Głosowanie w wyborach prezydenta RP za granicą

2020-06-28 15:43 aktualizacja: 2020-06-28, 17:27
Głosujący w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie. Fot. PAP/Valdemar Doveiko
Głosujący w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie. Fot. PAP/Valdemar Doveiko
Polacy mieszkający za granicą głosują w wyborach prezydenta RP. Część Polaków głosuje za granicą – w większości krajach jest to możliwe tylko korespondencyjnie.

Francja

We Francji niedzielne wybory prezydenta RP odbywają się tylko korespondencyjnie. Do udziału w nich zgłosiło się około 11 tysięcy polskich obywateli.

Jak poinformowała ambasada RP, według stanu na sobotę wieczór do konsulatów wróciło około 2/3 kopert z głosami oddanymi w wyborach. W niedzielę wielu Polaków zdecydowało się jeszcze osobiście przynieść pakiety do głosowania do placówek dyplomatycznych, co również przewidują procedury wyborcze - oświadczył PAP III sekretarz ambasady RP w Paryżu Maksymilian Liszewski.

Przesyłki z głosami przyjmowane są do momentu zakończenia głosowania, czyli do godz. 21 w niedzielę, a ambasada zawarła z francuską pocztą umowę, by przesyłki dostarczano do ambasady w ciągu 48 godzin od ich wysłania – poinformował Liszewski.

Tegoroczne wybory prezydenckie przebiegają spokojnie i cieszą się porównywalnym zainteresowaniem wśród Polaków mieszkających we Francji do wyborów prezydenckich w 2015 roku, kiedy to w ośmiu wówczas utworzonych obwodach głosowało łącznie 6766 polskich obywateli na 8082 zarejestrowanych.

W obecnych wyborach polskie MSZ utworzyło we Francji cztery obwody do głosowania - trzy w Paryżu i jeden w Lyonie. Mniejsza liczba obwodów wyborczych w bieżących wyborach wynika z obostrzeń sanitarnych związanych z epidemią koronawirusa - przekazał Liszewski.

Według danych francuskiego urzędu statystycznego INSEE z 2017 roku we Francji na stałe mieszkało 210 tys. Polaków. Szacunki polskiej ambasady mówią nawet o 700 tys. polskich obywateli we Francji, w tym o 200 tys. w regionie stołecznym Ile de France.

Rosja

Obywatele polscy mieszkający w Rosji głosują w niedzielę w polskich wyborach prezydenckich. W Moskwie, która jest największym z obwodów do głosowania,  zarejestrowało się łącznie 329 wyborców, z czego 17 zamierzało głosować korespondencyjnie.

Około południa w niedzielę przed komisją wyborczą działającą na terenie ambasady RP w Moskwie nie było kolejki. Co pewien czas pojawiali się kolejni wyborcy. Przychodziły zarówno pojedyncze osoby, jak i całe rodziny z dziećmi. Widać było pracujących w Moskwie duchownych - siostry zakonne i zakonników.

Przy wejściu na teren ambasady przygotowane były jednorazowe maseczki ochronne, rękawiczki, płyn dezynfekujący. Każdej wchodzącej osobie mierzono temperaturę. Pracownicy ochrony prosili o poczekanie przed komisją, aż z lokalu wyjdzie osoba głosująca.

"Przyszłam dzisiaj na wybory. Jestem z Łodzi, teraz mieszkam w Moskwie, jako obywatelka zawsze głosuję, więc przyszłam specjalnie - w masce, w rękawiczkach - oddać głos" - powiedziała PAP jedna z głosujących, Anna. Zaznaczyła, że głosując wypełnia swoje "polskie obowiązki". Niedzielne wybory są kolejnymi, w których swój głos oddaje na terenie Rosji.

"Są dostępne maski, rękawiczki, jest mierzona temperatura - wszystko (jest) profesjonalnie" - podkreśliła.

Inna z głosujących, która przyszła kilkadziesiąt minut później, oceniła w rozmowie z PAP, że warunki głosowania są bezpieczne. "Pobrałam rękawiczki, bo swoje zostawiłam w metrze. Mierzono mi temperaturę. Maskę mam swoją" - powiedziała, pytana o środki bezpieczeństwa.

"Jestem tutaj, bo mam obywatelstwo polskie, czuję się Polką oczywiście i uważam, że to jest obowiązek - w takich warunkach, jakie są. Uważam, że jest bezpiecznie, tak więc przyszłam głosować jak zwykle. Zawsze głosuję, przychodzę na głosowanie" - powiedziała. "Wybory prezydenckie są bardzo ważne" - oceniła.

Jak wyjaśniła, mieszka w Moskwie i obecnie jest na emeryturze. Jej mąż jest Rosjaninem, dzieci mieszkają w Polsce. "Niestety, nie mogłam wyjechać do dzieci. To jest ogromny problem" - przyznała.

Poza obywatelami RP wybory w Polsce śledzi również moskiewska Polonia. "Jaki będzie nasz kraj, nasza druga ojczyzna - to oczywiście dla nas jest ważne" - mówiła kilka dni przed głosowaniem Ewelina Szyszkowa, kierująca Domem Polskim, organizacją polonijną w Moskwie. Zastrzegła przy tym, że jej zdaniem powinni o tym decydować Polacy mieszkający w Polsce na stałe.

Rosja z powodu epidemii koronawirusa nadal utrzymuje zamknięte granice. Przekraczać je mogą tylko cudzoziemcy, którzy przyjeżdżają w celu leczenia w rosyjskich placówkach medycznych albo opieki nad osobami bliskimi żyjącymi w Rosji. Największym ogniskiem zakażeń nadal jest Moskwa, choć przyrost zachorowań w stolicy jest coraz mniejszy i zdaniem ekspertów epidemia przesunęła się w głąb kraju.

Prócz Moskwy komisje wyborcze działają także w trzech polskich konsulatach generalnych na terenie Federacji Rosyjskiej: w Irkucku, Kaliningradzie i Petersburgu oraz w agencji konsularnej w Smoleńsku. Zarejestrowało się w Rosji łącznie ponad 500 wyborców.

W zeszłorocznych wyborach do Sejmu i Senatu RP głosowało na terenie Rosji ponad 620 osób, z których ponad połowa oddała głos w Moskwie.

Włochy

W polskich placówkach dyplomatycznych we Włoszech wybory prezydenta RP odbywają się tylko korespondencyjnie ze względu na epidemię koronawirusa. Pracują dwie obwodowe komisje wyborcze w Rzymie i jedna w Mediolanie w Konsulacie Generalnym RP.

Według informacji uzyskanych przez PAP od polskich placówek na wybory w Rzymie zapisało się 3158 osób, a w Mediolanie - 1912.

W przypadku Polaków przebywających na Malcie właściwym konsulatem jest ten w Rzymie i należało go zawiadomić o zamiarze udziału w głosowaniu podając adres pocztowy na wyspie, gdzie miał zostać doręczony pakiet wyborczy.

Komisje wyborcze otrzymały już większość kopert zwrotnych z wysłanych pakietów wyborczych. Koperty zwrotne można było dostarczyć osobiście lub za pośrednictwem innej osoby do piątku do północy.

Od operatorów pocztowych i kurierów przesyłki te będą odbierane do czasu zakończenia głosowania, to jest do godz. 21.00 w niedzielę.

Poinformowano, że osoby, które nie zapisały się na pierwszą turę wyborów w polskich placówkach we Włoszech, a chcą wziąć udział w ewentualnej drugiej turze, mogą zarejestrować się tylko w poniedziałek 29 czerwca do północy.

Hiszpania

Do trzech działających na terenie Hiszpanii obwodowych komisji wyborczych w głosowaniu na urząd prezydenta RP zwrócono już ponad 75 proc. kart do głosowania. W dwóch komisjach działających w Madrycie odsetek ten jest nawet wyższy i wynosi 80 proc.

Jak powiedziała PAP Monika Domańska-Szymczak, radca wydziału polityczno-ekonomicznego ambasady RP w Madrycie, z dwóch działających w stolicy Hiszpanii komisji do wyborców wysłano łącznie 4185 pakietów wyborczych. Do niedzieli rano do obu madryckich komisji dotarło ponad 80 proc. kart do głosowania.

W trzeciej działającej w Hiszpanii obwodowej komisji wyborczej, przy Konsulacie Generalnym RP w Barcelonie, wysłanych zostało do Polaków 2028 pakietów wyborczych. Do rana w niedzielę zwrócono do komisji ok. 70 proc. kart do głosowania.

Przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP w Barcelonie wyjaśnili PAP, że pakiety wyborcze docierały do polskich rezydentów "bardzo różnie", niektóre z dużymi opóźnieniami, co mogło wynikać m.in. z pracy poszczególnych sortowni, a także z faktu, że 25 czerwca obchodzono święto w Katalonii i na Balearach, co wydłużyło dystrybucję przesyłek.

W niedzielę w ciągu dnia spodziewane jest dostarczanie do obwodowych komisji wyborczych w Madrycie i Barcelonie kolejnych kart do głosowania przekazywanych przez hiszpańskich operatorów pocztowych lub kurierów. 

Polacy nie mają możliwości oddawania kart do głosowania osobiście.

Portugalia

Polacy mieszkający w Portugalii dowożą osobiście karty do głosowania i zostawiają je w budynku ambasady RP w Lizbonie, w której działa obwodowa komisja wyborcza - jedyna w kraju. Dużą część kart wysłano pocztą. W sumie zwrócono już ponad 50 proc. pakietów.

Jak powiedział PAP oficer prasowy ambasady RP w Lizbonie Bogdan Jędrzejowski, przed południem w niedzielę karty do głosowania dostarczyło wprawdzie zaledwie kilka osób, ale zaznaczył, że spodziewa się, iż frekwencja w głosowaniu korespondencyjnym wśród portugalskiej Polonii będzie wyższa.

"Karty do głosowania można dostarczać do obwodowej komisji wyborczej w Lizbonie do godziny 21:00. Spodziewam się, że po południu będziemy mieli więcej osób pojawiających się z kartami" - zaznaczył Jędrzejowski.

Przedstawiciel ambasady w Lizbonie oszacował, że do niedzielnego przedpołudnia do placówki zwróconych zostało blisko 580 kart do głosowania, czyli około połowy wydanych. Wyjaśnił, że ponad 150 osób oddało wcześniej głos po osobistym odbiorze pakietów wyborczych w polskiej placówce dyplomatycznej.

W ocenie Jędrzejowskiego do niedzielnego wieczora należy spodziewać się nie tylko docierających z kartami do głosowania rezydentów aglomeracji lizbońskiej, ale również osób z odległych części Portugalii.

"Kilkaset kart do głosowania powinna dowieść do komisji wyborczej jedna z osób z Algarve, której do zapieczętowanej skrzyni oddawali swoje głosy Polacy mieszkający w tym regionie Portugalii. Podobne inicjatywy organizowane były również przez Polonię w Porto i Bradze. Spodziewamy się stamtąd osób, które jadąc do Lizbony zbierały karty od Polaków, po wcześniejszym z nimi umówieniu np. na stacjach paliw" - dodał Jędrzejowski.

Szwecja

W Szwecji polskie wybory prezydenckie, które odbywają się w dwóch komisjach w Sztokholmie, przebiegają spokojnie. W związku z trudną sytuacją epidemiczną podjęto specjalne środki ostrożności.

"Wybory przebiegają sprawnie" - przekazała PAP w niedzielę przed południem wicekonsul w Sztokholmie Magdalena Majda.

Chęć udziału w wyborach w Szwecji zgłosiło około 9 tys. osób, z czego połowa zdecydowała się na głosowanie korespondencyjne. Od rana kolejka głosujących ustawiła się przed budynkiem ambasady RP w centrum Sztokholmu oraz przy polskim konsulacie w Sundbyberg z zachowaniem należytych odstępów. Część osób na skutek apeli przyszła zagłosować we wczesnych godzinach porannych, by uniknąć. popołudniowej kumulacji.

Wielu głosujących miało maseczki, choć szwedzkie władze nie nakładają takiego obowiązku na mieszkańców Szwecji.

Region obejmujący Sztokholm należy obecnie do najbardziej dotkniętych epidemią koronawirusa w Szwecji oraz Europie w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. W związku z tym przy organizacji wyborów polski MSZ podjął specjalne środki ostrożności. W konsulacie wydzielono oddzielne wejście oraz wyjście, a w budynku ambasady głosowanie zorganizowano na parterze, by maksymalnie skrócić czas przebywania w placówce. W obu lokalach jednorazowo może przebywać 10 osób, a głosującym zapewniono żele dezynfekujące.

W tym roku głosowanie w Sztokholmie powinno usprawnić brak zorganizowanych wycieczek przyjeżdżających z promów z Polski. W poprzednich wyborach obsługa wielu wyborców z zaświadczeniami do głosowania znacznie wydłużała kolejki.

Wielka Brytania

Na terenie Wielkiej Brytanii niedzielne wybory prezydenta RP odbywają się tylko korespondencyjnie. Do udziału w nich zgłosiła się rekordowa liczba ponad 130 tys. obywateli polskich.

Jak poinformowała ambasada RP, według stanu na sobotnie późne popołudnie, do konsulatów wróciło już ponad 111 tys. kopert z głosami oddanymi w wyborach, co stanowi 86 proc. wysłanych pakietów.

Przesyłki przyjmowane są do momentu zakończenia głosowania, czyli do godz. 21:00 w niedzielę, przy czym ze względu na sytuację epidemiczną koperty z głosami muszą być dostarczone wyłącznie pocztą lub kurierem, nie ma zatem możliwości ich osobistego przyniesienia do konsulatów.

Tegoroczne wybory prezydencie cieszą się rekordowym zainteresowaniem wśród Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii - chęć głosowania zgłosiło o ponad 30 tys. osób więcej niż w wyborach parlamentarnych z października ubiegłego roku i ok. 40 tys. więcej niż w drugiej turze wyborów prezydenckich w 2015 r. Wyborcy mieszkający w Wielkiej Brytanii stanowią jedną trzecią wszystkich, którzy zarejestrowali się do udziału w tegorocznym głosowaniu za granicą.

Na terenie Zjednoczonego Królestwa Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP utworzyło 11 obwodów głosowania - sześć w Londynie, dwa w Manchesterze, dwa w Edynburgu i jeden w Belfaście. Dla porównania, w wyborach parlamentarnych w październiku zeszłego roku takich obwodów było 54.

Według opublikowanych w maju danych brytyjskiego urzędu statystycznego ONS w 2019 r. w Wielkiej Brytanii mieszkało 900 tys. osób z polskim obywatelstwem.

Węgry

Na Węgrzech trwa w niedzielę głosowanie w polskich wyborach prezydenckich. Osobiście głos można oddać w ambasadzie w Budapeszcie, oprócz tego część wyborców zdecydowała się na głosowanie korespondencyjne.

"Mamy 626 zarejestrowanych głosujących, a 101 osobom wysłaliśmy karty do głosowania korespondencyjnego" – powiedziała PAP przewodnicząca komisji wyborczej, Dominika Blicharska.

Ok. godz. 9:30 komisja odebrała już 73 karty od wyborców głosujących korespondencyjnie.

"Głosowanie przebiega spokojnie, ludzie przychodzą z dziećmi, sukcesywnie. Póki co, nie mieliśmy żadnej sytuacji, która by zakłóciła przebieg głosowania – powiedziała Blicharska. Po godz. 9:00 przed ambasadą nie było kolejki.

W lokalu wyborczym zapewniono środki bezpieczeństwa zgodne z zaleceniami ministra zdrowia. Co godzinę lokal jest wietrzony, są też dezynfekowane wszystkie przedmioty, które mogą być dotykane przez wyborców, czyli np. klamki czy stół, do którego ludzie podchodzą po kartę do głosowania. Wyborców prosi się też o używanie masek ochronnych. Wystawiono dezynfekatory rąk dla głosujących, a członkowie komisji siedzą za szybą pleksi.

"Zachowujemy odległość i wpuszczamy mniejszą liczbę osób, żeby zachować 4 m kw. powierzchni na jedną osobę – do 5 m kw. na raz" – powiedziała Blicharska, dodając, że dla wyborców przygotowano też duży zapas jednorazowych długopisów.

Głosowanie w Budapeszcie trwa w godz. 7-21:00.

W polskich wyborach parlamentarnych w 2019 r. wzięła na Węgrzech udział rekordowa liczba ponad 1700 Polaków. Nigdy wcześniej liczba głosujących w Budapeszcie nie przekraczała 800 osób. Było to jednak w czasach przed pandemią koronawirusa, gdy na Węgrzech przebywało wielu polskich turystów. 

Belgia

Ponad 11 tys. osób, które zarejestrowały się na wybory prezydenta RP w obwodach wyborczych w Belgii, głosuje korespondencyjnie, ale służby konsularne umożliwiły osobiste odniesienie pakietu wyborczego do urny. Aktywiści pospieszyli z pomocą, by zbierać głosy z różnych zakątków kraju.

Jak poinformował PAP konsul generalny w Brukseli Jacek Grabowski do głosowania w wyborach prezydenckich zarejestrowało się w Belgii 11 487 osób. To prawie dwa razy więcej niż w poprzednim głosowaniu tego samego rodzaju. "W pierwszej turze wyborów pięć lat temu zarejestrowało się 6902 wyborców, wydano 6039 kart do głosowania" - przekazał konsul.

Pakiety wyborcze Polakom mieszkającym w Belgii były wysyłane pod adresy wskazane przy rejestracji. Po ich otrzymaniu można je było odesłać, albo dostarczyć osobiście do konsulatu w Brukseli. W niedzielę można było je też zanieść do urny w jednej z trzech komisji wyborczych w belgijskiej stolicy.

Tym, którzy nie chcieli bądź nie mogli tego zrobić pomagają wolontariusze "Sztabu Pomocy Belgia". "Przejedziemy w sumie około 300 kilometrów zbierając pakiety z kilku miast" - powiedział PAP Sebastian Gojdz, jeden z wolontariuszy zaangażowanych w akcję.

Wyposażeni w kartonowe urny, w specjalnie oklejonych samochodach i koszulkach aktywiści spędzają w ogłoszonym wcześniej w mediach społecznościowych miejscu około pół godziny. Po odebraniu głosów ruszają do kolejnego miasta.

"Jest bardzo dobry odzew: ktoś przyniósł pączki, ktoś zamówił pizzę, ludzie oferują, że chcą zapłacić za nas parking, tam gdzie jest to konieczne" - opowiada PAP Sebastian Gojdz, który na swojej trasie ma m.in. Hasselt, Liege i Namur. W sumie trzy ekipy ze sztabu będą zbierać pakiety wyborcze w 13 miastach Belgii.

Głosowanie przebiega spokojnie. Do "Sztabu Pomocy Belgia" docierały skargi, że pakiet wyborczy w ogóle nie został dostarczony, informacje takie pojawiały się też w mediach społecznościowych, ale były to raczej pojedyncze głosy.

Według danych PKW frekwencja w kraju w niedzielnych wyborach prezydenckich na godz. 12 wyniosła 24,08 proc. To więcej niż pięć lat temu. 10 maja 2015 roku frekwencja na godz. 12 wyniosła 14,61 proc. (PAP)

ksta/ mw/ awl/ sw/ zat/ zat/ zys/ bjn/ stk/ ap/ mars/