Czarnek: odwołanie „krakowskiego Tuska” zakończy się odejściem samego Tuska
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek ocenił, że referendum w Krakowie to początek fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy odejściem premiera Donalda Tuska. Dziś mamy do czynienia z odejściem „Tuska krakowskiego”, ale to się zakończy odejściem Tuska – mówił na Rynku w Krakowie.
W niedzielnym referendum z urzędu prezydenta Krakowa odwołany został Aleksander Miszalski (KO). Za odwołaniem go zagłosowało 171 581 mieszkańców. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji.
– To jest z jednej strony początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy się odejściem samego Tuska. Bo dziś mamy do czynienia z odejściem „Tuska krakowskiego”, ale to się zakończy odejściem Tuska – mówił Czarnek, wiceprezes PiS i kandydat tej partii na przyszłego premiera, na porannej konferencji prasowej w Krakowie.
Jego zdaniem stanie się tak, bo - jak ocenił - obecny rząd koalicyjny jest postrzegany przez Polaków tak, jak Aleksander Miszalski przez Krakowian. Według Czarnka, wynik referendum w Krakowie to też osobista porażka premiera Tuska, który tu wspierał Miszalskiego.
Uczestnicząca w konferencji b. premier, europosłanka Beata Szydło powiedziała, że mieszkańcy Krakowa „pokazali, że nie warto wątpić w możliwość zwycięstwa”.
– To miasto musi odzyskać swoją wielkość, swoją pozycję, swoje miejsce, ale przede wszystkim Krakowianie muszą mieć poczucie tego, że tutaj w mieście jest gospodarz, który razem z nimi chce tworzyć przyszłość Krakowa – powiedziała Szydło.
Podczas konferencji prasowej nie padły nazwiska ewentualnych kandydatów PiS na prezydenta miasta. Zapytany o to Czarnek odpowiedział, że zostanie nim „ktoś, kto będzie miał wielkie szanse na to, żeby zmienić rzeczywistość w Krakowie, ale wszystko jest otwarte”. Dodał, że PiS jest otwarty na „wszystkie możliwe kierunki współpracy”.
Wszystkie kierunki są otwarte, nic nie zamykamy. Intensywnie myślą nasze struktury krakowskie z panią premier na czele, jak to dobrze zrobić dla Krakowa.
Referendum było inicjatywą grupy obywateli, której twarzą stał się przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman. Do akcji referendalnej przyłączyli się politycy opozycji, a także środowisko radnego, byłego posła PO Łukasza Gibały – głównego rywala Miszalskiego w wyborach w 2024 r.
Przeciwnicy zarzucali Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobały się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania.
W czasie twz. akcji referendalnej Miszalski zapowiedział „wielką korektę”. Polegać ona miała m.in. na zapowiedzi zmian funkcjonowania SCT, wycofaniu się z opłat dla mieszkańców za parkowanie w centrum miasta w niedziele, zmianach kadrowych w urzędzie miasta, likwidacji premii dla członków zarządów spółek miejskich i obniżeniu wynagrodzenia dla członków rad nadzorczych tych spółek.
Podsumowując dwa lata kadencji, w maju, polityk ocenił, że udało się zrealizować wiele ważnych dla mieszkańców inwestycji. Wśród osiągnięć wymienił opracowanie planu budowy metra. Przyznał jednak, że nie ustrzegł się błędów i jako przykład podał sposób wprowadzenia strefy czystego transportu.
W wyborach na prezydenta Krakowa w 2024 r. startowali oprócz Aleksandra Miszalskiego (KO), Łukasz Kmita (PiS), Łukasz Gibała (komitet wyborczy Kraków dla Mieszkańców), Konrad Berkowicz (Konfederacja), Andrzej Kulig (komitet Ku Przyszłości).
W II turze Miszalski pokonał Gibałę przewagę ok. 2 proc. głosów. Miszalskiego poparło 133 703 wyborców, którzy poszli do urn, a Gibałę - 128 269.
Większość w Radzie Miasta Krakowa ma KO wraz z Nową Lewicą. Kluby opozycyjne to PiS i Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.(PAP)
juka/ mok/ know/