Najwyższe nagrody w historii. PKOl obdarował olimpijczyków za igrzyska w Mediolanie
Wszyscy polscy medaliści i ich trenerzy oraz olimpijczycy, którzy zajęli miejsca 4-8 na igrzyskach w Mediolanie otrzymali nagrody finansowe i rzeczowe na sobotniej Gali Olimpijskiej. - Wypłaciliśmy najwyższe w historii nagrody. Są już na kontach - potwierdził prezes PKOl Radosław Piesiewicz.
Wysokość nagród w gotówce dla medalistów Kacpra Tomasiaka, Pawła Wąska i Władimira Semirunnija oraz ich trenerów Macieja Maciusiaka i Rolanda Cieślaka to kwota 1,650 mln zł. Do tego doszły tokeny TMPL na łączną wartość 1,1 mln zł oraz cenne nagrody rzeczowe. Wśród nich były diamenty, vouchery wakacyjne, biżuteria i obrazy.
Nagrodę specjalną dla multimedalisty Tomasiaka, w postaci mieszkania w inwestycji Miasto Polskich Mistrzów Olimpijskich, ufundowała firma Profbud.
Sportowcy, którzy wywalczyli miejsca 4-8 dostali tokeny TMPL o łącznej wartości 280 tys. zł.
Wydarzeniu towarzyszył pokaz na telebimie filmów z igrzysk we Włoszech, w tym te fragmenty, które przypominały wywalczenie medali przez polskich sportowców.
- Przed igrzyskami mówiłem, że liczę na trzy medale. Niektórzy się z tego śmiali. Skończyło się na czterech. Zabrakło jednego - hymnu - przyznał w trakcie uroczystości prezes Piesiewicz. Dodał, że minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki dostał zaproszenie na Galę, ale w ogóle na nie odpowiedział.
Przypomniano, że igrzyska w Mediolanie i Corina D'Ampezzo po imprezach w Soczi (2014) i Vancouver (2010) były trzecimi najlepszymi w historii startów polskich olimpijczyków. Biało-czerwoni w klasyfikacji medalowej zajęli 21. miejsce. W rankingu punktowym (55) uplasowali się o trzy pozycje wyżej. Zapunktowali w ośmiu z 16 dyscyplin.
Największe brawa z sali otrzymał multimedalista Tomasiak. - Po pierwszym zdobytym medalu już się nie stresowałem przed skokami. Nie było już dla mnie żadnej różnicy. To nie było już nowe doświadczenie - przyznał skoczek narciarski.
Szef sztabu polskich skoczków Maciusiak potwierdził, że jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu musiał podjąć przed igrzyskami. - Do kadry aspirowało sześciu-siedmiu zawodników. A mieliśmy trzy miejsca. Liczyłem na jeden medal - przypomniał.
Panczenista Siemirunnij potwierdził, że „Polska jest jego domem”. - Chciałbym podziękować wszystkim, którzy we mnie wierzyli - powiedział łyżwiarz, wymieniając kolejno resort sportu, PKOl i macierzysty związek sportowy.
Pochodzący z Rosji zawodnik dostał od attache polskiej reprezentacji olimpijskiej Czesława Langa profesjonalny rower. Sam obdarowany przyznał, że wykorzysta go w trakcie treningów.
Jego trener Roland Cieślak nie ukrywał, że z powodu braku możliwości startu na 5000 m i niemal pewnego miejsca na podium powstał niedosyt. - Przepisy są takie, a nie inne - wyjaśnił.
Reprezentanci Polski w zimowych igrzyskach we Włoszech wywalczyli cztery medale - trzy srebrne i jeden brązowy. Aż trzy razy stanął na podium 19-letni skoczek narciarski Tomasiak, najmłodszy polski medalista zimowych igrzysk w historii. Zdobył srebro na normalnej skoczni, brąz na dużej oraz srebro z Wąskiem w konkursie duetów. Wicemistrzem olimpijskim na 10 000 m został panczenista Semirunnij. (PAP)
mask/ sab/ know/