Jamie Campbell Bower, tworząc postać ze „Stranger Things”, inspirował się liderem sekty
W listopadzie 1978 roku, w założonej przez Jima Jonesa osadzie Jonestown w Gujanie, masowe samobójstwo popełniło ponad 900 jego wyznawców. I to właśnie na tym przywódcy kultu graną przez siebie postać pana Coto wzorował Jamie Campbell Bower w piątym sezonie serialu „Stranger Things”.
Pan Coto to postać elegancko ubranego i elokwentnego złoczyńcy, który pojawia się w piątym sezonie serialu „Stranger Things”, wabiąc do siebie grupę dzieciaków z Hawkins. Szybko okazuje się, że robi to, by zrealizować swój mroczny plan. Wmawia im, że cokolwiek robi, jego celem jest ich dobro.
W rolę pana Coto wciela się Jamie Campbell Bower, który przyznaje, że swoją postać oparł na prawdziwym przywódcy kultu, Jimie Jonesie. Stojący na czele sekty Świątynia Ludu Uczniów Chrystusa, Jones odpowiedzialny był za zbiorowe samobójstwo, którego ofiarami było 918 osób. Zginął także Jones. To największa liczba ofiar w historii, jeśli chodzi o sekty.
Inspiracje przywódcą kultu w „Stranger Things”
„Jim Jones był jedną z moich pierwszych inspiracji. Był punktem odniesienia, jeśli chodzi o pewne rzeczy, które mówił w obecności dzieci. Zastanawiałem się, czy mam używać słowa „my” zamiast „ty”. To naprawdę ponure. Całkowicie eliminuje to ideę autonomii, więc zdecydowanie musiało być w panu Coto coś z przywódcy sekty” – mówi Bower w rozmowie z portalem Variety.
Zdaniem Bowera, największym wyzwaniem była „głęboka nieuczciwość” postaci, którą kreował. Siedząc naprzeciwko dziecięcych aktorów, musiał grać kogoś, kto pod płaszczykiem troski ukrywa najmroczniejsze intencje. To odejście od brutalnej siły fizycznej na rzecz psychologicznej manipulacji sprawiło, że postać stała się jeszcze bardziej niepokojąca.
Do zakończenia piątego sezonu „Stranger Things”, a zarazem całego serialu, został już tylko jeden odcinek, który wyemitowany zostanie 1 stycznia. Wtedy stanie się jasne, czy mroczny plan realizowany przez pana Coto odniesie sukces. (PAP Life)
kal/ag/ ppa/