O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Jarosław Tumidajski o „23 i pół godziny”: to przedstawienie jest o paru aspektach zaufania

To przedstawienie jest o paru aspektach zaufania. O tym, że czasami to zaufanie jest niemożliwe do odbudowania, a czasami to zaufanie jest ostatnią nicią, która łączy ludzi - mówi PAP Jarosław Tumidajski, reżyser spektaklu „23 i pół godziny”. Premiera w Teatrze Współczesnym w Warszawie - w środę.

Reżyser Jarosław Tumidajski na próbie medialnej spektaklu „23 i pół godziny” na Scenie w Baraku Teatru Współczesnego w Warszawie. Fot. PAP/Leszek Szymański
Reżyser Jarosław Tumidajski na próbie medialnej spektaklu „23 i pół godziny” na Scenie w Baraku Teatru Współczesnego w Warszawie. Fot. PAP/Leszek Szymański

- W spektaklu mamy do czynienia z refleksją na temat współczesności, jej diagnozą. W tle mamy temat łatwej dostępności narkotyków. Myślę, że w tej sztuce opisano epidemię opioidów w Stanach Zjednoczonych - powiedział Jarosław Tumidajski.

- Zażywanie narkotyków stanowi rodzaj ucieczki dla najmłodszego z bohaterów, syna Toma Nicholasa, który nie radzi sobie z oskarżeniami o molestowanie seksualne uczennicy, które skierowano wobec jego ojca - tłumaczył reżyser.

Jak wyjaśnił, główny bohater Tom jest charyzmatycznym nauczycielem, ulubieńcem uczniów i opiekunem szkolnego teatru, który właśnie odniósł kolejny sukces, bo premiera „Romea i Julii” zakończyła się owacjami, a on świętuje w towarzystwie kochającej żony Leigh, syna Nicholasa i najbliższych przyjaciół.

- Ta sztuka zaczyna się optymistycznie. Ona zaczyna się tam, gdzie większość dramatów by się kończyła, bo już w drugiej scenie, która dzieje się trzy lata później, widzowie dowiadują się, że Tom został oskarżony i skazany - powiedział. - Bohater wraca z więzienia. I pojawia się temat, czy on to w ogóle zrobił. Poruszamy kwestie zaufania, jego wiarygodności. Inaczej wobec tych oskarżeń ustosunkowuje się miasteczko, a inaczej przyjaciele. Jeszcze inaczej rodzina. Jest to takie brzemię, z którym bohaterowie sobie nie radzą. W pewien sposób pytamy, czy można to odpokutować - tłumaczył Jarosław Tumidajski.

- Ta sztuka jest dobrze napisana, bo ciekawie niuansuje racje. Oczywiście, żona stoi przy mężu. W pewnym momencie pada taka kwestia: „nie bierz mojej pewności za dogmat”. Ona chce mu wierzyć, ale jednocześnie ta jej wiara jest podstawową wartością, to od niej zależy, czy ten związek przetrwa - wyjaśnił reżyser.

Zaznaczył, że tytułowe „23 i pół godziny” pochodzą z kwestii Leigh, która mówi, że przez 23 i pół godziny ma pewność, ale pojawia się owe pół godziny niepewności, które może zniszczyć wszystko.

- Jestem też autorem opracowania muzycznego tego spektaklu. Nie ukrywam, że lubię to robić, ale jest to mi także w pewien sposób potrzebne w procesie budowania świata scenicznego. W tym spektaklu muzyka będzie taką dodatkową ścieżką oddająca nastroje bohaterów - powiedział. - Można powiedzieć, że na pierwszy plan wybijać się będzie tzw. ścieżka dźwiękowa Toma - zaznaczył reżyser.

- Nie ma chyba większego znaczenia, że akcja dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście, mamy określone realia, zbudowany świat, który odtwarzamy na scenie, w który bohaterowie wchodzą. Ale tak naprawdę oglądamy tutaj losy ludzi. I jestem o tym przekonany, że widzowie będą się z nimi identyfikować; będą empatyzować - powiedział. - Myślę, że spolszczenie wywoływałoby tu rodzaj efektu obcości - ocenił Jarosław Tumidajski.

Więcej

Helena Urbańska podczas próby medialnej spektaklu „Zaklinanie węży w gorące wieczory”. Źródło: Facebook/Teatr Dramatyczny. Fot. Karolina Jóźwiak
Helena Urbańska podczas próby medialnej spektaklu „Zaklinanie węży w gorące wieczory”. Źródło: Facebook/Teatr Dramatyczny. Fot. Karolina Jóźwiak

Jan Jeliński: spektakl „Zaklinanie węży w gorące wieczory” to opowieść o jasnych i ciemnych stronach przemysłu seksualnego

„Bruce i Jayne dekorują dom, do którego po latach więzienia wraca Tom. Nauczyciel został oskarżony przez dziewczynę grającą Julię o molestowanie seksualne. Żona Toma i jego przyjaciel Bruce wydają się niezłomni w swoim zaufaniu do niego. Wątpliwości wyraża żona Bruce'a Jayne” - napisano o akcji sztuki.

Podkreślono, że syn Toma, Nicholas, staje się największą ofiarą „sprawy Toma”. „Z 14-letniego, pozytywnego chłopca, w ciągu dwóch lat zmienia się w gniewnego 16-latka, który ćpa, by zagłuszyć psychiczny ból” - wyjaśniono.

„Sztuka Carey Crim to wnikliwe studium ludzkich relacji. Bohaterowie, balansując między wiarą a zwątpieniem, odkrywają, że pamięć nie jest zbiorem obiektywnych faktów, lecz ich interpretacją — zmienną, zależną od emocji i perspektyw. A najtrudniejsze pytanie nie brzmi: co się wydarzyło? — lecz: komu wierzyć, gdy wszystko wydaje się prawdziwe?” - czytamy w zapowiedzi.

Jak wyjaśniono, „23 i pół godziny” to poruszająca opowieść o zaufaniu, pamięci i relacjach międzyludzkich. Sztuka Carey Crim stawia pytania o granice zaufania oraz o to, jak emocje i wspomnienia wpływają na nasze postrzeganie prawdy.

Spektakl rekomendowany dla widzów powyżej 16. roku życia. Teatr uprzedza, że podczas przedstawienia aktorzy palą tytoń na scenie.

Autorką sztuki jest amerykańska dramatopiosarka Carey Crim. Przekładu dokonał Bogusław Plisz-Góral. Reżyseria - Jarosław Tumidajski. Scenografię zaprojektowała Katarzyna Kornelia Kowalczyk, a kostiumy - Krystian Szymczak. Za reżyserię świateł odpowiada Katarzyna Łuszczyk.

Występują: Katarzyna Dąbrowska (Leigh Hodges), Monika Pikuła (Jayne Wagner), Szymon Mysłakowski (Tom Hodges), Szymon Roszak (Bruce Wagner) oraz gościnnie Maciej Bisiorek / Jan Scardina (Nicholas Hodges).

Polska prapremiera „23 i pół godziny” - 25 lutego o godz. 19 na Scenie w Baraku Teatru Współczesnego w Warszawie. Kolejne przedstawienia - 26-28 lutego.

Grzegorz Janikowski (PAP)

gj/ dki/ grg/

Zobacz także

  • . Próba medialna spektaklu „Między nami dobrze jest” Doroty Masłowskiej, w reżyserii Patryka Warchoła w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Fot. PAP/Albert Zawada
    . Próba medialna spektaklu „Między nami dobrze jest” Doroty Masłowskiej, w reżyserii Patryka Warchoła w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Fot. PAP/Albert Zawada

    Premiera „Między nami dobrze jest”. Dramat Masłowskiej na deskach Teatru Współczesnego [NASZE WIDEO]

  • Teatr Współczesny Fot. PAP/Marcin Bielecki
    Teatr Współczesny Fot. PAP/Marcin Bielecki

    Teatr Współczesny w Szczecinie ma stracić siedzibę. Dyrektorka: to barbarzyństwo

  • Fot. PAP/Albert Zawada
    Fot. PAP/Albert Zawada

    O tym, jak miłość może zaskoczyć. "Historia miłosna" w Teatrze Współczesnym [NASZE WIDEO]

  • Próba medialna spektaklu pt. "Cud, że jeszcze żyjemy" w reżyserii Marcina Hycnara. Fot. PAP/Paweł Supernak
    Próba medialna spektaklu pt. "Cud, że jeszcze żyjemy" w reżyserii Marcina Hycnara. Fot. PAP/Paweł Supernak
    Specjalnie dla PAP

    Opowieść o momentach, gdy ludzkość stawała nad przepaścią. Premiera spektaklu "Cud, że jeszcze żyjemy" w Teatrze Współczesnym [WIDEO]

Serwisy ogólnodostępne PAP