Potrącił bliźnięta w wózku, jedno z nich zmarło. Kierowca sportowego forda mustanga usłyszał wyrok

2022-05-17 18:39 aktualizacja: 2022-05-17, 22:28
Łańcuch sędziowski Fot. PAP/Roman Zawistowski
Łańcuch sędziowski Fot. PAP/Roman Zawistowski
Na karę 4,5 roku więzienia i 6-letni zakaz kierowania pojazdami skazał we wtorek Sąd Rejonowy w Szczytnie kierowcę oskarżonego o potrącenie kobiety prowadzącej wózek z dwójką dzieci. Jedno z 1,5-rocznych bliźniąt zmarło w szpitalu, drugie zostało ciężko ranne.

Adam D. został oskarżony o spowodowanie w kwietniu 2020 r. wypadku drogowego w Szczytnie (woj. warmińsko-mazurskie). Według prokuratury do zdarzenia miało dojść w wyniku umyślnego naruszenia przez niego zasad bezpieczeństwa w ruchu.

Jak ustalono, oskarżony wracał sportowym fordem mustangiem z pracy do domu. Ulicami Szczytna jechał 60 km/h, czyli przekraczając dozwoloną prędkość. Następnie na łuku drogi miał przekroczyć podwójną linię ciągłą, po czym - widząc inny pojazd wyjeżdżający na jego pas ruchu z ulicy podporządkowanej - postanowił go wyprzedzić i przyspieszył do 95 km/h.

Stracił wtedy panowanie pojazdem, wpadł w poślizg i zjechał na chodnik w rejonie przejścia dla pieszych, gdzie uderzył w kobietę prowadzącą wózek z dwójką śpiących wnuków, bliźniaków w wieku półtora roku. Jeden z chłopców zmarł w szpitalu, drugi został ciężko ranny.

Jak podawała prokuratura, kierowca był trzeźwy.

Oskarżony podczas śledztwa przyznał się, potem zmienił zeznania

Jego proces toczył się od połowy ubiegłego roku. Oskarżony na pierwszej rozprawie zmienił dotychczasowe wyjaśnienia i nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Odczytał oświadczenie, w którym potwierdził, że feralnego dnia kierował autem i uczestniczył w wypadku. Jednak - jak twierdził - do wypadku doszło z przyczyn od niego niezależnych, a on również jest ofiarą, a nie jego sprawcą tego wypadku. Jednocześnie wyraził żal i ubolewanie z powodu tragicznych skutków zdarzenia.

Gdy sąd odczytał mu wyjaśnienia złożone w śledztwie, powiedział, że w trakcie zatrzymania doradzano mu przyznanie się do winy, aby uniknąć surowej kary. W dalszej części rozprawy odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

Sąd: niebezpieczne zachowanie i brak dostatecznych umiejętności

We wtorek Sąd Rejonowy w Szczytnie uznał Adama D. za winnego i skazał go za to na karę 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Zakazał mu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 6 lat i zasądził od niego 100 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz poszkodowanego chłopca. Oskarżony został również obciążony kosztami procesu. Wyrok jest nieprawomocny.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sąd wskazał, że pierwotnym czynnikiem, który doprowadził do wypadku, było zachowanie kobiety kierującej innym pojazdem (volkswagenem passatem), która wyjechała z drogi podporządkowanej, zmuszając oskarżonego do "podjęcia manewrów obronnych w postaci zjechania na lewy pas ruchu".

"Jednakże główną przyczyną wypadku była utrata panowania nad fordem mustangiem, na skutek nieuzasadnionego i nieprawidłowo wykonanego manewru wyprzedzenia volkswagena przez oskarżonego, po uprzednim wyłączeniu systemów kontroli trakcji i systemów wpływających na przyczepność kół na tzw. tryb sport drive" - przekazał rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie Olgierd Dąbrowski-Żegalski.

"To niebezpieczne zachowanie oskarżonego w powiązaniu z brakiem jego dostatecznych umiejętności do odzyskania w tej sytuacji panowania nad autem doprowadziło do tego tragicznego zdarzenia. Co istotne, nie doszłoby do wypadku, gdyby oskarżony, widząc pojazd wymuszający na nim pierwszeństwo, po prostu lekko przyhamował" - zaznaczył sędzia.

W ocenie szczycieńskiego sądu, kara wymierzona Adamowi D. jest adekwatna do wysokiego stopnia społecznej szkodliwości popełnionego przez niego czynu, tj. śmierci jednego chłopca i ciężkiego kalectwa drugiego z bliźniąt.(PAP) 

autor: Marcin Boguszewski

mar/