USA. Ostry spór wokół sankcji przeciwko Nord Stream 2 w Senacie. "Biden nie chce pogarszać stosunków z Niemcami"

2021-11-30 18:16 aktualizacja: 2021-12-01, 09:54
Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
Kwestia nowych sankcji na Nord Stream 2 jest przedmiotem intensywnego sporu w Senacie i opóźnia przyjęcie budżetu obronnego. Według źródeł PAP, jest to wynik presji na senatorów ze strony administracji Bidena, która "nie chce pogarszać stosunków z Niemcami".

Spór na temat nowych sankcji był w poniedziałek wieczorem powodem zablokowania zakończenia debaty i przejścia do głosowania nad budżetem obronnym (NDAA). W centrum sporu jest zgłoszona przez Republikanów poprawka odbierająca administracji prawo do odejścia od restrykcji i nakładająca je na podmioty biorące udział w certyfikacji gazociągu. Demokraci w Senacie nie chcieli włączyć jej do pakietu  głosowań, wobec czego Republikanie - przy wsparciu kilku Demokratów - zablokowali dalsze przejście projektu.

Według źródła PAP w Kongresie, sprzeciw większości Demokratów - wielu z których dotychczas głośno sprzeciwiało się Nord Stream 2 - był wynikiem presji ze strony administracji Bidena, która obawia się, że podważą one porozumienie zawarte w lipcu z niemieckim rządem. Choć nie znalazło się to w tekście wspólnego oświadczenia, porozumienie zakładało rezygnację z restrykcji przeciwko NS2 w zamian za obietnicę Niemiec podjęcia działań wobec Rosji w razie stosowania przez nią szantażu energetycznego.

"Administracja nagle zdała sobie sprawę, że te sankcje mogą rzeczywiście zostać przyjęte i że Kongres jest gotowy to zrobić. Dotąd Biały Dom pozostawał z boku, bo nie doceniał naszej determinacji w tej sprawie" - powiedział PAP rozmówca związany z Demokratami. "Oni byli przekonani, że jeśli zawarli układ z Niemcami, to kończy temat, a Kongres ma siedzieć cicho" - dodaje. 

Poprawka zgłoszona przez Republikanów w Senacie jest analogiczna do tej, która została zgłoszona przez polityków obydwu partii w Izbie Reprezentantów, gdzie została przyjęta jednogłośnie. Chęć poparcia nowych sankcji sygnalizowała też wówczas część Demokratów w Senacie, w tym szef komisji spraw zagranicznych Bob Menendez i szefowa podkomisji ds. Europy Jeanne Shaheen. 

"Teraz działania administracji sprawiają, że ci senatorzy muszą bronić tej złej polityki. To zawstydzające, zwłaszcza w obecnym kontekście, gdy wisi nad nami widmo nowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę" - mówi źródło związane z Republikanami w Senacie. 

Według rozmówców PAP, polityczny wydźwięk zablokowania sankcji przeciwko NS2 ma złagodzić inna poprawka zgłoszona przez Menendeza, ale mająca poparcie Białego Domu, która zakładałaby wprowadzenie całej serii sankcji przeciwko Rosji - w tym sankcji dot. Nord Stream 2 - w przypadku nowej ofensywy Rosji na Ukrainę. W takim wypadku sankcjami miałyby zostać objęte też rosyjskie banki, przedsiębiorstwa państwowe, a także transakcje dotyczące rosyjskich obligacji na rynku wtórnym. 

Naciski w sprawie Nord Stream 2

Administracja Bidena nie jest jedynym podmiotem, który naciska na senatorów w sprawie Nord Stream 2. Jak podał w niedzielę portal Axios, nieoficjalny dokument w tej sprawie rozesłała do senatorów ambasada Niemiec w Waszyngtonie, argumentując że sankcje podważą jedność Zachodu i będą "zwycięstwem Putina". Berlin przekonywał też, że nowe restrykcje zaprzepaszczą ustalenia zawarte w porozumieniu z USA np. dotyczącym wsparcia transformacji energetycznej na Ukrainie. 

"Szczerze mówiąc, te argumenty i ten dokument, które zawierają mnóstwo nieprawd, tylko umocniły mnie w przekonaniu, że sankcje są konieczne" - mówi PAP jeden z uczestników niedawnego spotkania z dyplomatami w tej sprawie. 

Z drugiej strony w spór publicznie zaangażowała się Ukraina, której prezydent Wołodymyr Zełenski publicznie wezwał senatorów do poparcia poprawki. 

Jak wskazuje PAP Jonathan Katz, analityk think-tanku German Marshall Fund, sprawa jest przedmiotem intensywnego zainteresowania ze względu na potencjalnie daleko idące konsekwencje sankcji.

Poniedziałkowe głosowanie, które wydłużyło czas debaty nad projektem, jest dopiero początkiem sporu, a ostateczny kształt projektu nie jest jasny w obliczu obecnego impasu. Projekt musi jednak zostać przyjęty przed końcem roku.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
io/