Igrzyska 2026. Narciarstwo alpejskie - Johnson najlepsza w zjeździe, groźny wypadek Vonn
Amerykanka Breezy Johnson została w Cortinie d'Ampezzo mistrzynią olimpijską w zjeździe. Srebrny medal zdobyła Niemka Emma Aicher, a brązowy Włoszka Sofia Goggia. Rywalizację przyćmił groźny wypadek jednej z najlepszych alpejek w historii 41-letniej Amerykanki Lindsey Vonn.
Niedzielny zjazd wzbudzał ogromne zainteresowanie przede wszystkim za sprawą Vonn, która w zeszłym sezonie powróciła do rywalizacji po sześcioletniej przerwie. Jej celem był medal igrzysk we Włoszech. W tym sezonie spisywała się znakomicie, wygrywając dwa zjazdy w Pucharze Świata. Jednak 30 stycznia podczas zawodów w szwajcarskiej Crans-Montanie doznała zerwania więzadła krzyżowego przedniego w kolanie. Mimo to postanowiła wystąpić w igrzyskach. Nieźle radziła sobie podczas treningów w Cortinie d'Ampezzo, startując z ortezą na kolanie.
Jadąca jako 13. zawodniczka Vonn upadła na początku trasy. Z dużą prędkością bezwładnie przekoziołkowała po stoku. Przez kilkanaście minut była opatrywana przez ratowników, zanim została helikopterem przetransportowana do szpitala. Na razie nie jest znany jej stan zdrowia, ale prawdopodobnie był to ostatni występ w karierze czterokrotnej zdobywczyni Pucharu Świata.
Mistrzynią olimpijską została 30-letnia Johnson. Amerykankę można uznać za specjalistkę od wielkich zawodów, bowiem jeszcze nigdy nie wygrała zawodów Pucharu Świata, ale jest za to aktualną mistrzynią świata w tej konkurencji. Zaledwie o 0,04 s wyprzedziła 22-letnią Aicher, która jest bardzo wszechstronną alpejką. Niemka w tym sezonie pięciokrotnie stawała na podium zawodów PŚ - począwszy od slalomu, a kończąc na zjeździe.
Goggia straciła do Johnson 0,59 s. Włoszka zdobyła swój trzeci medal olimpijski w zjeździe - wcześniej miała złoty z Pjongczangu w 2018 roku i srebrny z Pekinu w 2022.
Czekająca po swoim przejeździe na mecie Johnson zasłoniła oczy, gdy Vonn upadła na stoku. - Współczuję jej całym sercem. Kiedy tak bardzo kochasz tę trasę, to boli jeszcze bardziej - powiedziała mistrzyni olimpijska.
Także komentatorzy telewizyjni byli wstrząśnięci wypadkiem Vonn. Pracująca dla Eurosportu podwójna złota medalistka olimpijska Tina Maze podkreśliła, że Vonn za bardzo zaryzykowała.
- Oczywiście, jeśli nie jesteś zdrowa, konsekwencje są jeszcze gorsze, ale wszyscy znamy Lindsey. To była jej decyzja, że chciała to zrobić bez względu na wszystko. To naprawdę trudne dla wszystkich tutaj, a zwłaszcza dla jej rodziny, koleżanek z drużyny i wszystkich, którzy z nią pracują. To straszne - powiedziała Słowenka.
Siostra Vonn, Karin Kildow, powiedziała w rozmowie ze stacją NBC, że „Lindsey włożyła całe serce w start na igrzyskach olimpijskich, zwłaszcza że zawody odbywały się na trasie, którą tak bardzo kocha".
- To zdecydowanie ostatnia rzecz, jaką chcieliśmy zobaczyć. Kiedy tak się dzieje, od razu ma się nadzieję, że wszystko z nią w porządku. Ona wykazała się wielką odwagą i dała z siebie wszystko - dodała Karin.
Trener o Vonn: najwyraźniej ma złamane podudzie
Hoedlmoser na temat urazu Vonn wypowiedział się dla szwajcarskiego nadawcy publicznego SRF. Choć podkreślił, że dokładna diagnoza nie jest jeszcze znana, to powiedział, iż „najwyraźniej to złamanie podudzia”.
Kilka godzin po wypadku oświadczenie wydała amerykańska federacja narciarska USA Ski.
„Lindsey doznała urazu, ale jej stan jest stabilny i jest w dobrych rękach amerykańskich i włoskich lekarzy” - można przeczytać w komunikacie federacji.
Źródło bliskie Vonn poinformowało agencję Reutersa, że alpejka przebywa na obserwacji na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w Treviso, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
41-letnia Vonn wystartowała w niedzielę, mimo że 30 stycznia w szwajcarskiej Crans-Montanie doznała zerwania więzadła krzyżowego przedniego w kolanie wskutek upadku podczas zawodów Pucharu Świata. Nieźle radziła sobie podczas treningów w Cortinie d’Ampezzo, startując z ortezą na kolanie.
Jadąca jako 13. zawodniczka Amerykanka upadła na początku trasy, jak wyliczono - po około 13 sekundach jazdy. Zahaczyła o jedną z bramek i z dużą prędkością bezwładnie przekoziołkowała po stoku. Przez kilkanaście minut była opatrywana przez ratowników, zanim została zabrana przez śmigłowiec.
- To zdecydowanie ostatnia rzecz, jaką chcieliśmy tutaj zobaczyć. Kiedy dochodzi do czegoś takiego, oczywiście każdy na nadzieję, że nic poważnego się nie stało, ale to było przerażające. Dodatkowym złym znakiem był widok rozkładanych noszy – powiedziała stacji NBC siostra Vonn, Karin Kildow.
Jak dodała, zawodniczka ciągle przechodzi badania, a rodzina nie ma więcej informacji o tym, jakich urazów doznała.
Vonn jest jedną z najbardziej utytułowanych alpejek w historii. Czterokrotnie zdobywała Puchar Świata. Do rywalizacji powróciła w ubiegłym sezonie po sześcioletniej przerwie. Jej celem był medal igrzysk we Włoszech. Jedyne olimpijskie złoto wywalczyła w 2010 roku w Vancouver, wygrywając zjazd.
Mistrzynią olimpijską została inna Amerykanka - Breezy Johnson. Srebro dla Niemki Emmy Aicher, a brąz wywalczyła Włoszka Sofia Goggia, która w piątek w Cortinie d’Ampezzo zapaliła znicz olimpijski. (PAP)
krys/ af/ pp/ bia/ kp/