Pułapki mundialu: pogoda, duże odległości i drożyzna
Rozpoczynające się w czwartek piłkarskie mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku dostarczą zapewne uczestnikom i kibicom mnóstwo emocji, ale jest też kilka pułapek, na które trzeba uważać. Nieprzewidywalna pogoda, znaczące odległości oraz wygórowane ceny mogą wpłynąć na postrzeganie imprezy.
Pod względem atmosfery mundial, który potrwa do 19 lipca i będzie najdłuższy w historii, powinien spełnić pokładane w nim nadzieje. Po pierwszy wystąpi 48 drużyn, a do wyłonienia zwycięzcy potrzebne będą 104 mecze. 78 z nich zostanie rozegranych w Stanach Zjednoczonych, gdzie czekają na uczestników i fanów wyjątkowe wyzwania.
Na pierwszym plan może wysunąć się pogoda. Przedsmak tego można było poczuć już podczas ubiegłorocznych klubowych mistrzostw świata, gdy aura zmuszała do przerw w grze i wywoływała sporą niepewność zarówno piłkarzy, jak i kibiców, np. jedno ze spotkań przerwano na 50 minut z powodu zagrożenia burzą z piorunami. Codziennością były upały z temperaturą przekraczającą 30 stopni Celsjusza.
FIFA zapewnia, że wyciągnęła wnioski ze współpracy z Narodową Służbą Meteorologiczną (National Weather Service). Mecze zaplanowano tak, aby uniknąć szczytowych fal upałów w miastach, gdzie ich ryzyko jest największe, m.in. w Miami, Houston, Kansas City i Dallas. Mecze rozpoczynające się w południe czasu lokalnego zaplanowano na obiektach klimatyzowanych i z góry założono, że będą rozgrywane przy zamkniętym dachu, inne zaplanowano np. na godz. 21.
Pod względem logistycznym tegoroczne MŚ, z 16 miastami-gospodarzami w trzech krajach, również stanowią wyzwanie. Poprzedni mundial w Katarze obejmował rekordowo mały teren, a teraz niektóre obiekty dzielą tysiące kilometrów. Szczególnie trudne będzie to dla kibiców, podążających za swoimi drużynami.
W przypadku podróży dostrzegalne są też dysproporcje między poszczególnymi zespołami. I tak Meksyk zagra w fazie grupowej tylko w ojczyźnie - w Meksyku i Guadalajarze, natomiast reprezentację Bośni i Hercegowiny pokona ponad 5000 km na mecze z Kanadą w Toronto, Szwajcarią w Inglewood/Los Angeles i Katarem w Seattle.
Dyskusja o cenach biletów zdominowała ostatnie miesiące przed rozpoczęciem MŚ. Dotyczyła nie tylko wejściówek na mecze, ale też gwałtownie rosnących opłat za parkingi i bilety komunikacji miejskiej. Nie ulega wątpliwości, że mundial w Ameryce Północnej będzie najdroższy w historii dla kibiców. Szef FIFA Gianni Infantino obwinił za to głównie rynek wtórny, na którym np. pojawiła się oferta sprzedaży biletu na finał za... dwa miliony euro.
- Jeśli ktoś naprawdę kupi bilet za taką cenę, osobiście przyniosę mu hot doga i colę – żartował szef FIFA, ale nie wszystkim było do śmiechu, gdy zobaczyli już podstawowe ceny. Najtańsze wejściówki kosztowały po 60 USD, ale ich pula była tak ograniczona, że praktycznie nikt ich nie zauważył.
Kiedy w 2018 roku decydowała się sprawa organizacji MŚ 2026 stojący na czele USA po raz pierwszy Donald Trump raczej trzymał się w tle. Osiem lat później, kiedy ponownie jest prezydentem Stanów Zjednoczonych, jego działania są znacznie bardziej ekspansywne. Świętowanie na podium z piłkarzami Chelsea, którym wręczył główną nagrodę za triumf w klubowych MŚ przed rokiem oraz aktywna obecność w trakcie ceremonii losowania grup turnieju finałowego, połączona z odebraniem Nagrody Pokojowej FIFA, to tylko przedsmak tego, co może się dziać w czasie ruszającego w czwartek turnieju.
Podczas gdy prezydentka Meksyku Claudia Sheinbaum i premier Kanady Mark Carney nie szukają raczej mundialowego rozgłosu, to o „Trumpizacji” imprezy mówi w zasadzie cały świat, bojąc się, że gospodarz Białego Domu spróbuje przyćmić nawet największe piłkarskie gwiazdy.
Obawy dotyczą również bezwzględnej polityki emigracyjnej i przestrzegania praw człowieka. Organizacje stojące na straży swobód obywatelskich zwracały na zagrożenie falą odmów wydania wiz wjazdowych do USA, zatrzymań, aresztowań czy deportacji, a także kontroli urządzeń elektronicznych i kont internetowych.
W zamian za możliwe napięcia i ograniczenia FIFA chce zaoferować sympatykom futbolu z całego świata widowisko w iście amerykańskim stylu. Po raz pierwszy w przerwie finału odbędzie się show z udział gwiazd muzyki, co piłkarska centrala określiła jako „historyczną innowację”. Ten pomysł nie spodobał się jednak piłkarskim purystom, dla których wydarzenia na zielonej murawie pozostają najważniejsze. (PAP)
pp/ mask/ sma/