Raków Częstochowa po 21 latach znów zagra w ekstraklasie piłkarskiej
Piłkarze Rakowa Częstochowa po 21 latach wracają do ekstraklasy. Lider pierwszej ligi zapewnił sobie awans w 30. kolejce, wygrywając u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:0.
Bramki dla gospodarzy zdobyli na początku drugiej połowy Szymon Lewicki i Marcin Listkowski
Drużyna z Częstochowy, prowadząca zdecydowanie w tabeli, ma obecnie 68 punktów. Awans wywalczą dwa zespoły i wiadomo, że trzecia drużyna na pewno nie dogoni już Rakowa.
Od trzech lat trenerem tej ekipy jest Marek Papszun. Obecny sezon jest wyjątkowy w historii Rakowa, bowiem zawodnicy dotarli też do półfinału Pucharu Polski (ulegli u siebie Lechii Gdańsk 0:1).
W przeszłości częstochowianie występowali w ekstraklasie w latach 1994-1998.
Bliski awansu jest też ŁKS, mimo środowego remisu na wyjeździe z Wigrami Suwałki 1:1. Łodzianie, którzy wyrównali z rzutu karnego w doliczonym czasie gry, zgromadzili dotychczas 59 punktów.
Trzecia obecnie Stal Mielec (51) gra wieczorem w Opolu z Odrą.
Trener Rakowa Marek Papszun poprosił, żeby zwolnić go z oceny środowego meczu, bo "teraz jest czas na świętowanie".
"Chociaż jeszcze zostały cztery kolejki, to faktycznie już dzisiaj zamknęliśmy sezon pieczętując powrót do ekstraklasy, co nie znaczy, że w następnym spotkaniu nie będziemy chcieli pokonać ŁKS w Łodzi. Teraz chcę przede wszystkim podziękować i pogratulować piłkarzom za to, co zrobili w tym sezonie. To samo dotyczy mojego sztabu szkoleniowego, który wykonał kolosalną pracę. Dziękuję też oczywiście kibicom, którzy byli z nami nie tylko w Częstochowie, ale jeździli z drużyną po całej Polsce. No i oczywiście właścicielowi klubu Michałowi Świerczewskiemu, którego wsparcie nasza drużyna odczuwała na każdym kroku. Dziękuję też mojej rodzinie - żonie, córce i mamie, dzięki którym mogłem poświęcić te trzy lata na pracę w Rakowie, z dala od domu" - powiedział Papszun.
Jak podkreślił jednak, dwie rzeczy sprawiły, że jego zespół w tym sezonie dominował w pierwszej lidze.
"Po pierwsze dyscyplina, a po drugie wzmocnienia przed obecnym sezonem, i to nie tylko, jeśli chodzi o zawodników, którzy do nas przyszli, ale także o zaplecze szkoleniowe i moich nowych współpracowników" - zaznaczył.
O zasłużonym awansie ekipy z Częstochowy mówił również opiekun Podbeskidzia.
"Raków był zespołem, który grał najlepiej i najskuteczniej w tej lidze. Szkoda, że my dzisiaj nie byliśmy skuteczni, bo gdyby udało nam się zdobyć chociaż jedną bramkę, to ten mecz byłby ciekawszy i atrakcyjniejszy. Po przerwie w ciągu kilku minut straciliśmy dwa gole i mimo starań nie udało nam się odpowiedzieć choćby jednym trafieniem. Chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony i w pierwszej połowie to nam się udawało. Po przerwie było już gorzej" - ocenił Krzysztof Brede.(PAP)
pp/