Marek Kalita o „Ich czworo”: spektakl balansuje na granicy kabaretu i cyrku
Chciałem zrezygnować z takiego przedstawienia salonowego - spektakl balansuje troszeczkę na granicy kabaretu i cyrku - mówi PAP Marek Kalita, reżyser komedii „Ich czworo” Gabrieli Zapolskiej. Premiera w stołecznym Teatrze Komedia - w sobotę.
- Zacznijmy od tytułu: Gabriela Zapolska „Ich czworo”. W sumie wszystko potoczyło się przypadkowo, ponieważ dyrekcja Teatru Komedia zaproponowała mi reżyserię w tutejszym teatrze. Rozmawialiśmy o komedii. Szukałem, szukałem, szukałem komedii i dużo komedii czytałem. Zwłaszcza współczesnych komedii, ale w pewnym momencie zobaczyłem przedstawienie telewizyjne z 1977 r. Od razu pomyślałem, że to dzisiaj jest najgłębszy i właściwie można powiedzieć najwartościowszy tekst, który można zrobić - wyjaśnił Marek Kalita.
Reżyser przyznał, że będzie to opowieść o hipokryzji panującej wśród członków dysfunkcyjnej rodziny.
Będzie to taki obraz troszeczkę inaczej wymyślony i zrobiony. Chciałem zrezygnować z takiego przedstawienia salonowego - spektakl balansuje troszeczkę na granicy, można powiedzieć, kabaretu i cyrku
- Taką przewodnią postacią jest Mandragora, który pełni rolę swoistego mistrza ceremonii - dodał twórca spektaklu.
Podkreślił, że jedyną osobą, która prawdziwie widzi relacje w tej rozpadającej się rodzinie, jest dziecko. - I rzeczywiście pomyślałem, że warto zrobić to przedstawienie z punktu widzenia dziecka - mówił. - Przedstawienie zaczyna się od takiego momentu, kiedy widzimy dziecko, to samotne dziecko, które ma różne swoje problemy z tymi swoimi rodzicami. Wymyśla sobie, tworzy wyimaginowanego przyjaciela, który mu towarzyszy i przeprowadza to dziecko przez cały ten trudny czas - tłumaczył reżyser.
Bohaterowie przedstawienia na scenie tworzą znany schemat: mąż, żona i kochanek. Trójkąt, który dawno przestał być historią miłosną, a stał się jedynie układem pretensji, napięć i wzajemnych rozczarowań. Mamy więc męża zatopionego w naukowej pracy i żonę desperacko szukającą emocji, ale w centrum rodzinnej zawieruchy stoi ktoś inny – dziecko
- Dominuje tu fałsz, bo taka jest sztuka Zapolskiej. Tak to zostało napisane - wyjaśnił twórca przedstawienia.
Natomiast myślę, że najciekawszy pomysł, pretekst do zrobienia „Ich czworo” polega na tym, żeby odejść od takiego, jak wcześniej powiedziałem, tradycyjnego sposobu pokazania konfliktów poprzez pryzmat mieszczańskiego salonu i aurę realizmu
To nie będzie mieszczański Kraków, to znacznie bardziej uniwersalna historia - podkreślił Marek Kalita, dodając, że sama Zapolska nazywała tę sztukę „komedią o tragedii ludzi głupich”.
- W scenografii postawiliśmy na realizm magiczny. Od początku, gdy zacząłem sobie wyobrażać realizację tej sztuki, nasuwały mi się obrazy starego, opuszczonego cyrku - mówił.
Oczywiście, to nie o to chodzi, żeby akcja była kabaretowa. Bo te wszystkie problemy i dramat z jednej strony dziecka, a z drugiej strony zwariowanych rodziców - to wszystko zostało w przedstawieniu. Mamy tu rozstawanie się, kłótnie itp.
Pytany o muzykę w spektaklu, Marek Kalita powiedział: - Muzyka będzie bardzo istotna w naszym przedstawieniu. W związku z tym, że atmosfera i scenografia kojarzyć się będą z cyrkiem, w warstwie muzycznej dominować będą utwory Nino Roty - zaznaczył.
Jak przekonywał reżyser, „Ich czworo” to zaskakująco aktualna, ale i bezlitosna w swojej przenikliwości, komedia o rodzinie, która myli odpowiedzialność z wygodą, a miłość z codziennym odgrywaniem ról, małymi egoizmami i próbami zachowania twarzy za wszelką cenę.
- To kalejdoskop śmieszności i gorzkich rozpoznań – świat groteskowej mieszczańskiej hipokryzji odgrywanej „w kręgu domowej lampy”, niemal bez świadków. Synteza bezmyślności między „bliskimi”, czyli cyrk rodzinny pełen karykaturalnych relacji oraz wykrzywionych wartości - powiedział Marek Kalita.
Przedstawienie przeznaczone jest dla widzów powyżej 16. roku życia.
Autorką sztuki jest Gabriela Zapolska. Reżyseria - Marek Kalita. Scenografię zaprojektował Marcin Chlanda, a kostiumy - Zuzanna Markiewicz. Muzyka - Maciej Bieniawski. Choreografię opracowała Ewelina Adamska-Porczyk. Projekcje - Małgorzata Kot. Za reżyserię świateł odpowiada Marek Klepczarek. Konsultacje iluzjonistyczne - Wojciech Rotowski.
Występują: Aleksandra Popławska (Żona), Mariusz Zaniewski (Mąż), Kamil Szeptycki (Kochanek), Joanna Balasz (Krawcowa), Renata Dancewicz (Wdowa), Maksymilian Termin (Mandragora) oraz Zosia Orłowska i Nina Różewska (Dziecko).
Premiera „Ich czworo” - 16 maja o godz. 19 na Dużej Scenie Teatru Komedia w Warszawie. Kolejne przedstawienia - 17 oraz 26-27 maja.
Autor: Grzegorz Janikowski (PAP)
gj/ aszw/ kgr/