Umorzone śledztwo w sprawie katastrofy lotniczej w Topolowie, w której zginęło 11 osób

2020-09-30 10:50 aktualizacja: 2020-09-30, 12:34
Samolot Piper PA-28R-201 Arrow III. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Samolot Piper PA-28R-201 Arrow III. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie katastrofy lotniczej w Topolowie koło Częstochowy, w wyniku której w 2014 r. śmierć poniosło 11 osób. Rozbił się wtedy samolot należący do prywatnej szkoły spadochronowej.

Jak ustalili śledczy, bezpośrednią przyczyną katastrofy było uszkodzenie sprzęgła prawego silnika. Dopatrzyli się także nieprawidłowości w eksploatacji i konserwacji samolotu oraz błędów w pilotażu. Umorzyli śledztwo, bo zarówno właściciel szkoły, jak i pilot zginęli w katastrofie.

Informację o umorzeniu postępowania przekazał w środę PAP rzecznik prowadzącej to śledztwo Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek.

Do tragedii doszło 5 lipca 2014 r. Samolot Piper PA 31P Navajo wystartował ok godz. 16 z lotniska w Rudnikach koło Częstochowy, by zrzucić spadochroniarzy. Był to ósmy lot samolotu tego dnia. Po kilku minutach lotu samolot runął na ziemię na teren sadu przy ul. Częstochowskiej w miejscowości Topolów, a następnie stanął w płomieniach. Na pokładzie samolotu znajdował się pilot oraz 11 skoczków spadochronowych.

Wypadek przeżył jedynie jeden z instruktorów, który w ciężkim stanie został przetransportowany do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie. Mężczyzna ten został odciągnięty od palącego się wraku samolotu przez mieszkańca Topolowa oraz dwóch mężczyzn przybywających na urlopie w tej miejscowości.

Właścicielem samolotu była szkoła spadochronowa "Omega" z woj. podkarpackiego, należąca do Rafała G. W ramach działalności gospodarczej prowadził on szkolenia spadochronowe, wynajmując teren i hangar na lotnisku Rudniki. Był jedną z osób, które zginęły w katastrofie.

Jak przekazał prok. Ozimek, w sprawie zgromadzono obszerny materiał dowodowy, a w szczególności opinię biegłego z zakresu lotnictwa, raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych oraz zeznania ponad 100 świadków. "Na podstawie analizy tego materiału stwierdzono, że bezpośrednią przyczyną katastrofy było uszkodzenie sprzęgła prawego silnika, skutkujące brakiem przekazywania napędu od silnika do śmigła. Spowodowało to pogorszenie właściwości aerodynamicznych samolotu i jego upadek w locie niesterowanym. Zaznaczyć również należy, że użytkowanie samolotu odbywało się bez ważnego Świadectwa Zdatności do Lotu" – poinformował rzecznik prokuratury.

"Ponadto uznano, że okolicznościami, które przyczyniły się do katastrofy były m.in. niewłaściwa obsługa techniczna samolotu, stosowanie paliwa samochodowego, niewłaściwe posadowienie pasażerów, intensywne eksploatowanie w sposób odbiegający od normalnej praktyki (częste starty i lądowania) oraz wysoka temperatura powietrza (ok. 30 stopni C)" – dodał prokurator.

Według biegłego ds. lotnictwa, osobami odpowiedzialnymi za nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu powietrznym był właściciel szkoły spadochronowej Rafał G., który dopuścił się zaniedbań w konserwacji i eksploatacji samolotu oraz pilot samolotu, który popełnił błędy w pilotażu z powodu braku wymaganego doświadczenia. "Z uwagi na fakt, że sprawcy przestępstwa ponieśli śmierć w wyniku zdarzenia, prokurator wydał postanowienie o umorzeniu śledztwa" - podała prokuratura.

Postanowienie o umorzeniu postępowania jest nieprawomocne. (PAP)

Autor: Krzysztof Konopka