Marie Kreutzer: film „Gentle Monster” nie daje prostych odpowiedzi
„Gentle Monster” nie daje prostych odpowiedzi. Zapobieganie przestępstwom seksualnym wobec dzieci oznacza również potrzebę edukacji najmłodszych, uczenie ich stawiania granic – powiedziała Marie Kreutzer. Jej film uczestniczy w konkursie głównym 79. festiwalu canneńskiego.
Wraz z „Gentle Monster” austriacka reżyserka powróciła do Cannes po czterech latach od premiery „W gorsecie”. Obraz o cesarzowej Elżbiecie z Vicky Krieps w roli głównej pokazano w sekcji Un Certain Regard. Tym razem Kreutzer ma szansę na nagrodę główną – Złotą Palmę. W swoim nowym dziele twórczyni połączyła siły z Léą Seydoux, powierzając jej rolę Lucy, pianistki koncertowej, która właśnie przeprowadziła się z rodziną na wieś. Kobieta ma nadzieję, że bliskość natury pomoże jej mężowi, filmowcowi Philipowi (Laurence Rupp) uporać się z wypaleniem zawodowym. Kontakt z przyrodą może też korzystnie wpłynąć na ich energicznego, kilkuletniego synka Johnny’ego. Jednak zanim zdążą zaaklimatyzować się w nowym miejscu, w ich domu zjawia się policja, a Philip zostaje oskarżony o posiadanie materiałów pornograficznych z udziałem dzieci. Lucy jest zszokowana. Chcąc chronić siebie i Johnny’ego, natychmiast wyprowadza się do swojej mamy (Catherine Deneuve).
Obraz został zainspirowany artykułem o szajce pedofilów, który Kreutzer znalazła w niemieckiej gazecie. – Tekst zawierał wiele szczegółów, przez które trudno było przebrnąć. Wracałam do niego przez dwa dni. Kiedy skończyłam czytać, poszłam na basen z moją córką i pasierbicami. Szłyśmy ulicą, a ja nie mogłam patrzeć na mijane rodziny w taki sam sposób jak wcześniej. Oczywiście, zdawałam sobie sprawę z istnienia zjawiska przemocy seksualnej wobec dzieci. Natomiast nie wiedziałam nic o sprawcach nadużyć. Po lekturze artykułu czułam się kompletnie bezradna. Uznałam, że jedyne, co mogę zrobić jako reżyserka, to nakręcić film – powiedziała podczas konferencji prasowej towarzyszącej światowej premierze obrazu.
Reżyserka o produkcji „Gentle Monster”
Realizacja „Gentle Monster” była wyzwaniem. – To był długi proces. Pisanie, szukanie finansowania... Obraz dotyka trudnego tematu, którego ludzie zwykle unikają. Ale mieliśmy piękny okres zdjęciowy. Uwielbiam etap pracy na planie, kiedy razem tworzymy film. Uważam, że to najwspanialsza część tej pracy. W dalszej kolejności – montaż, który decyduje o ostatecznym kształcie dzieła. Zwroty akcji są zupełnie naturalne - mieliśmy dość napięty harmonogram. Właściwie dopiero w ubiegłym tygodniu skończyliśmy pracę. Mogę powiedzieć, że myślami jestem jeszcze w tym procesie. Oczywiście, obecność na festiwalu w Cannes jest obezwładniająca. To niczym wygrana na loterii – przyznała Kreutzer.
Mówiąc o przyjętych założeniach, reżyserka wyjaśniła, że każda postać miała być bohaterem swojej własnej historii. – Nie pamiętam już, kto to napisał, ale zgadzam się z tym, że inteligencja oznacza akceptację ambiwalencji. Takie było moje podejście. Nie chciałam wyjaśniać, kto co robi i dlaczego. Podczas researchu dowiedziałam się bardzo wielu rzeczy. Zdawałam sobie sprawę, że to będzie trudniejsza część mojego zadania. „Gentle Monster” nie daje prostych odpowiedzi, dlatego cieszę się, że trafił właśnie na ten festiwal. Zapobieganie przestępstwom seksualnym wobec dzieci oznacza również potrzebę edukacji najmłodszych, uczenie ich stawiania granic – podkreśliła.
Początki kariery Marie Kreutzer
Twórczyni wspominała również początki swojej drogi zawodowej. Jak wyznała, to nie reżyseria, lecz scenopisarstwo było jej pierwszym wyborem. – Chciałam zostać powieściopisarką, ale w Austrii nie było studiów z kreatywnego pisania. Wtedy odkryłam studia scenopisarskie. Postanowiłam spróbować swoich sił. Uznałam, że to nie może być trudne. Później złożyłam papiery do szkoły filmowej i tak znalazłam się w innym świecie, w którym koledzy – w przeciwieństwie do mnie – znali wszystkie odniesienia. Musiałam się wiele nauczyć. Dopiero wtedy pokochałam reżyserię. Mój profesor scenopisarstwa zawsze powtarzał: jeśli jesteś dobrym pisarzem, możesz być reżyserem. W drugą stronę nie jest to już takie łatwe – stwierdziła.
Obraz Kreutzer zapewnił Léi Seydoux możliwość zaprezentowania na ekranie talentu wokalnego. – W dzieciństwie śpiew był moim głównym sposobem komunikacji ze światem. Byłam bardzo nieśmiałą dziewczynką. Przestałam śpiewać jako nastolatka, ponieważ stałam się zbyt nieśmiała. Wciąż jednak sądzę, że ta aktywność daje nam bezpośredni dostęp do emocji. Prawdopodobnie dlatego czuję się tak bezbronna, kiedy śpiewam. Spodobało mi się, że Lucy używa tego środka, aby przekazać to, co myśli, i pomóc sobie w momencie, gdy jej świat rozpada się w pył. Śpiew jest dla niej formą uwolnienia – zwróciła uwagę.
Lucy to kolejna wielojęzyczna bohaterka, którą zagrała, po Gabrielle z „Bestii” Bertranda Bonello. – Posługiwanie się kilkoma językami uwypukla samotność tej postaci. Uwielbiam pracować z zagranicznymi twórcami. Lubię poczucie wyobcowania i wręcz uwielbiam poznawać inne kultury. Takie doświadczenia uzmysłowiają mi, że kino jest uniwersalnym językiem. Czuję się szczęściarą, że mogłam pracować z Marie. Jej scenariusz wciągnął mnie od samego początku. Co zabawne, w ogóle nie rozmawiałyśmy o mojej postaci. Nie musiałyśmy niczego analizować. Marie wiedziała, że znam Lucy. Ja też czułam w ciele, że ją rozumiem – stwierdziła Seydoux.
Oprócz „Gentle Monster” szansę na Złotą Palmę mają m.in. „Stories of the Night” Léi Mysius, „A Woman’s Life” Charline Bourgeois-Tacquet, „The Man I Love” Iry Sachsa, „Bitter Christmas” Pedro Almodovara i „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego. Laureata poznamy podczas sobotniej gali zamknięcia festiwalu. Ogłosi go jury w składzie: południowokoreański reżyser, scenarzysta i producent Park Chan-wook (przewodniczący), amerykańska aktorka i producentka Demi Moore, irlandzko-etiopska aktorka i producentka Ruth Negga, belgijska reżyserka i scenarzystka Laura Wandel, chińska reżyserka i scenarzystka Chloé Zhao, chilijski reżyser i scenarzysta Diego Céspedes, francusko-amerykański aktor Isaach De Bankolé, szkocki scenarzysta Paul Laverty oraz szwedzki aktor Stellan Skarsgård.
Z Cannes Daria Porycka (PAP)
dap/ aszw/ ppa/