Maja Ostaszewska o „Proud”: ten serial nikogo nie poucza [WIDEO]
Ten serial nikogo nie poucza. Wielką jego zaletą jest to, że nasi bohaterowie nie są idealni, że nie mamy takich chodzących świętych. Zresztą dzisiaj chyba już by to nie przeszło – zauważa w rozmowie z PAP Life Maja Ostaszewska, która w nowym serialu HBO Max, „Proud”, wciela się w sąsiadkę głównego bohatera. To historia młodego geja, granego przez Ignacego Lissa, który musi porzucić beztroskie życie, by zaopiekować się swoją siostrzenicą.
- „Proud” jest o tym, że ludzka natura jest bardzo złożona. Każdy ma prawo do drogi, w której odkrywa swoją gotowość do odpowiedzialności za drugiego człowieka, do dojrzałości. Jako młode osoby możemy mieć hedonistyczne podejście do życia, ale różne okoliczności, sprawiają, że możemy stać się bardziej odpowiedzialni. To jest też serial o bliskości, o relacjach i o dumie. I też o tym, żeby nie ulegać stereotypom i uprzedzeniom – mówi PAP Life Maja Ostaszewska, która w serialu wciela się w postać sąsiadki głównego bohatera.
Aktorka, która w dorobku ma kilkadziesiąt ról filmowych i serialowych - zarówno dramatycznych, jak i komediowych - przyznaje, że scenariusz „Proud” ją zachwycił. - Jest świetnie napisany, to się cudownie już czytało. Miałam takie poczucie, że super, że wreszcie ktoś opowiada taką historię. Historię o walce młodego geja o to, żeby otrzymać prawa do opieki nad swoją siostrzenicą. Ten serial nikogo nie poucza. Wielką jego zaletą jest to, że nasi bohaterowie nie są idealni, że nie mamy takich chodzących świętych. Zresztą dzisiaj chyba już by to nie przeszło. Chyba że w silnej konwencji i trochę jako żart. Myślę, że ta historia daje szansę podążania i współodczuwania z głównym bohaterem. I przy okazji też z całym tym gronem ludzi, którzy są wokół niego – podkreśla.
O swojej postaci w serialu mówi, że jest niejednoznaczna. - Moja bohaterka, z jednej strony, potrafi dzielić się swoim doświadczeniem. Z drugiej, tam, gdzie wydawałoby się, że może zareagować stereotypowo, nagle ma jakąś niesamowitą otwartość i wnosi coś bardzo pozytywnego, choć wiele przeszła. Czasem topi smutki w alkoholu, ma z tym problem. Więc też widzimy ją w sytuacjach trochę żenujących, tragikomicznych. Ale zarazem potrafi być bardzo błyskotliwa, bo jest osobą wykształconą. Kiedyś uczyła i to sprawia, że jest nieszablonowa. Z wielką radością zagrałam taką bohaterkę – podkreśla.
Ostaszewska dodaje, że aktorstwo daje jej szansę zrozumienia kobiet zupełnie innych niż ona sama. - Nieraz grałam bohaterki, które nie są do mnie podobne. Także z bohaterką z „Proud” nie mam zbyt wiele wspólnych cech. Ale kto wie, czy to nawet nie jest ciekawsze. Jeśli aktorstwo budujemy na próbie nieoceniania naszych bohaterów, ale zrozumienia i bycia z nimi, to jest to szansa trenowania empatii - mówi Ostaszewska.
Lista wcieleń filmowych i teatralnych Mai Ostaszewskiej obejmuje całe spektrum postaci: od żony polskiego oficera w „Katyniu” Andrzeja Wajdy, przez psycholożkę w „Zielonej granicy” Agnieszki Holland, po pretensjonalną inteligentkę Małgorzatę w komediowej serii „Teściowie.
- Moje bohaterki za każdym razem czegoś mnie uczą. Nawet jeśli się z nimi nie zgadzam, to próbuję zrozumieć ich punkt widzenia, ich różne doświadczenia - czy to tragiczne, czy komiczne, czy te pełne szczęścia. Myślę o nich dużo i budując je, mam wiele refleksji na temat mojego własnego życia. Aktorstwo to taki zawód, który, jeśli uprawiamy go świadomie, jest blisko psychologii. Za każdym razem staram się traktować te przygody filmowe czy teatralne jako lekcje dla siebie. Myślę, że to jest fascynujące w osobowości ludzkiej, że jest dla nas zawsze zagadką - podsumowuje.
53-letnia artystka chętnie angażuje się w kampanie społeczne oraz produkcje o trudnej tematyce. - Kiedy sztuka dotyka spraw społecznych i jest jednocześnie dobra artystycznie - a wierzę, że nasz serial jest - to myślę, że może odegrać ważną rolę. Nasze społeczeństwo jest bardzo różnorodne. Żyją w nim osoby heteronormatywne i nieheteronormatywne. Rodzin tęczowych jest tysiące. Praw człowieka nie wolno traktować wybiórczo. Dla mnie to jest bezdyskusyjne. Jeśli mówimy o bezpieczeństwie dzieci, to moim zdaniem państwo naraża je na niebezpieczeństwo, nie regulując prawnie sytuacji rodzin tęczowych. Bo w chwili, kiedy dwie partnerki wychowują dziecko i umiera ta, która jest biologiczną matką dziecka, to dziecku grozi odebranie od tej drugiej mamy. Wydaje mi się, że to są takie tematy, o których my musimy mówić, bo to jest nasza rzeczywistość. Często te uprzedzenia działają nawykowo, a potem nagle, kiedy przyglądamy się temu - myślę, że taką szansę daje też ten serial - to zastanawiamy się, dlaczego byłam uprzedzona, dlaczego ktoś, kto jest gejem czy lesbijką czy jest niebinarny, nie może wychowywać dziecka, jeśli otacza to dziecko miłością, opieką, dba o jego rozwój. Trzeba rzeczywiście chronić dzieci przed przemocą, ale ludzie mają różną orientację i to w żaden sposób nie idzie w parze z tendencją do przemocy. Wspaniałymi rodzicami mogą być zarówno osoby heteronormatywne i nieheteronormatywne – mówi Ostaszewska.
Serial "Proud" otrzymał główną nagrodę na międzynarodowym festiwalu Series Mania we francuskim Lille, zaś Ignacego Lissa wyróżniono tam za kreację aktorską.
W tej produkcji, obok Lissa i Ostaszewskiej, występują m.in. Kamil Studnicki, Maria Sobocińska, Mateusz Więcławek i Joanna Kulig. Reżyserem jest Karol Klementewicz, napisał on również scenariusz – wspólnie z Moniką Pęcikiewicz.
„Proud” od 12 czerwca można oglądać na platformie HBO Max. (PAP Life)
Iza Komendołowicz
ikl/ag/ep/