Jak schwytano Maduro: blackout, cyberatak i kompromitacja rosyjskich systemów obrony [ANALIZA]
Podczas operacji schwytania Maduro siłom wenezuelskim nie udało się strącić żadnego amerykańskiego śmigłowca, m.in. przy użyciu przenośnych zestawów Igła. Jakub Palowski z Defence24 powiedział PAP, że rosyjskie systemy obrony, którymi dysponowała Wenezuela, mogły być przestarzałe i nieprzystosowane do nowoczesnej operacji.
Operacja pod kryptonimem „Absolute Resolve”, mająca na celu schwytanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro oraz jego żony, Cilii Flores, w największej wenezuelskiej bazie wojskowej Fuerte Tiuna w stolicy kraju, Caracas, zajęła siłom amerykańskim dwie godziny i dwadzieścia osiem minut.
Schwytanie Maduro sukcesem USA?
Kilka minut po tym, jak śmigłowce Chinook i Black Hawk z żołnierzami jednostki specjalnej Delta Force na pokładzie wkroczyły w przestrzeń powietrzną stolicy Wenezueli, około godz. 2 w nocy czasu lokalnego (godz. 7 czasu polskiego) w Caracas doszło do blackoutu. W wydanym w sobotę w Mar-a-Lago oświadczeniu prezydent USA Donald Trump zasugerował, że wyłączenie zasilania w mieście było wynikiem „pewnej wiedzy eksperckiej”. Jak podał tego samego dnia serwis Miami Herald, Trump najprawdopodobniej określił w ten sposób cyberatak.
Z relacji gen. Dana Caine’a, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, który w sobotę po operacji wystąpił na konferencji w Mar-a-Lago na Florydzie wynika, że – w celu uniknięcia wykrycia przez radary – maszyny dotarły do Caracas, lecąc na wysokości 100 stóp (ok. 30 m) nad wodą, a nad lądem przemieszczały się w cieniu radarowym generowanym przez wzgórza.
Zdaniem Jakuba Palowskiego, analityka ds. obronności i zastępcy redaktora naczelnego Defence24, amerykańska operacja to z wojskowego punktu widzenia – wielki sukces. Stanowiły o nim efekt zaskoczenia oraz doskonale skoordynowane współdziałanie sił powietrznych, morskich i lądowych, tych operujących w przestrzeni kosmicznej i w cyberprzestrzeni, poprzedzone doskonałą pracą wywiadu – powiedział PAP Palowski.
Plan operacji na Wenezuelę
Planowanie operacji rozpoczęło się już w sierpniu 2025 r. CIA i inne agencje wywiadowcze USA skupiły się na ustaleniu „wzoru życia” Maduro – gdzie się przemieszcza, w co się ubiera oraz co je. Zadanie utrudniał fakt, że ich cel pomieszkiwał w ośmiu różnych lokalizacjach. Do ustalenia tego schematu posłużyły drony oraz – jak ujawniła CIA po operacji – „źródło osobowe w wenezuelskim rządzie”.
Palowski podkreślił, że nie bez znaczenia jest fakt, że przed uderzeniem kinetycznym Amerykanie od miesięcy wykorzystywali systemy rozpoznania radioelektronicznego do mapowania sposobu pracy rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej. Jak dodał, to nie tylko zasługa technologii, którą dysponuje Pentagon; ważną rolę odegrał też wywiad osobowy, który pozwolił na precyzyjne zidentyfikowanie i zlokalizowanie celów. – Dzięki temu siły USA uzyskały całkowity efekt zaskoczenia, obezwładniając obronę przeciwnika zarówno poprzez fizyczne zniszczenie stanowisk za pomocą bombardowania lub przy użyciu dronów, jak i elektroniczne oślepianie radarów – wyjaśnił rozmówca PAP.
Ekspert zwrócił uwagę, że choć siły wenezuelskie dysponowały rosyjskim uzbrojeniem uważanym za dość groźne – jak systemy dalekiego zasięgu S-300WM, średniego Buk-M2 czy krótkiego Pancyr-S1 – nie udało się im strącić żadnej amerykańskiej maszyny na wyższym lub średnim pułapie. – Jeszcze trudniej wytłumaczyć, dlaczego nie udało się skutecznie razić ani jednego amerykańskiego śmigłowca za pomocą przenośnych zestawów Igła – podkreślił Palowski.
Fiasko rosyjskich systemów
Zdaniem eksperta kompromitacja rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej wynika z dwóch powodów. Po pierwsze personel wenezuelski jest gorzej wyszkolony niż rosyjski po czterech latach wojny na Ukrainie. Po drugie zaś swoje najskuteczniejsze systemy Rosja zachowuje na potrzeby prowadzonej przez siebie wojny. – Te, które miała Wenezuela, zostały kupione około dziesięciu lat temu i nie wiadomo, czy od tamtej pory były modernizowane – wskazał rozmówca PAP.
Zapytany o to, jakie wnioski z przebiegu operacji „Absolute Resolve” powinna wyciągnąć Polska w kontekście konstruowania obrony swojego nieba, Palowski zastrzegł, że mamy zachodnie systemy o generację nowocześniejsze niż te, którymi dysponowało Caracas. – Natomiast patrząc na system bezpieczeństwa, wydarzenia w Wenezueli pokazały, jak ważną rolę odgrywają szkolenie kadr, wywiad, kontrwywiad oraz system wczesnego ostrzegania – podsumował rozmówca PAP.
W operacji wzięło udział ponad 150 amerykańskich maszyn, w tym bombowce, myśliwce i samoloty rozpoznawcze. Choć Wenezuela dysponowała rosyjskimi myśliwcami Su-30 oraz systemami obrony powietrznej S-300WM i Buk-M2, w „Absolute Resolve” nie zginął żaden amerykański żołnierz, kilkoro zostało rannych. Uszkodzeniu uległ jeden śmigłowiec transportowy MH-47G Chinook.
Jak w niedzielę podał „Guardian”, do zniszczenia niektórych celów, jak np. systemów obrony przeciwlotniczej, prawdopodobnie użyto pocisków manewrujących Tomahawk oraz niewykrywalnych dla radarów pocisków AGM-88 Harm. Odnotowano również, że myśliwce F-35, po unieszkodliwieniu obrony przeciwlotniczej, miały bombardować wenezuelskie samoloty na lotniskach. Zniszczono bazę lotniczą Generalissimo Francisco de Miranda, lotnisko La Carlota oraz port La Guaira – główne wyjście na Morze Karaibskie.
Śmigłowce, osłaniane przez myśliwce, opuściły przestrzeń powietrzną Wenezueli o godz. 4.29 rano czasu lokalnego. Maduro i Flores najpierw trafili na pokład okrętu desantowego USS Iwo Jima na Morzu Karaibskim, a stamtąd do federalnego aresztu śledczego na nowojorskim Brooklynie. (PAP)
gru/ bst/ mhr/ ppa/