Katarzyna Herman „zagrała va banque”, negocjując udział w nowym projekcie
Katarzynę Herman możemy obecnie oglądać w serialu „Piekło kobiet”, którego akcja toczy się w Warszawie lat 30. W tej produkcji HBO Max wciela się w kobietę, którą jest „strażniczką patriarchatu”. Jednak w prawdziwym życiu Herman potrafi walczyć o swoje. Ma dość bycia opłacaną gorzej niż jej koledzy po fachu. Wyjawiła, że niedawno „zagrała va banque”, negocjując warunki finansowe angażu w pewnym projekcie.
„Piekło kobiet” pokazuje brutalny kontrast między blichtrem przedwojennej stolicy a dramatycznym losem kobiet, które w patriarchalnym społeczeństwie pozbawione są prawa do samostanowienia. Według Katarzyny Herman, mimo że „Piekło kobiet” jest serialem kostiumowym, opowiada o czymś niezwykle współczesnym – nierówności płci.
Tę nierówność aktorka dostrzega także w swojej branży, np. w kwestii płac. – Ten temat jest dosyć tajemniczy, bo w dalszym ciągu do końca nie wiemy, czy jesteśmy z naszymi kolegami aktorami na równorzędnych stawkach. Wydaje mi się jednak, że ciągle te stawki są różne – zauważa w rozmowie z PAP Life.
- Natomiast bardzo się cieszę i jestem z tego dumna, że jakiś czas temu zagrałam trochę va banque. Kiedy producent spytał mnie, ile chciałabym dostać za pracę, powiedziałam, że dokładnie tyle samo, co mój partner, nie wiedząc, ile on wynegocjował. Producent wrócił do mnie po wielu godzinach i okazało się, że dostałam stawkę trzy razy większą niż tą, którą sama bym zaproponowała – wspomina Herman.
Główną bohaterką „Piekła kobiet” jest Helena Wróblewska (w tej roli Agata Turkot, znana z „Domu dobrego” Wojtka Smarzowskiego), prowadząca rubrykę matrymonialną w piśmie należącym do jej zamożnego męża, Maksymiliana Wróblewskiego (Mateusz Damięcki). Po śmierci jednej z tancerek, korzystających z usług biura matrymonialnego, Helena zaczyna na własną rękę odkrywać świat zakazanych pragnień, przemocy i systemowej niesprawiedliwości.
Wśród bohaterów „Piekła kobiet” znajdują się też Róża – grana przez Herman – oraz Wiktor Denar, w którego wciela się Borys Szyc. Oboje uosabiają hipokryzję i zakłamanie systemu, w którym funkcjonują. Ich postaci pokazują, że patriarchat ma wiele twarzy, a jego mechanizmy niszczą nie tylko ofiary, lecz także tych, którzy próbują nim zarządzać.
Róża, siostra Maksymiliana Wróblewskiego, to kobieta wyrachowana, przekonana o własnej sprawczości. Herman podkreśla, że jej bohaterka jest postacią znacznie bardziej złożoną. - Róża jest w relacjach rodzinnych, towarzyskich z wieloma postaciami z „Piekła kobiet” i wydaje się jej, że jest specjalistką od pociągania za sznurki. Ale na końcu okaże się, że tak jej się tylko może wydawało. Czyli, w pewnym sensie, jest też ofiarą piekła kobiet – mówi. Po czym aktorka zauważa: – Ona jest strażniczką patriarchatu, ale jest też ofiarą patriarchatu w imię miłości. Nie mogę za dużo powiedzieć, ale na pewno nie jest szczęśliwą kobietą i nie jest kobietą wolną, chociaż lubi tak o sobie myśleć.
„Piekło kobiet” składa się z sześciu odcinków. Serial miał premierę na platformie HBO Max 6 marca. (PAP Life)
Autorka: Iza Komendołowicz
ikl/ag/ ał/