O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Magdalena Boczarska: nie muszę być cały czas „w obiegu” [WYWIAD]

Bezpieczeństwo w tym zawodzie to trochę iluzja - tu nic nie jest dane raz na zawsze. Ale też wierzę, że moja pozycja nie opiera się wyłącznie na ciągłej obecności. Tylko na pracy, relacjach i wyborach, czymś, co budowałam latami – mówi Magdalena Boczarska, która zagrała jedną z głównych ról w nowym filmie „Zapiski śmiertelnika”. Przyznaje, że praca nad tym tytułem była zwieńczeniem tak intensywnego czasu, że tuż po zejściu z planu zdecydowała się na rok przerwy od aktorstwa.

Magdalena Boczarska. Fot. PAP/Albert Zawada
Magdalena Boczarska. Fot. PAP/Albert Zawada

PAP Life: „Zapiski śmiertelnika” to bardzo zaskakujący film. Historia F.P. - mężczyzny dojrzałego, pozornie człowieka sukcesu, który postanawia zakończyć swoje życie. Temat poważny, ale równocześnie forma filmu jest lekka, dużo tam żartu, ironii. A przy tym akcja dzieje się między dwoma światami.

Magdalena Boczarska: Powiem zupełnie szczerze, że od dłuższego czas nie dostałam tak ciekawego i odważnego scenariusza. Film bawi się konwencją, czerpie z wielu gatunków, jest też nieoczywisty pod względem konstrukcji. A jednocześnie dotyka bardzo trudnych i ważnych egzystencjalnych tematów - trochę od strony czarnej komedii. Uważam, że to jest bardzo ciekawe podejście.

Image
Kadr z filmu "Zapiski śmiertelnika". Fot. Dominik Pijanski
Kadr z filmu "Zapiski śmiertelnika". Fot. Dominik Pijanski

PAP Life: Filmy o samobójstwie są rzadkością, ciągle jest to temat tabu.

M.B.: Tak, to prawda. Nie wiem, czy to wynika ze strachu przed tym, że ktoś mógłby to odebrać jako propagowanie takich zachowań? Taka jest polityka dużych firm. Są jakieś wytyczne, które są odgórne i ciężko mi się do nich odnosić. Wiem tylko, że oswojenie strachu daje przestrzeń do rozmowy. Uważam, że filmy czy seriale są czasami lustrem, w którym można się przejrzeć i znaleźć też jakieś cytaty, które mogą być użyteczne w naszym własnym życiu.

Więcej

Fot. PAP/Albert Zawada
Fot. PAP/Albert Zawada

„Nie graj jednej konkretnej postaci, graj stan”. Boczarska i Turkot w „Zapiskach śmiertelnika” [WIDEO]

PAP Life: Rozmawiałam niedawno z psychoterapeutką, która powiedziała, że jest pewien schemat. Najpierw dzieciństwo, często trudne, które zostaje wyparte. Potem układamy sobie dorosłe życie: mąż, żona, dziecko, mieszkanie, samochód. A kiedy już to wszystko mamy, zaczynamy zastanawiać się, tak jak bohater „Zapisków śmiertelnika”: Czy jestem w miejscu, w którym chciałbym być? Czego mi brakuje? Czy był w twoim życiu moment, kiedy zadałaś sobie podobne pytania?

M.B.: Mam wrażenie, że co chwilę je sobie stawiam. Na kolejnych etapach życia, kiedy mamy 20, 30, 40 i więcej lat zmieniają się nasze marzenia, pragnienia, oczekiwania, potrzeby. Ale też inaczej widzimy to, co nas w życiu spotyka. Życie to droga i nie jesteśmy ciągle na tych samych przystankach, tylko w zupełnie innych miejscach. Z perspektywy tych innych miejsc zupełnie inaczej patrzymy na siebie i swoje życie. Ja akurat staram się bardzo świadomie podchodzić do swojego życia. Niedawno rozpoczęłam kolejną terapię, bo chcę zrozumieć różne mechanizmy i schematy. Akcja naszego filmu zastaje naszego bohatera w momencie głębokiego kryzysu, kiedy on bardzo mocno rozlicza swoje małżeństwo, swoje ojcostwo, swoje synostwo. W ogóle siebie jako człowieka w wielu wymiarach i na bardzo wielu poziomach. Myślę, że to chyba normalna i bardzo ludzka cecha. Po prostu u każdego konsekwencje tych egzystencjalnych ciężarów są inne.

PAP Life: F.P. rozlicza też siebie jako kochanka. A ty grasz jego wieloletnią kochankę, która w życiu zawodowym jest prokuratorką. Ciekawe połączenie.

M.B.: Właściwie to nie wolno mi się do tego przyznawać, ale tak, jestem nieoczywistą kochanką i równocześnie jestem nieoczywistą prokuratorką. Maciek (Maciej Żak, autor scenariusza i reżyser „Zapisków śmiertelnika” – red.) bardzo pięknie powiedział: „Nie graj jednej konkretnej postaci, graj stan”. Bo ona dla tego bohatera jest jakimś marzeniem, zapachem, ulotnością i z tego starałam się tę postać zbudować.

Więcej

Twórcy „Małej Amelii” Liane-Cho Han i Mailys Vallade. Fot. PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO
Twórcy „Małej Amelii” Liane-Cho Han i Mailys Vallade. Fot. PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO

Twórcy „Małej Amelii”: wyzwaniem było opowiadanie z punktu widzenia małej dziewczynki [WYWIAD]

PAP Life: Prokuratorka kojarzy się z osobą poukładaną, analityczną, kontrolującą. A w życiu prywatnym twojej bohaterki panuje kompletny chaos.

M.B.: Wydaje mi się, że lubimy uproszczenia i często traktujemy ludzi, którzy sprawują pewnego rodzaju urząd przez pryzmat funkcji. A przecież to są normalni ludzie, którzy, poza pracą, prowadzą jakieś życie. Często są nieidealni, czasami zupełnie w kontrze do wykonywanych funkcji, pełni trosk, namiętności, błędów. Żona F.P. wezwana przez moją bohaterkę do prokuratury, w pewnym momencie punktuje ją: „Trochę za dużo tych »być może«, pani prokurator”. Ale to właśnie wydaje mi się bardzo ludzkie. Człowiek jest stworzony z „być może”. Swoją drogą to ciekawe, że często jestem obsadzana w roli prokuratorek. Byłam też sędzią, kandydatką na prezydenta.

Image
Kadr z filmu "Zapiski śmiertelnika". Fot. Jakub Stolecki
Kadr z filmu "Zapiski śmiertelnika". Fot. Jakub Stolecki

PAP Life: O czym to może świadczyć?

M.B.: Może powinnam się nad tym zastanowić. Jakieś powołanie? (śmiech). Ale, mówiąc poważnie, każda z tych prokuratorek była zupełnie innym człowiekiem.

PAP Life: Wracając do twojej bohaterki z „Zapisków”… Przez wiele lat godziła się na bycie kochanką, a kiedy mogła stać się oficjalną partnerką, odmawia. Zabrakło jej odwagi, żeby rozpocząć życie u boku F.P.? Do tego wybiera na męża lokalnego cwaniaka, dość nieciekawego typa.

M.B.: A może właśnie to jest wielka odwaga, żeby w którymś momencie powiedzieć „stop” i dokonać jakiegoś przełomu w swoim życiu? Po kobiecemu bardzo ją rozumiem. Zawalczyła o inną wersję siebie. Czy lepszą? Nie wiadomo.

Image
Kadr z filmu "Zapiski śmiertelnika". Fot. Dominik Pijanski
Kadr z filmu "Zapiski śmiertelnika". Fot. Dominik Pijanski

PAP Life: W filmie masz grzywkę, piegi, chodzisz w kowbojkach, na głowie masz kapelusz. Te elementy pomogły ci zbudować postać?

M.B.: Na pewno tak. Zwłaszcza, że ta postać jest tak ulotna.

PAP Life: Masz w dorobku zarówno postaci historyczne, jak i współczesne. Które gra ci się łatwiej?

M.B.: W tworzeniu postaci historycznych być może pewnego rodzaju pomocą jest konwencja, czyli ubiór, określone ramy czasów i czasami też pierwowzór albo silna inspiracja, która towarzyszy tym bohaterkom. Ale nie powiedziałabym, że postaci historyczne gra się łatwiej. „Zapiski śmiertelnika” kręciliśmy już jakiś czas temu i to był dla mnie niezwykle intensywny rok. Najpierw robiłam „Heaven in Hell”, zaraz potem była „Różyczka 2”, na koniec „Zapiski śmiertelnika”. Więc to był taki rok tryptyku. Każdy z tych filmów był kompletnie inny, ale cała ta droga, film po filmie, dosyć dużo mnie kosztowała. Do tego stopnia, że potrzebowałam zrobić rok przerwy od aktorstwa.

Więcej

Majka Jeżowska Fot. PAP/Marcin Obara
Majka Jeżowska Fot. PAP/Marcin Obara

Majka Jeżowska: jestem seniorką, która nie pamięta, że jest seniorką [WYWIAD]

PAP Life: Nie boisz się, że rok przerwy źle wpłynie na twoją pozycję? Czujesz się na tyle bezpiecznie w zawodzie?

M.B.: Bezpieczeństwo w tym zawodzie to trochę iluzja - tu nic nie jest dane raz na zawsze. Ale też wierzę, że moja pozycja nie opiera się wyłącznie na ciągłej obecności. Tylko na pracy, relacjach i wyborach, czymś, co budowałam latami. Rok przerwy może zmienić dynamikę, może przynieść dystans, ale może też bardzo wzmocnić, bo wraca się z większą świadomością siebie. Dla mnie ważniejsze jest to, kim jestem jako aktorka i człowiek, niż to, czy przez 12 miesięcy byłam cały czas „w obiegu”.

PAP Life: Jaką cenę płaci się za bycie „w obiegu”?

M.B.: W tym zawodzie oddaje się kawałki siebie - emocje, ciało, czas, czasem relacje, bo aktorstwo wciąga bardzo głęboko. Płaci się też niepewnością: brakiem stabilności, ciągłą oceną, porównaniami. Ale jest też druga strona - jeśli pracujesz z pasją, dostajesz w zamian możliwość przeżycia wielu żyć, poznania siebie na różnych poziomach i dotknięcia w ludziach czegoś bardzo prawdziwego. Dla mnie to zawsze był rodzaj wymiany - nie tylko wyrzeczenia.

Image
Kadr z filmu "Zapiski śmiertelnika". Fot. Dominik Pijanski
Kadr z filmu "Zapiski śmiertelnika". Fot. Dominik Pijanski

PAP Life: Nad czym teraz pracujesz?

M.B.: Właśnie skończyłam zdjęcia do filmu. To horror, czyli gatunek dosyć rzadko spotykany w polskim kinie. Trzypokoleniowa historia; mocna, silna kobieca obsada; reżyseruje debiutantka Marta Giec. Z dużym wyprzedzeniem, ale oczywiście zapraszam do kina. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/ag/moc/ep/

Magdalena Boczarska ukończyła PWST w Krakowie w 2001 roku. Laureatka Orła za główną rolę w „Sztuce kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” oraz nagród na festiwalu w Gdyni za kreacje w filmach „Różyczka” i „Piłsudski”. Ma 47 lat. Prywatnie związana z aktorem Mateuszem Banasiukiem, z którym ma 8-letniego syna. Wiosną 2026 weźmie udział w 18. edycji „Taniec z gwiazdami”.

Zobacz także

  • Fot. PAP/Albert Zawada
    Fot. PAP/Albert Zawada
    Specjalnie dla PAP

    „Nie graj jednej konkretnej postaci, graj stan”. Boczarska i Turkot w „Zapiskach śmiertelnika” [WIDEO]

  • David Lynch. Fot. PAP/Tytus Żmijewski
    David Lynch. Fot. PAP/Tytus Żmijewski

    Polskie gwiazdy żegnają Davida Lyncha. "Objawił nowy świat"

  • Mateusz Banasiuk i Magdalena Boczarska na próbie medialnej sztuki "Wypiór". Fot. PAP/Marcin Obara
    Mateusz Banasiuk i Magdalena Boczarska na próbie medialnej sztuki "Wypiór". Fot. PAP/Marcin Obara

    Magdalena Boczarska i Mateusz Banasiuk po raz pierwszy razem na scenie. "Momentami relacja na scenie jest podobna do naszej, momentami nie"

  • Magdalena Boczarska i Mateusz Banasiuk na próbie medialnej sztuki "Wypiór" w reżyserii Pawła Świątka w Teatrze IMKA w Warszawie, fot. PAP/Marcin Obara
    Magdalena Boczarska i Mateusz Banasiuk na próbie medialnej sztuki "Wypiór" w reżyserii Pawła Świątka w Teatrze IMKA w Warszawie, fot. PAP/Marcin Obara

    Magdalena Boczarska i Mateusz Banasiuk jako para w kryzysie. Dziś premiera spektaklu "Wypiór" [NASZE ZDJĘCIA]

Serwisy ogólnodostępne PAP