Kijowianie bez prądu i ogrzewania: walczymy o możliwość normalnego życia [NASZE WIDEO]
Po rosyjskich atakach na infrastrukturę energetyczną Ukrainy Kijów doświadcza długich przerw w dostawach prądu i ciepła. Mieszkańcy uczą się więc funkcjonować w ekstremalnych warunkach, ale mimo to walczą o możliwość prowadzenia normalnego życia i wspierają się nawzajem.
Przez cały styczeń Kijów cierpi z powodu rosyjskich ostrzałów infrastruktury energetycznej, w wyniku których mieszkańcy stolicy zostali pozbawieni światła, ciepła i wody. W trudnych warunkach mroźnej zimy, kiedy temperatura spada do minus 15-20 stopni Celsjusza, ludzie dostosowują się do nowej rzeczywistości.
- Ta zima jest najtrudniejsza dla stolicy od początku wojny – powiedziała PAP 32-letnia Anna, która pracuje w dziale IT.
W jej ocenie rosyjskie ostrzały są systematyczne i celowe — atakowane są przede wszystkim elektrociepłownie i stacje rozdzielcze. Wyjaśniła, że nawet gdy elektrociepłownie udaje się częściowo naprawić, uszkodzone węzły rozdzielcze nie pozwalają na dostarczenie prądu odbiorcom. W rezultacie wielu mieszkańców Kijowa pozostaje bez ogrzewania przez 12–14 godzin na dobę, przy panujących na zewnątrz mrozach.
– W mieszkaniu jest maksymalnie 10 stopni. Jestem młoda, mogę się jakoś dostosować, ale zupełnie nie wyobrażam sobie, jak w takich warunkach radzą sobie osoby starsze – podkreśliła Anna.
Dodała, że życie bez prądu w wielopiętrowym budynku staje się prawdziwym wyzwaniem – zwłaszcza dla osób mieszkających na wyższych kondygnacjach. Niedziałające windy i konieczność wchodzenia po schodach kilka razy dziennie wyczerpuje nawet osoby sprawne fizycznie.
Anna podkreśliła, że ukraiński system energetyczny zaprojektowano z myślą o sytuacjach kryzysowych, jednak nawet najlepsze rozwiązania nie wytrzymują bezpośrednich uderzeń rakietowych.
Mieszkanka stolicy podziękowała polskim wolontariuszom za środki zebrane na generatory, które pomogą ludziom przetrwać najgorsze przerwy w dostawach prądu.
– Walczymy o możliwość normalnego życia. Chcemy być wolni, żyć w demokratycznym kraju i cieszyć się życiem, mimo wszystko – podkreśliła.
29-letni autor komiksów Artur powiedział, że zimno i długie przerwy w dostawach energii elektrycznej są bardzo dotkliwe, ale ludzie starają się trzymać razem.
– Nie wolno zapominać, że jesteśmy ludźmi i że żyjemy. Nawet w takich czasach wspieramy się nawzajem - zaznaczył.
Opowiadając o swoich sposobach na przystosowanie się do życia bez światła, przyznał, że ratują go książki. Według niego czytanie przy świetle latarki pomaga nie tylko wypełnić czas, ale też zachować wewnętrzną równowagę. – Po prostu kupuję książki i czytam. To podstawa. Kiedy jest co czytać, życie staje się znacznie ciekawsze – powiedział Kijowianin.
27-letnia Natalia, która pracuje jako menedżerka ds. komunikacji, przyznaje, że stara się nie panikować z powodu życia bez ogrzewania i prądu. Podczas przerw w dostawach energii nauczyła się znajdować proste rozwiązania, które pomagają przetrwać zimne noce.
W domu rozłożyła namiot, w środku położyła kilka śpiworów, karimaty i dodatkową kołdrę. – Mam tam taką małą oazę ciepła, komfortu i bezpieczeństwa – powiedziała PAP.
W przypadku braku prądu Natalia ogląda filmy i seriale, korzystając z bezprzewodowego internetu, przegląda YouTube'a i stara się zachować zwyczajny rytm życia. Kiedy pojawia się prąd, choćby na krótko, od razu zabiera się za domowe obowiązki.
Kijowianka spędza większość dnia w biurze, gdzie jest generator, ogrzewanie i woda, więc ich braku w domu nie odczuwa tak dotkliwie w życiu codziennym.
Dzieli się radami z tymi, którym jest znacznie trudniej. Natalia jest przekonana, że ważne jest, aby nie tracić wewnętrznej równowagi, nawet w najtrudniejszych chwilach. - Mam wielką nadzieję, że to tylko tymczasowe. Nie można tracić zapału, trzeba starać się znaleźć coś ciepłego i jasnego, by łatwiej było to wszystko przetrwać — oświadczyła.
Z Kijowa Iryna Hirnyk (PAP)
ira/ adj/ kgr/