Biedroń: PO liczy, że sam strach przed PiS-em wystarczy, żeby znów wróciła do władzy
PO, kiedy rządziła przez osiem lat nie zrobiła tego wszystkiego, co trzeba było zrobić dla Polski i dlatego nie ma dzisiaj programu. Politycy PO liczą na to, że sam strach przed PiS-em wystarczy, żeby znów wrócić do władzy - mówił w poniedziałek kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń.
Zaapelował do swych kontrkandydatów - prezydenta Andrzeja Dudy i prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, do - jak mówił - "kandydata PiS-u i kandydata Platformy, do kandydata Kaczyńskiego i kandydata Schetyny", aby porozmawiać o Polsce.
Biedroń odniósł się do odwołania debat wyborczych w TVN i Polsacie. "Boicie się, że będziecie pytani o wasze programy? Boicie się, że będziecie rozliczani?" - pytał na spotkaniu z mediami w Łodzi. "Ja przedstawiłem swój program, to Plan Odbudowy Polski - konkrety, to są konkrety, o których chcę rozmawiać" - mówił.
Dodał, że kiedy wszedł w poniedziałek rano na stronę internetową Rafała Trzaskowskiego, bo chciał porozmawiać o jego programie, to znalazł spot, w którym Trzaskowski pokazuje papugę, pokazuje psa, ale ani słowa nie mówi o programie. "Nie znajdziecie państwo ani słowa o programie Rafała Trzaskowskiego" - dodał Biedroń.
Według niego, Trzaskowski, podobnie jak prezydent Duda wie, że dzisiaj nie ma już, co obiecać Polakom, bo Platforma zawiodła, bo kiedy rządziła przez osiem lat nie zrobiła tego wszystkiego, co trzeba było zrobić dla Polski i dlatego nie mają dzisiaj programu. "Liczą na to, że sam strach przed PiS-em wystarczy, żeby Platforma znów wróciła do władzy, ale nie dajmy się na to nabrać" - stwierdził kandydat Lewicy.
Zaapelował do Trzaskowskiego, aby ten porozmawiał z nim o Polsce, jeśli - jak podkreślił Biedroń - Trzaskowski ma pomysł na nasz kraj. "Jeżeli Rafale nie masz pomysłu, i zamierzasz robić to, co robiła Platforma przez osiem lat, to daj sobie spokój, bo sama papuga nie wystarczy, aby wygrać wybory" - mówił pod adresem kandydata KO.
Zwrócił się również do prezydenta Dudy. "Ja nie ma prezesa za sobą, ale mam za sobą zwykłych ludzi. Mam za sobą ludzi, którzy mówią mi, że Polska, którą rządzicie jest niesprawiedliwa. Że Polska, która budowaliście, nie jest Polską naszych marzeń i dlatego chciałbym z panem porozmawiać. Nie uciekaj za wielką wodę, nie chowaj się za Trumpa, usiądź z Polakami i przez te ostatnie dni rozmawiaj o ich problemach" - apelował.
Wcześniej Biedroń mówił o niespełnionych obietnicach prezydenta Dudy. Stwierdził, że wielu Polaków, nawet tych, którzy nie byli wyborcami PiS wierzyło, że prezydent rozwiąże problemy, które - jak powiedział - Platforma zamiatała pod dywan. Zdaniem Biedronia tak się nie stało. W tym kontekście mówił, że Duda nie zlikwidował zatrudnienia na tzw. śmieciówkach, które za "rządów Platformy Obywatelskiej przekroczyła wszelkie granice".
"Polska stała się przykładem tego, jak wypychać miliony ludzi poza bezpieczne zatrudnienie, wyrzucać ich poza bezpieczeństwo pracy. Dzisiaj, kiedy prezydent Duda kończy swoją kadencję, aż trzy miliony ludzi jest zmuszonych do zatrudnienia na umowy śmieciowe, albo na prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej" - powiedział i dodał, że to wielkie rozczarowanie prezydentem i PiS-em.
W tym kontekście Biedroń mówił, że Duda nie tylko nie zlikwidował "śmieciówek", ale doprowadził do jeszcze większej patologii, którą widać jak na dłoni w czasie kryzysu spowodowanego pandemią.
Kolejną obietnicą, której - mówił Biedroń - prezydent nie zrealizował, to emerytury bez podatku i kwota wolna do 8 tys. zł. "Emerytury nadal są opodatkowane, emeryci, którzy dostają i tak głodowe, pogardliwe emerytury nie mają tego zabezpieczenia. Ćwierć miliona emerytów w Polsce dostaje emerytury poniżej tysiąca złotych. To hańba dla tego prezydenta, że biernie przygląda się nędzy, ubóstwie emerytów" - mówił.
Zdaniem Biedronia należy o tym przypominać, bo jego zdaniem, również Platforma nie spełni tej obietnicy. Według niego, jeśli Trzaskowski zostanie prezydentem, na pewno nie doprowadzi do tego, że emerytom będzie się żyło lepiej. Dodał, że za rządów PO i PSL rewaloryzacja emerytury wynosiła kilka złotych.
Jako kolejne, niespełnione obietnice prezydenta Dudy wymienił pomoc dla frankowiczów i budowę miliona mieszkań na wynajem. To, według niego, wielkie rozczarowanie, tym bardziej, że szczególnie teraz, te osoby potrzebowałyby pomocy ze strony państwa. Tymczasem rząd, zamiast pomagać frankowiczom wsparł 70. miliardami złotych sektor bankowy. Podobnie jest z mieszkaniami na wynajem, bo ludzie potrzebują mieszkań z niskim czynszem.
Zdaniem Biedronia najbardziej boląca, niespełniona obietnica to ta dotycząca likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia. "Prezydent Duda w tej sprawie oszukał. Nie pomógł tym, którzy dzisiaj nie mają dostępu do lekarza, do podstawowej opieki medycznej. (...) PO krytykuje PiS za to, że likwiduje oddziały, szpitale, a kiedy dochodzi do decydowania to ręka w rękę PO i PiS robią swoje popisy prywatyzacji" - mówił. Przypomniał, że Lewica chce, aby na służbę zdrowia przeznaczać 7,2 proc. PKB.
Biedroń zaapelował, aby w niedzielę 28 czerwca zagłosować na niego, na kandydata Lewicy. "Nie mam za sobą wielu mediów, nie mam za sobą milionów złotych, nie mam za sobą armii partyjnych działaczy i spółek skarbu państwa, ale mam za sobą wizję, marzenia i wielkie nadzieje. Mam pomysł na Polskę, siłę i determinację, żeby wygrać te wybory. Bedę walczył do ostatniej minuty tej kampanii" - zapewnił.
O poparcie dla Biedronia zaapelowali również szef jego sztabu wyborczego poseł Tomasz Trela oraz szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski.
Po konferencji politycy pojechali złożyć kwiaty przed Pomnikiem Czynu Rewolucyjnego w Łodzi w 115. rocznicę Powstania Łódzkiego.
Powstanie Łódzkie było pierwszym w Imperium Rosyjskim zbrojnym zrywem robotników w trakcie Rewolucji 1905 roku. Miało charakter społeczno-niepodległościowy; wśród postulatów znalazło się m.in. żądanie wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy, godnych płac, zniesienia pracy na akord, wprowadzenia ubezpieczeń i urlopów dla robotników, możliwości zrzeszania w związkach zawodowych oraz bezpłatnych i nauczających po polsku szkół początkowych dla dzieci.
Powstanie trwało od 22 do 24 czerwca. Na ulicach Łodzi stworzono ponad sto barykad, na których robotnicy walczyli ze skierowanymi do ich pacyfikacji pułkami piechoty, kawalerii i kozaków. Najcięższe walki toczyły się w okolicach ul. Wschodniej i obecnej ul. Rewolucji 1905 roku; zginęło w nich ok. 160 osób. Pokłosiem wydarzenia były strajki robotników wybuchające w Łodzi do 1907 r. (PAP)
autorzy: Jacek Walczak, Grzegorz Bruszewski
jaw/ gb/ mok/