Miliardy w publicznym systemie na leczenie, versus miliony w charytatywnych zbiórkach
System publiczny finansuje leczenie pacjentów w skali miliardów złotych rocznie i jest solidarnościowy, zaś o efektywności milionowych internetowych zbiórek decydują zasięgi i algorytmy, które nie działają ani sprawiedliwie, ani solidarnie - oceniła Maria Libura z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
W niedzielę zakończyła się dziewięciodniowa zbiórka dla Fundacji Cancer Fighters, prowadzona na platformie YouTube w formie long streamu, czyli nieprzerwanej transmisji na żywo. Zebrano ponad 250 mln zł na leczenie i wsparcie dla dzieci chorujących onkologicznie.
Natomiast - według NFZ - wartość świadczeń i leków, których koszt można przypisać bezpośrednio do konkretnego pacjenta, wyniosła w 2024 roku 169 mld zł.
Fundusz w 2024 r. przeznaczył 357 mln zł na leczenie 100 pacjentów. To najciężej chorzy, którzy wymagali najkosztowniejszych terapii lekowych. Z kolei w latach 2020-2024 było 756 tys. pacjentów, których terapia kosztowała 100 tys. zł i więcej. W tym okresie, koszty leczenia tych pacjentów, stanowiły 31,5 proc. wydatków NFZ. Ponad 47 mld zł Fundusz przeznaczył na świadczenia dla 1 proc. populacji.
Zdaniem dr Marii Libury z Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, zbiórki na leczenie nie są w stanie zastąpić systemu publicznego, bo nawet tak oszałamiające kwoty, jak zebrana przez influencera Łatwoganga, czyli Piotra Garkowskiego, stanowią kroplę w porównaniu do wydatków NFZ.
Wydatki NFZ
Libura zaznaczyła, że według prof. Andrzeja W. Nowaka NFZ kwotę rzędu 250 mln zł, czyli uzyskaną podczas zbiórki Łatwoganga, wydaje na osoby chore na raka mniej więcej w ciągu trzech dni. - Są to zatem zupełnie nieporównywalne kwoty - dodała.
Zdaniem rozmówczyni PAP, NFZ na koszty administracyjne wydaje mniej niż 1 proc. składek zdrowotnych, a na przykład portal zbiórkowy Siepomaga rezerwuje sobie prawo do pobrania 6 proc. prowizji od zebranej kwoty. Zwróciła uwagę, że fundacje mają zarządy, pracowników, często zatrudniają zewnętrzne firmy do wykonywania różnych działań.
"Siłą rzeczy działając w najlepszej nawet wierze relatywnie znacznie większą część zebranych środków przeznaczą na inne cele, niż bezpośrednie wsparcie chorych, niż NFZ w przypadku składek".
Ekspertka zwróciła uwagę, że NFZ dzięki sile przetargowej może kupować więcej i taniej, do tego ma dane, które przy odpowiednim finansowaniu pozwoliłyby skierować strumień pieniędzy tam, gdzie jest on potrzebny i może zostać zaabsorbowany. Oceniła, że nawet najlepsza i najzbożniejsza inicjatywa charytatywna nie ma potencjału na tak racjonalne i oszczędne gospodarowanie środkami finansowymi, jak NFZ czy ZUS.
Internetowe zbiórki i zależność od zasięgów
Zbiórki charytatywne są obarczone negatywnymi zjawiskami, m.in. "sygnalizacją cnoty", która oznacza puste akty publicznego zaangażowania w dobre cele. Kolejne to rozróżnienie na osoby, które społeczeństwo uznaje za "godne pomocy" (ang. deserving poor), czyli m.in. chorujące dzieci oraz na osoby, które na pomoc nie zasługują (ang. undeserving poor), które w społecznej ocenie są same winne swojej sytuacji.
Według Libury logika zasięgów pozwala zebrać spore kwoty na konkretne, medialne problemy zdrowotne. - Te niemedialne nie mogą już liczyć na współczucie tłumu, a jeszcze mniej - na wsparcie PR-owców. Dlatego nie ma wielkich akcji na rzecz uzależnionych od narkotyków czy dopalaczy, bo to nie jest kontekst, który sprzeda towar czy podbije zasięgi. W socjologii medycyny mówi się o chorobach mniej i bardziej prestiżowych. Do tych ostatnich należą nie tylko uzależnienia, ale i zaburzenia psychiczne oraz problemy starszych osób, szczególnie kobiet - powiedziała ekspertka.
"Jeśli chcemy, by to zasięgi decydowały o tym, kto będzie się leczyć, obudzimy się za chwilę w dystopijnym świecie. Algorytmy nie działają ani sprawiedliwie, ani solidarnie".
Publiczny system opieki zdrowotnej jest solidarnościowy - jego finasowanie spoczywa na całym społeczeństwie, czyli na opłacaniu składki zdrowotnej. Dostęp do systemu i leczenia nie zależy od indywidualnych wpłat. W finansowaniu ochrony zdrowia w publicznym systemie, jak w wielu innych obszarach obserwuje się tzw. zasadę Pareta. Na podstawie danych NFZ można zauważyć, że 80 proc. budżetu na świadczenia i leki jest przeznaczane na potrzeby zdrowotne niemal 20 proc. najbardziej potrzebującej populacji. Zatem znacząca część środków jest przeznaczana na dość niewielką liczbę pacjentów.
Przychody NFZ w 2026 r. zostały początkowo zaplanowane na 217,4 mld zł, a luka szacowana była na 23 mld zł. (PAP)
kno/ pś/ js/ grg/