Izrael bombarduje cele w Iranie i Libanie. Jednym z nich - bastion Hezbollahu [WIDEO]
Setki izraelskich samolotów bombardują jednocześnie cele w Iranie i Libanie - powiedział rzecznik izraelskiego wojska, generał Effie Defrin. Izraelskie wojsko poinformowało też, że wzmocniło obecność przy granicy z Libanem, ale w tej chwili nie ma planów inwazji na ten kraj.
Defrin ostrzegł, że wspierany przez Iran libański Hezbollah zapłaci wysoką cenę za ataki na Izrael. „Hezbollah otworzył ogień wczoraj wieczorem. Wiedzieli dokładnie, co robią. Ostrzegaliśmy ich i zapłacą wysoką cenę” – dodał.
Stwierdził, że w odpowiedzi na atak Hezbollahu armia zaatakowała dziesiątki celów Hezbollahu w Libanie, w tym w jego stolicy Bejrucie.
- Zaatakowaliśmy dziesiątki centrów dowodzenia i wyrzutni rakietowych należących do organizacji. Zaatakowaliśmy również wyższych rangą dowódców, jednych z ostatnich żyjących jeszcze urzędników najwyższego szczebla w tej organizacji – powiedział dodając, że wyniki ataków są obecnie analizowane.
Generał uprzedził, że zostaną przeprowadzone naloty na cele w południowym Libanie. Armia wydała ostrzeżenia dla mieszkańców kilkudziesięciu wiosek.
„W tej chwili setki izraelskich samolotów jednocześnie atakują Liban i Iran” – oświadczył, dodając, że Izrael „walczy na wielu frontach jednocześnie, w Iranie, Libanie i gdzie indziej”.
Kolejny rzecznik izraelskiej armii, podpułkownik Nadaw Szoszani, przyznał wcześniej, że Izrael wzmocnił swoją obecność wojskową po własnej stronie granicy z Libanem, ale nie ma obecnie planów inwazji lądowej na sąsiedni kraj.
Siły Obronne Izraela ogłosiły wcześniej przeprowadzenie ataku przeciwko „wysokiemu rangą terroryście” Hezbollahu w stolicy Libanu, Bejrucie. Libańskie media doniosły, że Izrael uderzył w południowe przedmieścia Bejrutu, bastion Hezbollahu.
Saudyjski portal Al Hadath powiadomił w poniedziałek, że podczas ataków izraelskich na Liban zginął szef frakcji parlamentarnej Hezbollahu, Mohammad Raad.
Armia Izraela: zaatakowaliśmy bastion Hezbollahu. Celem był „wysokiej rangi terrorysta”
Po nocnym rakietowym ostrzale Izraela z terytorium Libanu, armia izraelska zaatakowała cele w uważanych za bastion Hezbollahu południowych dzielnicach Bejrutu. Uderzenie było wymierzone w „wysokiej rangi terrorystę” - oświadczyły Siły Obronne Izraela.
Wcześniej minister obrony Izraela Israel Kac oświadczył, że po ataku Hezbollahu, szef tej organizacji Naim Kasem znalazł się na celowniku sił izraelskich.
„Organizacja terrorystyczna Hezbollah zapłaci wysoką cenę za ostrzał Izraela, a Naim Kasem, sekretarz generalny Hezbollahu, który podjął decyzję o ostrzale pod presją Iranu, jest od teraz wyraźnym celem do wyeliminowania” – napisał Kac w serwisie X.
Ktokolwiek „podąży ścieżką” byłego najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneia, który zginął w sobotę w izraelsko-amerykańskim ostrzale, „wkrótce znajdzie się razem z nim w otchłani piekła łącznie ze wszystkimi wyeliminowanymi z osi zła” - oświadczył Kac.
Iran wspiera i finansuje Hezbollah, zbrojne ugrupowanie działające na terenie Libanu. W reakcji na ataki na Iran Hezbollah oświadczył w niedzielę, że „stawi czoło” amerykańsko-izraelskiej agresji. Kasem zapewnił, że „bez względu na cenę nie opuścimy (…) pola walki”.
Atak Hezbollahu na Izrael potępił natomiast premier Libanu Nawaf Salam. „Ostrzał rakietowy z południowego Libanu jest nieodpowiedzialnym i podejrzanym aktem, który zagraża bezpieczeństwu Libanu i daje Izraelowi pretekst do kontynuowania ataków” – napisał Salam na platformie X.
Izraelska armia rozpoczęła już odwetowe ataki na cele Hezbollahu.
Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie
W sobotę Izrael i USA rozpoczęły ataki na Iran, w których zginął m.in. najwyższy przywódca tego kraju Ali Chamenei. W nocy z niedzieli na poniedziałek siły zbrojne Izraela ogłosiły natomiast, że rozpoczęły uderzenia na cele Hezbollahu w Libanie w odpowiedzi na ostrzał rakietowy ze strony tej wspieranej przez Iran organizacji.
jbw/ os/ ap/ ał/