Przeciwnicy Strefy Tempo 30 w stolicy: negatywnie wpłynie na przepustowość ulic
Wprowadzenie strefy Tempo 30 na obszarze ok. 90 proc. miasta wzbudza kontrowersje. Mazowiecka Wspólnota Samorządowa kategorycznie sprzeciwia się temu pomysłowi. Podaje przykłady, w jaki sposób ograniczenia prędkości negatywnie wpłyną na przepustowość ulic.
Pomysł wprowadzenia strefy Tempo 30 ma wielu zagorzałych propagatorów, jak i przeciwników. Radni zrzeszeni w Mazowieckiej Wspólnocie Samorządowej protestują przeciwko jej wprowadzeniu.
Radny z Ochoty, Cezary Król podał przykład ulicy na Starych Włochach. Na dwukierunkowej Płużańskiej zostało kilka lat temu wprowadzone ograniczenie prędkości do 30 km/h. Na jezdni co kilkaset metrów są mini wysepki zwężające jezdnię. Samochody muszą się przed nimi zatrzymać i przepuścić jadące z naprzeciwka auta. Radny nagrał film, na którym widać, jak w tych miejscach tworzy się korek.
Takie samo rozwiązanie zostało wprowadzone też we wrześniu 2016 roku ulicy Krokwi i Podróżniczej na Białołęce. Nie spotkało się z przychylnością mieszkańców i po roku drogowcy musieli wycofać się z takiej formy uspokojenia ruchu. W przeprowadzonej wówczas ankiecie ponad 55 proc. mieszkańców było przeciwnych takiemu rozwiązaniu. Wyspeki zostały zlikwidowane.
Strefa Tempo 30 polega na spowalnianiu ruchu na małych ulicach do tej prędkości, wskazywaniu sieci ulic o ruchu do 50 km na godzinę i arterii, o maksymalnej prędkości 70 km na godzinę. Pod koniec listopada zakończyły się prowadzone przez ratusz konsultacje w sprawie wprowadzenia w stolicy tej strefy.
Według radnych PiS konsultacje są niemiarodajne i powinny zostać przeprowadzone szerzej. W tej sprawie powinny wypowiedzieć się rady osiedli i Rada Warszawy, a sama strefa i wynikające z niej ograniczenia dla kierowców nie powinny zostać w stolicy wprowadzone.(PAP)
Autorka: Marta Stańczyk
kw/