O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Małgorzata Gorol o głównej roli w serialu „Klangor 2”: nie chciałam już grać kobiet zmęczonych życiem [WYWIAD]

Często była obsadzona w rolach zwykłych kobiet, zmęczonych życiem, które los mocno doświadczył. Taka była Marysia w „Śubuku” czy Anna w „Jednej duszy”. Wkrótce zobaczymy ją w zupełnie innej odsłonie. - Od jakiegoś czasu czułam, że potrzebuję zagrać atrakcyjną kobietę, a postać seksworkerki w serialu „Klangor 2” miała wielką wartość. Nie zagrałam sztampowej postaci, lecz kogoś inteligentnego, kto nie wpisuje się w proste schematy – mówi PAP Life Małgorzata Gorol. Drugi sezon serialu „Klangor” od 9 stycznia na Canal+.

Małgorzata Gorol, kadr z serialu "Klangor". Fot. Jarosław Sosiński. Źródło: materiały prasowe
Małgorzata Gorol, kadr z serialu "Klangor". Fot. Jarosław Sosiński. Źródło: materiały prasowe

PAP Life: Przyznam, że nie spodziewałam się ciebie w takiej roli. Zaskoczyła cię ta propozycja?

Małgorzata Gorol: Zaskoczyło mnie to, że reżyser Łukasz Kośmicki od razu wiedział, że to ja powinnam zagrać Helenę Zdun. Nawet teraz, po wykonaniu tego zadania, które moim zdaniem poszło mi bardzo dobrze, nadal jest to dla mnie zaskakujące, bo nie zagrałam tej roli po warunkach. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ moją fantazją na temat aktorstwa jest jak najszerszy jego zakres - nie chcę, aby moje emploi się zawężało. Od jakiegoś czasu czułam, że potrzebuję zagrać atrakcyjną kobietę, a postać seksworkerki w serialu „Klangor 2” miała wielką wartość. Scenariusz był świetnie napisany. Nie zagrałam sztampowej postaci, lecz kogoś inteligentnego, kto nie wpisuje się w proste schematy.

PAP Life: Helena Zdun jest osobą kontrowersyjną. Wiele lat temu porzuciła swoją córkę, wyjechała do Berlina, gdzie pracowała w salonie masażu erotycznego. Takie kobiety są surowo oceniane przez otoczenie.

M.G.: Moim zdaniem to jest przejaw społecznej niesprawiedliwości, kiedy kobieta porzucająca rodzinę jest oceniana znacznie surowiej niż mężczyzna. Ten serial pozwala jednak widzowi poznać motywacje bohaterki, zrozumieć ją i z nią empatyzować. Dzięki retrospekcjom dowiadujemy się o niej więcej i możemy skonfrontować się z faktem, że nasza pierwsza ocena bywa błędna. Warto kogoś poznać, zamiast od razu przykładać mu kartkę z oceną. Nie wątpię, że widzowie zrozumieją postępowanie mojej bohaterki, bo już dostałam pozytywną informację zwrotną. Choć oczywiście ta postać prowokuje do zadawania wielu pytań.

PAP Life: Zapamiętałam cię z filmu „Jedna dusza”, gdzie grałaś Annę, żonę górnika, mającego problem z alkoholem, który po wypadku w kopalni jeździ na wózku, czy z „Śubuka", gdzie wcieliłaś się w matkę syna z autyzmem. Można zaryzykować twierdzenie, że wyspecjalizowałaś się w rolach zwykłych kobiet, zmęczonych życiem, które los mocno doświadczył. Helena jest ich przeciwieństwem. Atrakcyjna, pewna siebie, bezpruderyjna.

M.G.: Tak, ale Hela w „Klangorze” również jest postacią strasznie mocno doświadczoną przez los. Być może nawet najbardziej ze wszystkich moich ostatnich bohaterek. Ona posiada niezwykły instynkt przetrwania i wolę życia. Po pierwszych pokazach byłam pytana, czy scenariusz nie przesadził z ilością cierpienia. Postać Heli jest dla mnie swego rodzaju pomostem, ponieważ w pewnym momencie postanowiłam przestać grać zmęczone życiem kobiety z sińcami pod oczami.

PAP Life: Film czy serial, który opowiada historię osób zmarginalizowanych, jest dla widzów swego rodzaju lekcją, że warto pochopnie nie oceniać.

M.G.: W „Klangorze” występuje interesujący twist polegający na tym, że seksworkerka i osadzony są postaciami pozytywnymi, podczas gdy przedstawiciele władzy, jak strażnicy więzienni, okazują się zdegenerowani. System wyrzuca tych pierwszych poza nawias, a my jako widzowie, poznając ich historię, zbliżamy się do nich. Choć w serialu pojawia się też jasna twarz policji, Danka Schulze, grana przez Magdę Czerwińską, która stworzy z Helą ciekawy kobiecy duet.

Więcej

Anna Próchniak. Fot. Ben Seed/materiały prasowe
Anna Próchniak. Fot. Ben Seed/materiały prasowe

Anna Próchniak: chętnie grałabym więcej w Polsce [WYWIAD]

PAP Life: Czego cię uczą kolejne role?

M.G.: Nieustająco pogłębiają moją empatię. Weszłam w ten zawód - z jednej strony - z egoistycznej chęci pełniejszego doświadczania życia i rozwoju, przeżywania różnych losów, uczenia się różnych rzeczy, których normalnie nie miałabym szans dotknąć. A z drugiej – z czystej ciekawości drugiego człowieka. Po prostu lubię ludzi, lubię ich obserwować, lubię rozmawiać. Nie ma we mnie czegoś takiego, że ktoś jest dla mnie mniej interesujący, bo jest gorzej wykształcony czy uboższy. Uważam się za zwykłą dziewczynę, zawsze interesowała mnie esencja człowieczeństwa.

Image
Małgorzata Gorol, kadr z serialu "Klangor". Fot. Jarosław Sosiński. Źródło: materiały prasowe
Małgorzata Gorol, kadr z serialu "Klangor". Fot. Jarosław Sosiński. Źródło: materiały prasowe

PAP Life: Projekty, w których bierzesz udział, często zaliczane są do kina artystycznego.

M.G.: Tak i czasem żartuję, że dzięki temu nie boję się, że AI zabierze mi pracę, bo robię w arthousie.

PAP Life: Wybierasz takie projekty, czy jesteś do nich wybierana?

M.G.: W Polsce mało który aktor może pozwolić sobie na luksus wybierania ról. Często musimy brać to, co jest. Aktorzy chcą pracować i muszą pracować, bo to jest zawód, z którego się utrzymujemy. Często bywamy odrzucani i miesiącami nie wygrywamy castingów. Nawet ci, którzy grają dużo, nie mają pewności, że będą mieli pracę za rok czy dwa. Poza aspektem finansowym, bardzo ważne jest, żeby nie stracić pewności grania. Ja akurat nie mogę narzekać, pracuję dość stabilnie. Myślę też, że jestem dzielna również w tych miesiącach, gdy nie mam żadnych planów zawodowych. Bo to co innego, kiedy nie pracujesz, ale wiesz, że czekasz na rozpoczęcie jakiegoś projektu, a co innego, gdy nic na ciebie nie czeka. Mimo wszystko, mam poczucie, że to ja wybieram role. Wydaje mi się, że przyciągnęłam Helę, bo przez trzy lata głośno mówiłam, że chciałabym zagrać atrakcyjną, seksowną kobietę.

PAP Life: Aktorzy często podkreślają, że trudne role są mocno obciążające. Wypracowałaś sobie mechanizmy, które pomagają ci bezpiecznie przeskakiwać ze świata filmowego do zwykłego życia?

M.G.: Co ciekawe, rola Heli Zdun kosztowała mnie emocjonalnie najmniej ze wszystkich dotychczasowych. Byłam wtedy w szczególnym momencie, karmiłam roczne dziecko i potrafiłam całkowicie „wyłączyć” postać zaraz po zakończeniu ujęcia. Stało się coś nieprawdopodobnego, bo grało mi się ją niezwykle przyjemnie i wręcz komfortowo. Nie zamęczałam się nią.

PAP Life: Przy poprzednich skomplikowanych rolach było ci trudniej?

M.G.: Bywało różnie. Bliscy dawali mi sygnały, że zdarzało mi się przenosić ciężką energię z planu do domu, choć sama tego tak nie odbierałam. Być może to właśnie macierzyństwo mnie uratowało. Dojrzewam w zawodzie i dziś mam większą świadomość. Chcę, żeby praca była życiodajna, a nie wysysająca. Staram się pracować coraz bardziej higienicznie, ale przy Helenie to oddzielenie życia od roli przerosło moje oczekiwania.

Więcej

Kamilla Baar Fot. PAP/Piotr Nowak
Kamilla Baar Fot. PAP/Piotr Nowak

Kamilla Baar chciałaby uczyć młodych adeptów aktorstwa: czuję, że mam do tego serce

PAP Life: Uważasz, że jesteś dobrą aktorką?

M.G.: Tak. Takie poczucie towarzyszyło mi w zasadzie od początku.

PAP Life: A przecież wiele razy musiałaś się mierzyć z odrzuceniem. Na egzaminach do szkoły teatralnej słyszałaś, że się nie nadajesz.

M.G.: Myślę, że chyba każdy aktor spotyka się z odrzuceniem. To, co mówi na nasz temat świat, a to, jakie ty masz poczucie własnej wartości, to dwie różne sprawy. Przed szkołą teatralną, byłam w studium aktorskim, w którym przygotowywałam się do egzaminów i wtedy miałam ogromny problem, żeby powiedzieć przed kimś tekst, wstydziłam się grać.

PAP Life: Czytałam, że kiedy twój wujek przywiózł z Niemiec kamerę, wręcz wypychałaś siostrę, bo chciałaś być na pierwszym planie. Zawsze występowałaś na szkolnych akademiach, przez kilka lat trenowałaś gimnastykę artystyczną.

M.G.: Można być „hop do przodu”, ale jednocześnie odczuwać lęk przed wyjściem na scenę. Ludzie odważni to nie ci, którzy się nie boją, tylko ci, którzy pokonują strach.

Image
Małgorzata Gorol, kadr z serialu "Klangor". Fot. Jarosław Sosiński. Źródło: materiały prasowe
Małgorzata Gorol, kadr z serialu "Klangor". Fot. Jarosław Sosiński. Źródło: materiały prasowe

PAP Life: Ogarniają się czasem wątpliwości, czy poradzisz sobie z rolą?

M.G.: Po latach pracy coraz lepiej siebie rozumiem. Czasami gram z wielką łatwością, a kiedy indziej nie. Uświadomiłam sobie, że dzieje się tak, gdy nie rozumiem roli, nie czuję reżysera, nie wiem, o co mu chodzi lub gdy scenariusz jest nielogiczny. Przy Heli nie miałam żadnych problemów ze zrozumieniem postaci.

PAP Life: Jesteś zadowolona z miejsca, w którym jesteś?

M.G.: To bardzo dobry moment, bo jestem świadoma tego, na co mnie stać. Agnieszka Smoczyńska powiedziała mi kiedyś, że dla aktorki nie ma nic lepszego niż zostać matką. I faktycznie coś się we mnie przestawiło. Teraz na więcej sobie pozwalam, gra mi się łatwiej, w pewnym sensie mniej mi zależy. Nie wyobrażam sobie już zapłakać za rolą czy utraconym projektem. Wcześniej to mi się zdarzało, dziś sama się sobie dziwię.

PAP Life: Długo ważną częścią twojego zawodowego życia był teatr. Byłaś w Teatrze Polskim we Wrocławiu, Teatrze Starym w Krakowie, TR Warszawa. Masz w dorobku role u wybitnych reżyserów. Myślisz o powrocie na scenę?

M.G.: Teatr jest wciąż w moim sercu i moich planach. Od ośmiu lat jestem freelancerką. Ostatnio grałam rzadziej, bo spektakle naturalnie schodzą z afisza, ale w zeszłym sezonie wróciłam na scenę w Teatrze Studio, bo po prostu tęskniłam. Niedawno byłam też we Francji, gdzie robiłam operę z Anią Smolar. Grałam po francusku dla Francuzów. To było ogromne wyzwanie, ale wróciłam „z tarczą”. Małgorzata Gorol wciąż kocha scenę.

PAP Life: Masz plany filmowe?

M.G.: Jestem w trakcie zdjęć do serialu o Wandzie Rutkiewicz, w marcu lecimy w Alpy. Nie mogę za wiele mówić o tym projekcie. Powiem tylko, że gram jedną z himalaistek. Dzięki aktorstwu poznaję nowe światy. Nigdy nie marzyłam o górach wysokich, a teraz będę się z nimi konfrontować. Zaczynam fantazjować o podróżach w góry. Choć wcześniej moim najbardziej ekstremalnym górskim doświadczeniem było wejście o świcie na Babią Górę.

PAP Life: Wczoraj przeczytałam wywiad z Krystyną Jandą, która powiedziała, że ma absolutne przekonanie, że prowadzi życie uprzywilejowane. W tym sensie, że zajmuje się tym, jak zagrać miłość, jak zagrać matkę. Też masz takie poczucie?

M.G.: Myślę, że to wielkie szczęście i przywilej żyć w zgodzie ze swoją pasją. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/ag/moc/ grg/

Małgorzata Gorol urodziła się w Katowicach. W dzieciństwie trenowała gimnastykę artystyczną. W 2023 ukończyła PWST w Krakowie. Karierę aktorską rozpoczęła w 2010 od małej roli w serialu „Ratownicy”. Była związana z Teatrem Polskim we Wrocławiu, Starym Teatrem w Krakowie i TR Warszawa. Ma 39 lat, jest mamą trzyletniego syna. W serialu „Klangor 2” (Canal+), który będzie miał premierę 9 stycznia, zagrała główną rolę.

Zobacz także

  • Zespół Fleetwood Mac. Fot. PAP/EPA/HENNING KAISER
    Zespół Fleetwood Mac. Fot. PAP/EPA/HENNING KAISER

    Serial „Stranger Things” wskrzesza dawne hity. Kolejna piosenka dostała drugie życie

  • Kadr z serialu Fot. Netflix
    Kadr z serialu Fot. Netflix

    Historia stalkingu z Netfliksa trafi na scenę Teatru Śląskiego

  • Lesław Żurek i Jerzy Bończak. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe
    Lesław Żurek i Jerzy Bończak. Fot. Warner Bros. Discovery/materiały prasowe

    Jerzy Bończak i Lesław Żurek w obsadzie serialu „Młode gliny”

  • Kadr z serialu „Niebo. Rok w piekle”. Fot. Materiały prasowe
    Kadr z serialu „Niebo. Rok w piekle”. Fot. Materiały prasowe

    Różczka, Sokołowska i Jastrzębska w serialu „Niebo. Rok w piekle”. Trzy odsłony uwikłania w sektę [WIDEO]

Serwisy ogólnodostępne PAP