Liban oskarżył Iran o używanie go jako karty przetargowej w konflikcie z USA
Prezydent Libanu Joseph Aoun w piątek w wywiadzie dla CNN oskarżył Iran o wykorzystywanie jego ogarniętego wojną kraju jako „karty przetargowej” w konflikcie z USA i Izraelem. Oświadczył, że jego rodacy mają „dość” wojny między Izraelem, a wspieraną przez Iran grupą terrorystyczną.
Zwracając się do Iranu, prezydent oświadczył, że dobro Libanu „nie pokrywa się z interesami Teheranu”. - To naród Libanu płaci cenę za wasze interesy - stwierdził.
Ostro zwrócił się też do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), elitarnej irańskiej siły zbrojnej. - To nie wasz kraj, to nasz kraj - powiedział. Stwierdził, że wydane w środę oświadczenie IRGC, w którym znalazło się żądanie wycofania się Izraela z Libanu w ramach amerykańsko-irańskiego porozumienia o zawieszeniu broni jest niedopuszczalne. - Używają Libanu jako karty przetargowej w negocjacjach z USA – powiedział.
Izrael i Liban osiągnęły w środę porozumienie w sprawie wprowadzenia zawieszenia broni, jednak jego wdrożenie zależy od całkowitego zaprzestania ostrzału przez Hezbollah i wycofania wszystkich jego bojowników z południowego Libanu - przypomniała CNN. Hezbollah, który nie był stroną porozumienia, odrzucił je, twierdząc, że nie gwarantuje ono wycofania się wojsk izraelskich z południowego Libanu.
- Rozwiązania militarne nigdy nie zapewnią bezpieczeństwa Izraelczykom mieszkającym na północy kraju – powiedział Aoun, wzywając Izraelczyków do rozwiązywania sporów poprzez negocjacje. Stwierdził, że stan wrogości między Izraelem a Libanem musi zakończyć się „na zawsze”. Podkreślił, że Hezbollah musi zrozumieć, że „negocjacje” są jedynym rozwiązaniem.
Liban i Izrael formalnie pozostają w stanie wojny od momentu, kiedy państwa arabskie zaatakowały Izrael dzień po ogłoszeniu przez ten kraj niepodległości w 1948 roku. Najnowszy konflikt rozpoczął się, gdy Hezbollah ostrzelał rakietami izraelskie miasta w odwecie za atak USA i Izraela na Iran.
Aoun nie wykluczył spotkania z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, co byłoby pierwszym spotkaniem przywódców obu krajów, jednak zaznaczył, że potencjalne spotkanie nie odbyłoby się „przed osiągnięciem porozumienia (zakończeniem wojny)” - przekazała CNN.
Tego samego dnia do Iranu zwrócił się również libański premier Nawaf Salam. Podczas konferencji prasowej oświadczył, że Libańczycy byli zaskoczeni, gdy odkryli, że „Iran był pierwszą stroną, która odrzuciła zawieszenie broni”. - To potwierdza, że ta wojna nie jest nasza i nie jest prowadzona dla naszego dobra, lecz na naszej ziemi i kosztem naszego narodu – powiedział Salam. (PAP)
os/ mal/ sma/