Iga Świątek odpadła w półfinale turnieju Australian Open. "To była najszybsza piłka, przeciwko jakiej grałam"

2022-01-27 11:14 aktualizacja: 2022-01-27, 16:24
Fot. PAP/EPA/DAVE HUNT AUSTRALIA AND NEW ZEALAND OUT
Fot. PAP/EPA/DAVE HUNT AUSTRALIA AND NEW ZEALAND OUT
Rozstawiona z numerem siódmym Iga Świątek na półfinale zakończyła udział w wielkoszlemowym turnieju Australian Open. Polska tenisistka przegrała w Melbourne z Amerykanką Danielle Collins, która teraz zmierzy się w finale z liderką światowego rankingu Australijką Ashleigh Barty.

Fakt, że Świątek przegrała w czwartek inauguracyjną partię nie był zbytnim zaskoczeniem. 20-letnia zawodniczka tak samo nerwowo zaczęła swoje dwa poprzednie pojedynki, w których również mierzyła się z potężnie uderzającymi piłkę doświadczonymi rywalkami. O ile jednak w długich meczach z Rumunką Soraną Cirsteą i Estonką Kaią Kanepi była w stanie po pierwszej odsłonie znaleźć sposób na rywalki i zmęczyć je, to Amerykanka nie pozwoliła jej na wiele do samego końca.

28-letnia zawodniczka, mająca za sobą rywalizację w rozgrywkach uczelnianych, od początku wywierała na wyżej notowanej przeciwniczce presję i korzystała z jej błędów. Już po kilku minutach raszynianka przegrywała 0:4 i wówczas zachęcić do walki próbowała ją grupa rodaków zasiadających na trybunach. Mieli oni powody do radości, gdy zaraz potem utrzymała ona podanie, a następnie zaliczyła przełamanie. Dwa kolejne gemy również zakończyły się przegraną serwującej, a przy stanie 2:5 Polka obroniła trzy piłki setowe. Zdołała jeszcze zmniejszyć stratę do jednego gema, ale w kolejnym Collins oddała jej już tylko jeden punkt.

W dwóch wcześniejszych spotkaniach na tym etapie następował powrót do gry Świątek, ale tym razem scenariusz był inny. Grająca wciąż bardzo ofensywnie i ryzykownie przeciwniczka nie dopuszczała jej do głosu i znów wygrała pierwsze cztery gemy w partii. Tenisistka z Raszyna nie potrafiła znaleźć sposobu na rozpędzoną Amerykankę i po zagraniu w siatkę zakończyła trwający godzinę i 18 minut mecz.

Collins posłała siedem asów i miała 27 uderzeń wygrywających, a Polka - odpowiednio - jednego i 12.

Amerykanka zrewanżowała się Świątek za ich poprzednie spotkanie. W ćwierćfinale ubiegłorocznego turnieju WTA w Adelajdzie skreczowała w drugim secie, przy stanie 2:6, 0:3.

Świątek: zrobiłam dziś, co mogłam

"Nie jestem oczywiście zadowolona z wyniku, ale wiem, że Danielle zagrała znakomity tenis. Gdybym miała więcej szans na to, by wejść z nią w wymiany, to byłoby znacznie łatwiej. Ale ona zdobywała punkty serwisem i returnami. Próbowałam znaleźć rozwiązanie, ale domyślam się, jak ona się dziś czuła na korcie, bo ja czasem też tak mam. Trudno jest zatrzymać przeciwniczkę, gdy gra w ten sposób. Nie myślałam o tym w ten sposób podczas meczu, ale po nim... Nie mam nawet do siebie o nic żalu, bo zrobiłam dziś, co mogłam" - podsumowała Świątek na konferencji prasowej po meczu.

Tenisistka z Raszyna zapewniła, iż była przygotowana na agresywny styl gry Collins. "Ale myślę, że to była najszybsza piłka, przeciwko jakiej kiedykolwiek grałam w meczu. Na treningu zdarza mi się uderzać piłkę o być może podobnej prędkości, ale podczas spotkań jest inaczej, bo zawodniczki nie chcą aż tak bardzo ryzykować. W jej przypadku dziś jednak chyba nie można nawet mówić o ryzykownych zagraniach, bo grała z kontrolą" - analizowała.

Świątek zanotowała najlepszy wynik w historii swoich występów w Australian Open

W latach 2020-2021 odpadła w 1/8 finału, a w debiucie przed trzema laty - w drugiej rundzie. W wielkoszlemowym półfinale zaprezentowała się po raz drugi - dwa lata temu we French Open sięgnęła po tytuł.

Dotarcie do "czwórki" zapewniło jej teraz czek na 895 tys. dolarów australijskich oraz poprawę notowań na liście WTA o minimum pięć lokat, co oznacza wyrównanie jej najwyższej pozycji.

Collins zaś ma zapewniony awans do czołowej dziesiątki światowego rankingu, obecnie jest 30. w tym zestawieniu. Dotychczas najwyżej była w styczniu 2019 roku - na 23. pozycji.

U zawodniczki z USA zdiagnozowano endometriozę i w związku z tym w kwietniu ubiegłego roku przeszła operację. Od powrotu na kort rozegrała 46 meczów, z których aż 36 wygrała. Po drodze wywalczyła swoje oba dotychczasowe tytuły w imprezach WTA - na korcie ziemnym w Palermo i twardym w San Jose. W czwartek zanotowała siódme w karierze zwycięstwo nad rywalką z Top 10 światowej listy.

Amerykanka po raz pierwszy wystąpi w wielkoszlemowym finale. Dotychczas jej najlepszym rezultatem był półfinał właśnie w Australii sprzed trzech lat.

Z Barty, która ma na koncie dwa tytuły tej rangi, zagra po raz piąty. Wygrała tylko raz - w ich ostatnim pojedynku w drugiej rundy ubiegłorocznego turnieju WTA w Adelajdzie. Collins jest ostatnią tenisistką, która wygrała z liderką światowej listy w jej ojczyźnie.

Świątek była z kolei ostatnią reprezentantką Polski pozostającą w stawce seniorskich zmagań wielkoszlemowych na antypodach. W drugiej rundzie singla odpadli Magda Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak, a mecz otwarcia przegrała Magdalena Fręch.

Wynik półfinału singla kobiet:

Danielle Collins (USA, 27) - Iga Świątek (Polska, 7) 6:4, 6:1. (PAP)