Djokovic spędził noc na lotnisku w Melbourne w oczekiwaniu na wizę. Występ w Australian Open pod znakiem zapytania

2022-01-05 20:13 aktualizacja: 2022-01-05, 20:20
Novak Djokovic. Fot. PAP/EPA/MARK CRISTINO
Novak Djokovic. Fot. PAP/EPA/MARK CRISTINO
Novak Djokovic spędził noc na lotnisku w Melbourne w oczekiwaniu na decyzję w sprawie wizy wjazdowej. Słynny serbski tenisista chce bronić tytułu w Australian Open, korzystając ze zwolnienia lekarskiego z obowiązkowych dla uczestników turnieju szczepień przeciwko COVID-19.

Djokovic wylądował na lotnisku Tullamarine w Melbourne w środę około 23.30. czasu lokalnego po 14-godzinnym locie z Dubaju. Wciąż jednak czeka na pozwolenie na wjazd do Australii.

Jak poinformował Reuters, członkowie ekipy Djokovica złożyli wadliwy wniosek o wizę, co nie pozwala na zwolnienie lekarskie. To skłoniło rząd stanu Victoria do oświadczenia, że nie poprze wniosku Djokovica i do oddania jego losu w ręce rządu federalnego i premiera Scotta Morrisona.

Ojciec tenisisty, Srdjan, oświadczył serbskim mediom, że jego syn czeka samotnie w pokoju na lotnisku pod uzbrojoną strażą na ostateczną decyzję, czy może wjechać do Australii.

Już wcześniej w środę premier Morrison postawił ultimatum Djokovicowi - udowodnienie zasadności zwolnienia z obowiązku szczepienia przeciw COVID-19 z powodów medycznych lub odesłanie do domu następnym samolotem.

"Czekamy na to, co nam zaprezentuje i jakie dowody przedstawi, by je poprzeć. Jeśli będą one niewystarczające, to nie będzie traktowany inaczej niż każda inna osoba i zostanie odesłany do domu następnym samolotem. Nie powinno być specjalnych reguł dla Novaka Djokovica" - podkreślił Morrison.

Tenisista poinformował we wtorek, że został zwolniony z obowiązku szczepienia i rusza w podróż do Melbourne. Szczepienie jest wymagane od wszystkich uczestników rozpoczynającego się 17 stycznia wielkoszlemowego Australian Open, o ile nie znajdą się wśród wyjątków wynikających ze względów medycznych.

Australijska Federacja Tenisowa i władze stanu Wiktoria przekazały, że lider światowego rankingu znalazł się w wąskim gronie osób, które otrzymały taką zgodę spośród 26 aplikujących o nią.

Sprawa gracza z Bałkanów - który od dłuższego czasu odmawiał ujawnienia informacji, czy jest zaszczepiony, a w przeszłości nie krył niechęci wobec takiego rozwiązania - wzbudza sporo kontrowersji zarówno w środowisku tenisowym, jak i wśród mieszkańców Australii. W kraju tym wprowadzono szereg surowych restrykcji i najdłuższy jak na razie łącznie lockdown, a dominujący obecnie wariant omikron przyczynił się do rekordowej liczby przypadków zakażenia koronawirusem na antypodach.

Były australijski tenisista, a obecnie komentator telewizyjny Sam Groth wskazał, że decyzja dotycząca Djokovica to "plucie w twarz każdemu mieszkańcowi stanu Wiktoria i każdemu Australijczykowi".

"Mówisz, że masz zwolnienie, ale nie masz zamiaru ujawnić dlaczego? To obrzydliwa hipokryzja" – dodał.

Djokovic triumfował dziewięciokrotnie w Australian Open. Jeśli zwycięży w najbliższej edycji turnieju w Melbourne, będzie to jego 21. wielkoszlemowy tytuł i pobije rekord, który obecnie dzieli ze Szwajcarem Rogerem Federerem i Hiszpanem Rafaelem Nadalem.(PAP)

kgr/