Piechociński: ważne, by w dyskusjach o szarej strefie nie zabić ducha przedsiębiorczości

2019-04-24, 19:42 aktualizacja: 2019-04-24, 19:44
Janusz Piechociński. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Janusz Piechociński. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Ważne, żeby w dyskusjach o szarej strefie nie zabić ducha przedsiębiorczości - powiedział w środę przed komisją śledczą ds. VAT b. minister gospodarki i wicepremier w rządzie PO-PSL Janusz Piechociński.

Piechociński, który funkcję szefa resortu gospodarki sprawował w latach 2012-2015 podkreślił, że jednym z zadań resortu gospodarki było tworzenie "najlepszych, przewidywalnych i stabilnych relacji"  między administracją i przedsiębiorcami. Dodał też, że obecnie rzeczą "najgorszą dla polskiej gospodarki, byłoby wybicie przedsiębiorcom przedsiębiorczości z głowy".

Zaznaczył jednak, że chodzi mu o "dobrze rozumianą wolność gospodarczą", o wsparcie uczciwych firm. Powiedział też, że z ministrami finansów w czasach gdy zarządzał polska gospodarką, odbył "wiele spotkań" na temat "wielu rozwiązań" i prawie za każdym razem druga strona oczekiwała "wzmocnienia sankcyjności". Zeznał też, że za jego poprzednika, Waldemara Pawlaka istniał spór z ministrem finansów Jackiem Rostowskim dotyczący podnoszenia podstawowej stawki VAT z 22 do 23 proc. Dotyczył przede wszystkim tego, na jakie towary i usługi miałby obowiązywać obniżony VAT. "Doszło do podniesienia stawki podstawowej, ale nie było uporządkowania matrycy VAT" - ocenił.

Świadek przyznał, że do ministerstwa, którym kierował,  docierały doniesienia m.in. Polskiej Izby Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) o nadużyciach w obszarze paliw, wraz z apelami o zmiany przepisów. Ocenił jednak, że materiały przedstawiane przez izby branżowe zawierały "dużo publicystyki a mało konkretów".

"Zakładałem, że wpłynie do nas duża lista nadużyć, ale jej nie otrzymałem. Ani jednego konkretnego przykładu patologii w obrocie paliwami" - stwierdził b. wicepremier. Jak zaznaczył, doniesienia POPiHN zostały potraktowane poważnie, ale konkrety nigdy nie wpłynęły.

Piechociński szeroko odnosił się też do domniemanych kwot, które miały nie wpłynąć do budżetu z tytułu VAT i akcyzy w okresie badanym przez komisję. Jak wskazywał, wpływy np. z obszaru paliw zależą od ich zużycia, a to jest pochodną wielu czynników. Zależą też od aktualnych notowań ropy, która przekłada się na ceny paliw, z których to wynika kwota podatków - wskazywał. Zdaniem b. wicepremiera również aktualna polityka marżowa największych podmiotów na rynku - państwowych koncernów paliwowych - przekładała się na wysokość wpływów podatkowych.

Jego zdaniem np. uśrednianie kwot oczekiwanych wpływów, zwłaszcza dla okresów kilkuletnich, niesie ze sobą błędy metodologiczne. "To porównywanie rzeczy nieporównywalnych" - ocenił Piechociński.

Pytany, czy wie cokolwiek o tym, by w proceder wyłudzania VAT zamieszani byli członkowie PSL lub ich rodziny oświadczył, że nie zna takiego przypadku.

Z kolei na pytanie, czy był zwolennikiem wprowadzenia odpowiedzialności solidarnej, która miała uszczelnić system poboru VAT i wyeliminować z rynku paliw oszustów, specjalizujących się w tzw. karuzelach vatowskich, Piechociński powiedział, że nie był zwolennikiem takiego rozwiązania. "W mojej ocenie sprawne i skuteczne służby skarbowe są najważniejszym ogniwem w walce z oszustami " - zaznaczył. Dodał, że to służby powinny "dochodzić, kto jest słupem, kto oszustem".

Jego zdaniem mechanizm odpowiedzialności solidarnej sprawił, że "na 1 oszusta łapano 10 uczciwych". "Byłem przeciwny wprowadzeniu tego instrumentu, ale przegrałem argumentację z ministrem finansów" - powiedział.

Pytany o opinie na temat kaucji gwarancyjnej, którą miały wnosić firmy, powiedział, że w wyniku jej wprowadzenia z rynku "wypadło" wiele małych firm, które sprowadzały dobrej jakości towar, ale nie stać ich było na wniesienie kaucji.

Świadek nie zgodził się też ze stwierdzeniem, przewodniczącego komisji Marcina Horały, który zauważył, że koncesja na handel paliwami nie eliminowała oszustów, ponieważ nie było "obowiązku weryfikacji koncesji. "Koncesje były weryfikowane na bieżąco" - zapewnił.

Podkreślił też, że jako minister gospodarki dużą role przywiązywał do kontroli paliwa na stacjach benzynowych.(PAP)

autor: Ewa Wesołowska

ewes/ wkr/ drag/