„Kazałam mu się ze mną ożenić”. Maria Winiarska o swoim związku z Wiktorem Zborowskim
Maria Winiarska i Wiktor Zborowski to jedno z najbardziej znanych aktorskich małżeństw. W tym roku świętują 50. rocznicę ślubu. W rozmowie z PAP Life Winiarska wspomina, że nie śpieszyli się z formalizacją związku. - W końcu powiedziałam: „Weźmy ten ślub, bo głowę nam zawracają”. I kazałam mu się ożenić ze mną – opowiada aktorka.
Poznali się na studiach w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie. - Wiktor chodził za mną, zabiegał, potrafił przynieść gałązki bzu w zimie. Nie śpieszyło nam się do ślubu. W końcu mój ojciec lekarz, który pracował w szpitalu na Szaserów, powiedział: „Jak Wiktor odwiedza mnie w szpitalu, to jak mam go przedstawiać? Dochodzący?”. Z kolei babcia Wiktora ciągle powtarzała, że żyjemy w grzechu – mówi PAP Life Maria Winiarska. - No więc w końcu powiedziałam: „Weźmy ten ślub, bo głowę nam zawracają”. I kazałam mu się ożenić ze mną – wspomina. Pobrali się w kwietniu 1976 r.
Czy planują celebrować 50. rocznicę ślubu? - Coś tam będzie. Zosia, nasza młodsza córka, wszystkim się zajmuje. Powiedziała, żebym się nie wtrącała. Sala jest już zamówiona – Winiarska uchyla rąbka tajemnicy.
Swoistym prezentem od losu, przy okazji tego jubileuszu, jest wspólny film Zborowskich. Zagrali razem w komedii „Dalej jazda 2”, która miała premierę 6 lutego. Wiktor Zborowski ponownie wcielił się w Antoniego, sąsiada głównego bohatera, którego gra Marian Opania. Z kolei Maria Winiarska sportretowała nową postać, Danusię, w której zakochuje się Antoni.
- Wahałam się, czy przyjąć rolę w „Dalej jazda 2”, ale Wiktor powiedział: „Marysiu, siebie tam grasz. Przecież ty gadasz jak najęta”. Od początku uważał, że jest to wymarzona rola dla mnie. Pomyślałam, że może ma rację. Przyjęłam tę propozycję i fantastycznie mi się z nim pracowało. Na własnej skórze przekonałam się, jakim jest świetnym aktorem – opowiada.
Antoni i Danusia to kompletne przeciwieństwa. On - zamknięty w sobie, niewiele mówi, nigdy się nie uśmiecha. Ona – ekstrawertyczna, wesoła, gadatliwa, wszystko ją interesuje. - Trochę gramy siebie. Wiktor jest oszczędny w słowach, całe życie musiałam go otwierać. Kiedy wracał do domu z teatru czy planu, prosiłam: „Wiktor, odezwij się, powiedz chociaż jakąś plotkę”. A on: „Tyle się nagadałem w teatrze, że nie mam już siły” – mówi Winiarska. (PAP Life)
Autorka: Iza Komendołowicz
ikl/ag/ep/