Historyk: polsko-ukraiński dialog historyczny ma niemal stuletnią tradycję
Dr Oleksandr Avramchuk, adiunkt na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego, powiedział PAP, że polsko-ukraiński dialog historyczny ma niemal stuletnią tradycję. Dodał, że historycy obu krajów podkreślali, że „żelazna kurtyna” nie może być traktowana jako granica ostateczna.
W Baranowie Sandomierskim w środę 6 maja rozpoczął się Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny. W trzydniowym wydarzeniu uczestniczy około 100 badaczy, którzy dyskutują nad trudnymi aspektami wspólnej historii i pamięci zbiorowej. W kongresie biorą udział także przedstawiciele władz państwowych, parlamentów oraz korpusu dyplomatycznego Polski i Ukrainy.
Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny
Organizatorami wydarzenia, uznawanego za największe spotkanie historyków obu krajów, są Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej oraz Centrum Mieroszewskiego. W 2026 r. przypada 120. rocznica urodzin oraz 50. rocznica śmierci polskiego publicysty Juliusza Mieroszewskiego, patrona instytucji, dlatego tegoroczny kongres poświęcono jego pamięci.
Jak zaznaczył w rozmowie z PAP uczestnik kongresu dr Oleksandr Avramchuk, adiunkt na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego, autor książki „Rzeczpospolita uczonych. Powstanie studiów ukraińskich i polsko-ukraiński dialog historyków w Stanach Zjednoczonych 1939–1991” (2024), mimo sporów instytucjonalnych dialog między historykami obu narodów sięga czasów II Rzeczypospolitej, ma niemal stuletnią tradycję. Był on efektem profesjonalizacji historiografii pod koniec XIX wieku oraz rozwoju dialogu między szkołami narodowymi, który w okresie międzywojennym nabrał charakteru ogólnoeuropejskiego.
Polsko-ukraińska rozmowa o historii nie była wyłącznie dwustronna – stanowiła część szerszej europejskiej debaty o historii kontynentu, zwłaszcza jego wschodniej części
Wybuchy przemocy etnicznej podczas II wojny światowej oraz powojenny porządek jałtański, obejmujący przesiedlenia ludności, zmiany granic i uzależnienie części państw od Moskwy, na dekady ukształtowały relacje w regionie. Jednocześnie – jak podkreślił historyk – stworzyły warunki do stopniowego zbliżenia stanowisk.
– Potrzeba porozumienia wynikała z realiów geopolityki pojałtańskiej, w których zarówno Polska, jak i Ukraina były pozbawione pełnej suwerenności. Sytuacja Kijowa była trudniejsza niż Warszawy. Ukraińska SRR (Socjalistyczna Republika Radziecka - PAP) nie miała autonomii w kształtowaniu polityki kulturalnej i historiograficznej, podczas gdy Polska zachowała pewną odrębność państwową, a jej historiografia – mimo ograniczeń PRL – funkcjonowała na arenie międzynarodowej – zaznaczył.
Nowe realia po konferencji jałtańskiej
Dodał, że znaczenie konferencji jałtańskiej z lutego 1945 r. polegało nie tylko na tym, że stała się symbolem dominacji ZSRR w regionie, lecz także – co istotne – symbolem milczącej akceptacji tego ładu przez zachodnie elity.
– W tym kontekście wspólny głos polsko-ukraiński przypominał, że Europa Wschodnia jest częścią Europy, a „żelazna kurtyna” – od Szczecina po Triest – nie może być traktowana jako granica ostateczna – powiedział.
Avramchuk wskazał, że mimo napięć między diasporami oraz nasilonych po wojnie resentymentów w środowiskach emigracyjnych rozwijała się współpraca naukowa.
– Historycy starszego pokolenia, jak Oskar Halecki i Mykoła Czubaty, działali w równoległych instytucjach (Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce oraz amerykańskiej filii Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki) i utrzymywali kontakty poprzez kongresy międzynarodowe – zaznaczył.
Istotny wykład zachodnich uniwersytetów
Istotną rolę odegrały także uniwersytety w Ameryce Północnej, w tym Harvard Ukrainian Research Institute, założony z inicjatywy Omelana Pricaka w 1973 r. Tam ukraińscy emigranci zapraszali polskich naukowców na wspólne panele akademickie.
Przykładem współpracy była także konferencja na kanadyjskim Uniwersytecie McMaster w Hamilton w październiku 1977 roku, zorganizowana przez kanadyjskiego historyka ukraińskiego pochodzenia, byłego żołnierza UPA Petra Poticznego. Jak zaznaczył Avramchuk, jednym z celów tamtej konferencji było oddziaływanie na debatę intelektualną po obu stronach „żelaznej kurtyny”.
W latach 80. dialog nabrał także wymiaru symbolicznego, m.in. w kontekście obchodów tysiąclecia chrztu Rusi w 1988 r. Konferencje poświęcone temu tematowi stały się platformą do ponownego odczytania dziedzictwa Rusi Kijowskiej jako części historii Europy, a nie wyłącznej spuścizny Moskwy.
– Istotne znaczenie miał przy tym także papież Jan Paweł II – dodaje historyk.
Wykładowca UW przypomniał również rolę paryskiego pisma „Kultura” kierowanego przez Jerzego Giedroycia, które wspierało krytyczną refleksję nad historią.
– Giedroyc zachęcał zarówno Polaków, jak i Ukraińców do demaskowania wzajemnych mitów – podkreślił.
– Na łamach najważniejszego czasopisma polskiej emigracji powojennej Marian Kamil Dziewanowski podważał m.in. tezę o udziale Ukraińców w tłumieniu Powstania Warszawskiego 1944 roku. Jednocześnie redaktor zachęcał ukraińskich badaczy do refleksji nad wydarzeniami na Wołyniu. Wśród potencjalnych autorów syntezy potępiającej zbrodnie popełnione przez nacjonalistów rozważano Borysa Lewyckiego – byłego działacza OUN, który później przeszedł ewolucję w kierunku lewicowej emigracji ukraińskiej – opowiada naukowiec.
Avramchuk zaznaczył jednak, że czołowa postać środowiska Maison-Laffitte nie była zwolennikiem przeceniania roli konferencji naukowych. – Giedroyc nie uważał, że same spotkania akademickie są w stanie istotnie zmienić narracje historyczne czy wyeliminować stereotypy polityczne – zauważył historyk.
W ocenie Avramchuka współpraca akademicka, choć miała ograniczony wymiar, pokazała, że dialog między dawnymi oponentami politycznymi jest możliwy.
– W dużej mierze stworzyła ona podstawy do szerszego dialogu po 1989 roku, kiedy pojawiły się warunki dla instytucjonalnej współpracy między Polską a niepodległą Ukrainą – podsumowuje historyk.
Z Baranowa-Sandomierskiego Ihor Usatenko (PAP)
iua/ jkrz/ miś/ ppa/