili, że taka technologia jest potrzebna - a widzimy, że ludzie są zainteresowani - to znalazłby się na to rynek. A jeśli znalazłby się na to rynek i ludzie by zaczęli tego używać, no to pytanie o zaufanie międzyludzkie w relacjach społecznych – opowiadał. I dodał, że chodzi m.in. o nagrywanie innych ludzi poprzez „kamery” w oczach, nawet w sytuacjach intymnych.
Badanie przeprowadzili: Konrad Maj, Sylwia Lipińska oraz Przemysław Marcowski z Centrum HumanTech na Uniwersytecie SWPS. (PAP)
akp/ bar/ agt/ know/