Met Gala 2026. Kable, mech i taśma filmowa – zamiast dobrze ubranych gwiazd zachwycali modowi performerzy
4 maja schody Metropolitan Museum of Art zamieniły się w najbardziej prestiżową galerię sztuki na świecie. Podczas Gali Met gwiazdy i projektanci udowodnili, że moda to nie tylko ubiór, ale manifest. Niektórzy zrobili to w wyjątkowo bezkompromisowy sposób. Na czerwonym dywanie kable zastąpiły koronki, mech wyparł tiul, a w roli głównej wystąpiła... taśma filmowa. W morzu zachowawczych stylizacji to właśnie te eksperymenty najmocniej zapisały się w historii tegorocznego wydarzenia.
Najbardziej wyczekiwanym momentem wieczoru było bez wątpienia pojawienie się Beyoncé. Po 10 latach nieobecności gwiazda wróciła na schody Met w wielkim stylu, pełniąc rolę współprowadzącej wydarzenie. Jej kreacja od Oliviera Rousteinga – „biomorficzny szkielet”, wykonany z tysięcy kryształów – była hołdem dla anatomii jako najwyższej formy sztuki. Gdy jej gigantyczny tren z tysięcy piór rozpostarto na słynnych schodach, stało się jasne, że to na nią zwrócone będą wszystkie oczy. Jak relacjonowało BBC, posiadaczka 35 statuetek Grammy nie kryła radości, że mogła ponownie pojawić się na modowych Oscarach, szczególnie, że podczas tegorocznego wydarzenia debiutowała jej córka, Blue Ivy.
Choć kreacja Beyoncé zapierała dech w piersiach, dla stałych obserwatorów Gali Met nie była ona wielkim zaskoczeniem. Bez wątpienia był to powrót w wielkim stylu, ale mieszczący się w granicach modowej klasyki. Przeciwwagą stały się kreacje tych, którzy oficjalny dress code gali („Fashion is Art” – „Moda jest sztuką”) potraktowali jako zaproszenie do eksperymentów. Tych w poniedziałek w Nowym Jorku nie zabrakło.
Szczególnie prowokacyjna okazała się kreacja Janelle Monáe, utkana z kabli i mchu. Modowa performerka, która uwielbia teatralność strojów, już wcześniej wkraczała odważnie w świat mody, jednak tym razem połączyła ją z manifestem. Poruszająca się niemal jak robot, Monáe w projekcie Christiana Siriano, wyglądała niczym żywy postapokaliptyczny obraz, wskazujący na starcie pomiędzy technologią a naturą. Rzecz jasna, jej kreacje stała się jednym z najczęściej fotografowanych obiektów wieczoru.
Ale nie tylko kable i mech stały się nietuzinkowym narzędziem do tego, by pokazać modę w iście artystycznym ujęciu. Wystarczyło spojrzeć na kreację Diora, którą miała na sobie Sabrina Carpenter. Suknia z tiulu, zaprojektowana przez dyrektora kreatywnego Diora, Jonathana Andersona, była hołdem dla klasycznego filmu „Sabrina” z 1954 roku, w którym wystąpili Audrey Hepburn, Humphrey Bogart i William Holden. Hołdem dosłownym, bowiem kreacja została stworzona z autentycznej taśmy filmowej 35 mm. Suknia nie tylko wyglądała spektakularnie, ale też „grała” przy każdym ruchu piosenkarki, przypominając widowni o Złotej Erze Hollywood.
Uwagę przyciągnęła również influencerka Emma Chamberlain, która postawiła na współpracę z interdyscyplinarną artystką Annie Deller-Yee. Efektem 40 godzin ręcznego malowania archiwalnej kreacji Muglera było powstanie projektu przypominającego surowe, ociekające farbą płótno. Choć niektórzy dopatrywali się w dynamicznych smugach inspiracji postimpresjonizmem, była to przede wszystkim rzeźbiarska dekonstrukcja klasycznego kroju. Jak podkreśla portal WWD, ten ryzykowny zabieg „zamienił ikonę stylu w żywy eksponat”, idealnie wpisując się w tegoroczny dress code.
W tym roku na czerwonym dywanie zobaczyliśmy „bezpieczny luksus”. W wydaniu Beyoncé był on spektakularny rzemieślniczo, ale przewidywalny w swojej formie. Z drugiej strony, postacie takie jak Janelle Monáe czy Emma Chamberlain udowodniły, że czerwony dywan to także przestrzeń dla performance’u i manifestu. Prawdziwe olśnienia pojawiły się bowiem nie przy diamentach i koronkach, a surowcach wtórnych i dosłownym romansie mody i sztuki. Tegoroczne wydarzenie w Metropolitan Museum of Art ostatecznie przesunęło akcent z „dobrze ubranego celebryty” na „żywy eksponat”.
Zgodnie z tradycją, uroczysta ceremonia z udziałem topowych gwiazd kina i estrady zainauguruje nową wystawę muzealnego Instytutu Kostiumów. Tematem wiosennej ekspozycji jest „Costume Art”, czyli „Sztuka Kostiumu”. Wystawa stanowi opowieść o relacji między modą a sztuką oraz „nierozerwalnym związku pomiędzy ciałami, a ubraniami, które nosimy”, traktując ubiór nie tylko jako element stylu, ale też pełnoprawną formę artystycznej ekspresji. Ekspozycja zagościła w nowej galerii imienia Condé M. Nasta – pierwszej stałej przestrzeni w muzeum poświęconej modzie. (PAP Life)
Autorka: Monika Dzwonnik
mdn/ag/ grg/