Jarosław Kaczyński o stowarzyszeniach w PiS: będziemy musieli tę sprawę rozwiązać, obecnie nie szkodzą partii
Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że stowarzyszenia zakładane przez członków partii obecnie nie prowadzą do głębokiej dysfunkcji ugrupowania. Zapowiedział jednak, że sprawę trzeba będzie rozwiązać, jeżeli sytuacja się pogorszy. Będzie wybór: albo listy partii, albo stowarzyszenie - dodał.
Poseł PiS Jacek Sasin poinformował na platformie X, że we wtorek powstało stowarzyszenie „Po Pierwsze Polska”, którego został prezesem. Funkcje wiceprezesów objęli: posłanka Elżbieta Witek oraz europosłowie Tobiasz Bocheński i Patryk Jaki. Sekretarzem stowarzyszenia został poseł Michał Moskal, a skarbnikiem poseł Marek Wesoły. Jak wyjaśnił, stowarzyszenie nie będzie działać poza partią czy tworzyć własnych struktur terenowych, pozostając inicjatywą funkcjonującą wyłącznie w ramach PiS.
Jesteśmy pięścią Prezesa Jarosława Kaczyńskiego w walce o zwycięstwo w najbliższych wyborach! Po Pierwsze Polska! 🇵🇱 pic.twitter.com/ReRqT5bdih
— Jacek Sasin (@SasinJacek) June 11, 2026
Wcześniej, w kwietniu br., były premier i wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki poinformował o założonym przez siebie stowarzyszeniu „Rozwój Plus”, które pierwotnie wywołało napięcia w partii, gdzie część kierownictwa uznała je za próbę budowy odrębnego ośrodka wpływu.
Prezes PiS proszony na czwartkowej konferencji prasowej o komentarz w tej sprawie stwierdził, że „doszło do tego, czego się można było spodziewać”. - Jak jedno stowarzyszenie zostało założone, to zaczęły się te stowarzyszenia mnożyć. Będziemy musieli tą sprawę jakoś rozwiązać - powiedział.
Prezes PiS: na ten moment sytuacja ta nie prowadzi do dysfunkcji partii
Podkreślił, że na ten moment sytuacja ta nie prowadzi do dysfunkcji partii, ale - jak dodał - „jeżeli zacznie prowadzić, no to będziemy musieli tutaj podjąć decyzje bardzo zdecydowane”.
Kaczyński dodał, że nie zapisze się do żadnego stowarzyszenia, ponieważ organizacją, której jest szefem, jest partia PiS. - Jeżeli kierownictwo partii uzna, że taka dysfunkcja jest, no to każdy będzie miał wybór: albo chce być na listach naszej partii, albo jest w stowarzyszeniu. Ale to na pewno nie jest sprawa, która jest w tej chwili aktualna - ocenił.
Zdaniem Kaczyńskiego, głównym zadaniem PiS jest obecnie wygranie wyborów parlamentarnych w 2027 r. - My w tej chwili działamy przede wszystkim ku temu, by wygrać te wybory, żeby przeprowadzić naszego kandydata na premiera, żeby możliwie dużą część prawicy, ale bez partii pana (Grzegorza) Brauna, zjednoczyć, żebyśmy poszli na jednej liście - podkreślił prezes PiS.
Wskazał jednak, że niektórzy politycy Konfederacji są „ciągle agresywnie nastawieni” do PiS. - My też często stawiamy sobie takie pytanie, czy to jest kwestia przekonań tych na ogół młodych albo dość młodych i - powiedzmy sobie - początkujących w polityce ludzi, czy to jest też kwestia jakby nadana z zewnątrz. Tego nie wiemy, ale na razie zakładamy jednak, że to są kwestie związane z pewnym często bardzo daleko idącym brakiem doświadczenia. Ale polityki, jak wszystkiego innego, trzeba się uczyć - podkreślił prezes PiS.
Sasin poinformował we wtorek, że „Po Pierwsze Polska” tworzą parlamentarzyści PiS, a liczba deklaracji członkowskich złożonych przez osoby chcące zaangażować się w jego działalność przekroczyła już 100. „Naszą misją jest wzmacnianie jedności naszej partii, aktywne wspieranie kampanii prof. Przemysława Czarnka oraz wypracowywanie rozwiązań programowych, które otworzą Polsce i Polakom drogę do bezpiecznej i pomyślnej przyszłości pod rządami Prawa i Sprawiedliwości” – napisał.
Prezes PiS odniósł się do wczorajszego przesłuchania
Polityk odniósł się też do wczorajszego przesłuchania. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił w czwartek, że poseł KO, mec. Roman Giertych nie powinien go przesłuchiwać w sprawie „dwóch wież”, bo jest jego przeciwnikiem politycznym. To nie jest sytuacja zgodna z regułami prawa; poza tym podczas przesłuchania nic takiego się nie działo - powiedział.
W środę wieczorem w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie Kaczyński był przesłuchiwany w charakterze świadka w związku z toczącym się postępowaniem w sprawie „dwóch wież”. Przesłuchanie trwało od godz. 10. Po godz. 19 rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że przesłuchanie się zakończyło oraz ocenił, że przebiegało ono w „dobrej atmosferze”. - Aczkolwiek nie będę ukrywał, że jak w dobrym dramacie sądowym pojawiły się w pewnym momencie pewne zgrzyty, niemające większego wpływu na dalszy tok przesłuchania - dodał.
Prezes PiS pytany o szczegóły przesłuchania na czwartkowej konferencji prasowej, powiedział, że było zgodne z normami prawa. Ocenił przy tym, że mecenas Roman Giertych, który jest również posłem KO, nie powinien pełnić roli pełnomocnika pokrzywdzonego Geralda Birgfellnera. - Dlaczego nie powinien być pełnomocnikiem i przesłuchiwać mnie? No po prostu dlatego, że jest w przeciwnym mojemu obozie politycznym. Jest także przeciwnikiem tutaj w parlamencie. No to nie jest sytuacja, która pozwala na zachowania zgodne z regułami prawa. Oczywiście adwokat, pełnomocnik nie ma takich zobowiązań jak prokurator czy sędzia, ja o tym wiem, ale w tym wypadku ta granica, w moim przekonaniu, została przekroczona - stwierdził.
- Poza tym nic takiego się nie działo – dodał Kaczyński.
Polityk odniósł się też do słów posła KO Konrada Frysztaka, który w czwartek w Sejmie nazwał prezesa PiS „rekinem biznesu”. - Przez lata budował pan wizerunek osoby trochę nieporadnej, (...) ale wczoraj ta sprawa („dwóch wież”) udowodniła jedną rzecz: pan nie jest po prostu nieporadny, pan jest rekinem biznesu - powiedział Frysztak.
- Zostałem dzisiaj z trybuny sejmowej bardzo pochwalony, jestem rekinem biznesowym. Pierwszy raz się o tym dowiaduję, ale to jednak bardzo miłe - bardzo miłe być i politykiem, i rekinem biznesowym - ironizował Kaczyński. (PAP)
andr/ par/andr/ ugw/gn/