Mikołaj Grabowski o „Chamowie”: w tym spektaklu jest tyleż powagi, co ludzkich śmieszności [NASZE WIDEO]
W tym spektaklu jest tyleż powagi, co ludzkich śmieszności - powiedział PAP Mikołaj Grabowski, reżyser „Chamowa” według Mirona Białoszewskiego. Premiera na Scenie 20 Teatru Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie odbyła się w sobotę.
- „Chamowo” według książki Mirona Białoszewskiego to opowieść o jego rocznym pobycie na Chamowie, nowej dzielnicy Warszawy zbudowanej w 1975 roku. Poeta i prozaik napotkał tam wielkie kłopoty - wyjaśnił reżyser. - Jego kondycja psychofizyczna się pogorszyła, ale wszyscy mówią, że się powiększyła. Może przez to, że musiał się zderzyć z czymś zupełnie nowym, nieprzewidywalnym. Że dostał się na taką ziemię, która była dla niego dziwna, odpychająca, nieznana, bolesna, głośna, szalona. Musiał ją dopiero oswajać - zaznaczył Mikołaj Grabowski.
- Cały ten proces oswajania siebie w nowym miejscu, które, jak powiadam, było tajemnicze, rozchełstane, rozognione, rozbite, rozwalone, pralki, telewizory, windy, rusztowania... Ale on musiał się tam zmieścić jako artysta. I ta jego walka o artystyczną duszę, o rozwój, o jego dalsze, niezmącone pole obserwacji - to jest temat naszego przedstawienia - powiedział reżyser.
Przypomniał, że Białoszewski nigdy nie posługiwał się ostatecznością. - Mówił o śmierci, ale nie podejrzewał, że umrze. Mówił o chorobie, ale ją lekceważył. Cały czas nie dążył do tego, żeby siebie samego unicestwić - tłumaczył. - Patrzył na ludzi pogodnie, z uśmiechem, a nawet z pewną dozą groteski czy komedii. Widział tego człowieka pod różnymi kątami. I myślę, że w tym spektaklu jest tyleż powagi, co i ludzkich śmieszności - wyjaśnił Mikołaj Grabowski.
- W jego mieszkaniu zjawia się matka. Przychodzi sąsiadka, przychodzą wstrzeliwacze korków, odwiedza go sąsiad. To jest cykl epizodów - powiedział reżyser. - Ale on też musi iść do urzędu, spotkać się z tymi, co naprawiają kaloryfery itd. A wreszcie musi się spotkać sam ze sobą i ze swoją muzyką, co jest ważnym elementem tego spektaklu - podkreślił.
Pytany, co sądzi o poetyckiej prozie Mirona Białoszewskiego, Grabowski powiedział: - Wszystkie utwory, które są dobrze napisane, które wykorzystują język jako budulec do opowiedzenia świata, bardzo mnie interesują. Ja lubię mówić dobrym językiem. Na przykład lubię robić Gombrowicza, bo on dobrze pisał. Tak samo robiłem „Pana Tadeusza”, bo jest napisany świetnym językiem polskim - wyjaśnił reżyser.
Autorem „Chamowa” jest jeden z najwybitniejszych poetów i pisarzy współczesnych Miron Białoszewski, który w połowie 1975 roku przeprowadził się z centrum Warszawy na Saską Kępę, do dziesięciopiętrowego bloku przy ul. Lizbońskiej. Starzy mieszkańcy Saskiej Kępy szybko nadali tym gierkowskim blokom z wielkiej płyty nieco pogardliwe miano - „Chamowo”.
Spektakl powstał na podstawie dziennika poety z lat 1975-1976 - zapisu codzienności, w której wizyty w urzędach, hałas budowy, betonowe ściany i klatki schodowe splatają się z poezją, muzyką i potrzebą bliskości. Bohater m.in. wykłada okna czarnym papierem, tworzy własne wnętrze, słucha Bacha, Mozarta i Vivaldiego. Projekcje oryginalnych materiałów archiwalnych oraz muzyka - klasyczna i współczesna - budują na scenie wizję stolicy lat 70. XX wieku.
Adaptacja, reżyseria, opracowanie muzyczne i plastyka ruchu - Mikołaj Grabowski. Scenografię i kostiumy zaprojektowała Zuzanna Markiewicz. Opracowanie muzyczne - Olga Mysłowska. Za reżyserię światła odpowiada Michał Grabowski. Projekcje - Ignacy Ciunelis.
Występują: Łukasz Lewandowski, Janusz Łagodziński, Dorota Nowakowska, Jakub Pruski, Olga Sarzyńska, Jan Wieteska i gościnnie Alicja Juszkiewicz.
Grzegorz Janikowski (PAP)
gj/ miś/ grg/