French Open. Ostrowski o Chwalińskiej: umiała wykorzystać swoje pięć minut
Maja Chwalińska odniosła w Paryżu życiowy sukces, docierając z kwalifikacji do finału wielkoszlemowego French Open. - Umiała wykorzystać swoje pięć minut - podsumował w Studiu PAP trener i ekspert tenisowy Paweł Ostrowski. Jak dodał, Polka „nie wystraszyła się sukcesu”.
Chwalińska zadziwiła w Paryżu tenisowy świat, bowiem przystąpiła do turnieju jako 114. zawodniczka rankingu WTA, do głównej drabinki awansowała z kwalifikacji, a zatrzymała się dopiero na finale.
- Raz, to się stało w ten sposób, że ciężko na to latami pracowała. A dwa, że umiała wykorzystać swoje pięć minut. To jest coś bardzo wielkiego, bo każdy ma swoją szansę w życiu i nie wszyscy są w stanie z tego skorzystać. Maja przechodziła w swoim życiu naprawdę bardzo dużo różnych okresów, miała wzloty i upadki, ale kiedy przyszedł ten moment, kiedy była w doskonałej formie, to potrafiła z tego skorzystać i to jest absolutne mistrzostwo - zauważył Ostrowski.
Tenis Polki - techniczny i sprytny - zaskoczył rywalki, przyzwyczajone do mocnej, siłowej gry. Trener uważa jednak, że nie tylko to był klucz do sukcesu 24-latki.
- Wszystkie zawodniczki w swojej karierze doświadczają gry z zawodniczkami niewygodnymi, które grają wysoko, kombinują, natomiast jakość tej gry, wola walki, spryt, w których momentach czego używać - to jest zupełnie inna historia. Ja myślę, że one były przede wszystkim zaskoczone konsekwencją Mai, sposobem doboru odpowiednich uderzeń w odpowiednich momentach, bo takich zawodniczek, które grały tenis kombinacyjny, miały wcześniej dużo. Nieprawda, że Maja gra coś takiego, z czym wcześniej nikt nie miał do czynienia. Maja po prostu doskonale wykorzystywała każde potknięcie, błąd, zawahanie, żeby wygrywać. I tym wygrywała - podkreślił ekspert.
Według Ostrowskiego sytuację Chwalińskiej odmieniło przede wszystkim przygotowanie fizyczne.
- Genialnym posunięciem były przygotowania z Maciejem Ryszczukiem. Jej styl gry wymaga atletycznego przygotowania, wytrzymałości, bo bez tego nie ma szans. Wolę walki zawsze miała, technikę, taktykę, serce - wszystko miała. Nie miała, niestety, w życiu dużo szczęścia ze zdrowiem. To, że poprawiła wydolność i sprawność, to spięło całość. Psychika i pewność siebie za tym poszły. Najbardziej mi się jednak podoba, że ona nie wystraszyła się sukcesu. To jest klucz - podkreślił Ostrowski.
Życie 24-letniej tenisistki całkowicie się teraz zmieni. Nie tylko dzięki dużej nagrodzie finansowej, ale także za sprawą awansu w rankingu na 21. miejsce. W sierpniowym US Open nie dość, że zadebiutuje, to prawdopodobnie będzie rozstawiona. Przez najbliższy rok będzie mogła wystartować w każdym turnieju, do jakiego się zgłosi.
- W wypowiedziach Mai widać bardzo dużo pokory, normalności. Jest w tym tak do bólu szczera, uczciwa i prawdziwa, że sobie z tym wszystkim poradzi. Rodzina da jej wsparcie. Jeżeli pozostanie twardo na ziemi, a wierzę w to z całego serca, to ten ciężar udźwignie. Ale bardzo bym chciał, żeby miała teraz troszkę przerwy na odpoczynek i przetrawienie wszystkich wydarzeń - powiedział doświadczony szkoleniowiec.
Droga Chwalińskiej we French była porównywana do tej, którą przebyła Emma Raducanu, jedyna do tej pory kwalifikantka-triumfatorka turnieju wielkoszlemowego. Brytyjka, 18-letnia w momencie zwycięstwa w US Open 2021, od tamtej pory nie osiągała sukcesów.
- Raducanu była bardzo młoda. Te przejścia, które miała Maja, perturbacje ze zdrowiem i psychiką, jeśli ona to udźwignęła, jeśli sobie z tym poradziła, to teraz też da sobie radę. Na pewno trzeba będzie bardzo pilnować wyciszenia wokół niej. To jest tylko kwestia tego, czy ona mentalnie będzie miała świadomość, że jest w pierwszej dwudziestce, że jej się to należy, bo ciężko pracowała i jest pewna siebie - ocenił Ostrowski i dodał, że jego zdaniem nadal będzie „głodna sukcesu”.
Zauważył, że wzrost popularności Chwalińskiej i jej wynik w Paryżu mogą być korzystne dla innych polskich tenisistek z czołówki, na czele w trzecią w światowym rankingu Igą Świątek.
- To jest trochę też dobrze dla Igi, bo ją to trochę odciąży. Ciągle jest tylko „Iga, Iga, czy ona da radę”. Mamy następną zawodniczkę. To może być wbrew pozorom plus dla Igi, że Maja też wchodzi na ten poziom rywalizacji i nasze bardzo duże oczekiwania się rozmyją - powiedział.
W Studiu PAP zwrócił uwagę, że w tenisie Chwalińskiej widać radość i zabawę, czego brakuje obecnie będącej w kryzysie Świątek.
- Mnie jest jej strasznie żal, bo ona tak na dobrą sprawę nic nie musi, nie musi nikomu nic udowadniać. Powinna się tym bawić. W pewnej chwili poszła za daleko ze swoim profesjonalizmem. Ona jest do bólu profesjonalna. Przestała się tym bawić, nie ma radości. Nawet jak wygrywa akcję po doskonałym zagraniu, to nie cieszy się z tego, nie ma świeżej eksplozji jak kiedyś, gdy krzyczała „jazda!”. Za bardzo chce. Dzięki temu, że jest Maja, może uda się ją trochę odciążyć - ocenił sytuację Świątek Ostrowski.
Monika Sapela (PAP)
msl/ pp/ know/