Filip Jan Rymsza o "Mosquito State": podoba mi się sztuka, która zmusza do myślenia

2020-09-10 11:18 aktualizacja: 2020-09-10, 13:54
Reżyser Filip Jan Rymsza. Fot. PAP/EPA/CLAUDIO ONORATI
Reżyser Filip Jan Rymsza. Fot. PAP/EPA/CLAUDIO ONORATI
Najbardziej podoba mi się sztuka, która zmusza do myślenia. To film trudny, mający wiele warstw - powiedział PAP Filip Jan Rymsza, którego film "Mosquito State" można oglądać poza konkursem na 77. festiwalu w Wenecji. Twórca jest również współproducentem prezentowanego tam "Hopper/Welles".

"Mosquito State" jest opowieścią o Richardzie Boca, aspołecznym analityku danych z Wall Street, mieszkającym w przeszklonym penthousie z widokiem na Central Park. Pewnego dnia w jego mieszkaniu zaczynają rozmnażać się komary. Także w pracy dochodzi do dziwnych zdarzeñ. Richard obserwuje modele komputerowe, które zaczynają zachowywać się w sposób niecodzienny. Kryzys wisi w powietrzu. W filmie występują m.in. Beau Knapp, Charlotte Vega, Jack Kesy oraz Olivier Martinez. Za scenariusz - obok Filipa Jana Rymszy - odpowiada Mario Zermeno.

Jak powiedział PAP Rymsza, pomysł na scenariusz zaczął się od opowieści kolegi z Los Angeles, w którego mieszkaniu wylęgły się komary. "Zaczęły go potwornie męczyć. Wprawdzie nie było to totalne załamanie nerwowe, ale coś podobnego miało miejsce. Opowiedział mi o tym, a ja stwierdziłem, że coś w tym jest.  W żadnym z filmów o wampirach nie wykorzystano motywu komara. Później zacząłem tworzyć bardziej szczegółową koncepcję" - powiedział.

Obraz jest alegorią kryzysu finansowego z 2007 r. "To był bardzo ciekawy rok. Właśnie przeprowadziłem się do Los Angeles. Każdy tydzień niósł za sobą nowe, istotne wydarzenie. Kiedy pisałem scenariusz, tzn. od 2015 do 2017 roku, spojrzałem na tamten okres z dystansem. Świat niesamowicie się zmienił. Miałem poczucie, że niektóre rzeczy dobiegły końca. Wracając jeszcze do komara, stwierdziłem, że osoba, która się z nim zaprzyjaźni, musi być bardzo specyficzna, samotna, aspołeczna i obsesyjna, ale obsesja sama w sobie nie wydawała mi się na tyle interesująca. Chciałem, żeby ta osoba po swojemu to wykorzystywała, żeby to jej służyło" - wyjaśnił reżyser.

Początkowo główny bohater miał być matematykiem. "Tak się jednak złożyło, że czytałem wtedy książkę Michaela Lewisa +Flash Boys+. Były w niej postacie, na pracy których były oparte wszystkie systemy finansowe. Postanowiłem odwołać się do swoich wspomnień z pobytu w San Francisco w tygodniu, w którym wyszedł pierwszy model iPhone. W tym samym czasie Barry Bonds pobił rekord w baseballu, ale wspomagał się sterydami. Był olbrzymi. Pomyślałem sobie, że cały świat był wtedy taki napompowany, sztuczny" – wspomniał Rymsza.

W roli Richarda wystąpił Beau Knapp, znany m.in. z filmu "Nice Guys. Równi goście" Shane'a Blacka. "Ludzie od castingu bardzo cenili Beau, ale ja kompletnie tego nie dostrzegałem. Wątpiłem, czy będzie w stanie fizycznie dopasować się do tej postaci. Chciałem, żeby to była totalna transformacja. On był pełen entuzjazmu i już przed castingiem zaczął zrzucać wagę. Bardzo chciał, żeby ktoś w niego zainwestował, uwierzył, że potrafi zrobić coś takiego. Był niesamowicie oddany scenariuszowi i współpracy ze mną" – stwierdził reżyser.

Jak zaznaczył, "Mosquito State" to historia, który zmusza do myślenia. "Najbardziej podoba mi się sztuka tego typu. To jest film trudny, który zawiera tyle warstw, że trzeba dać coś z siebie, tę jedną kroplę krwi, zaangażować myśli, żeby dojść do określonych wniosków. Dla mnie to był eksperyment. Chciałem zrobić film głęboki, ale jednocześnie otwarty" – wyjaśnił twórca.

Rymsza jest również współproducentem innego filmu pokazywanego poza konkursem na weneckim festiwalu – "Hopper/Welles" w reż. Orsona Wellesa. Produkcja jest zapisem osobistej i odkrywczej rozmowy, jaka miała miejsce w 1970 r. między Wellesem a Dennisem Hopperem, który w 1969 r. otrzymał w Cannes nagrodę za najlepszy debiut za film "Swobodny jeździec". "To niezbędny fragment historii kina, zawieszony na zawiasach zmieniającego się przemysłu filmowego, wyrażony przez dwóch najbardziej radykalnych twórców" – reklamują film producenci.

Na razie nie wiadomo, kiedy filmy będzie mogła obejrzeć polska publiczność.

Z Wenecji Daria Porycka (PAP)