Celem islamistów nie jest separatyzm, ale destabilizacja polityczna

2020-10-17 07:11 aktualizacja: 2020-10-17, 13:30
Prezydent Francji przed szkołą średnią w Conflans Saint-Honorine. Fot. PAP/EPA/ABDULMONAM EASSA
Prezydent Francji przed szkołą średnią w Conflans Saint-Honorine. Fot. PAP/EPA/ABDULMONAM EASSA
Celine Pina po karierze politycznej, głównie w samorządach regionu paryskiego, stała się jedną z najbardziej znanych publicystek zwalczających ekspansję islamizmu we Francji. PAP rozmawiał z nią na kilka dni przed dokonanym w piątek przez młodego islamistę zabójstwem nauczyciela liceum, który pokazywał uczniom okładkę Charlie Hebdo z karykaturami Mahometa.

PAP: Prezydent Francji w niedawnym i wciąż komentowanym przemówieniu, zapowiedział uchwalenie ustawy przeciw „separatyzmowi” i po raz pierwszy, jak się wydaje, przyznał, że wektorem tego „separatyzmu” jest islamski radykalizm. Czy to przełom w postawie władz francuskich, które na ogół unikają nazywania tego zagrożenia?

Celine Pina: Jest to przełom czysto symboliczny. Od 2015 r. wielu obrońców laickości próbowało tłumaczyć, że zabójstwo redaktorów Charlie Hebdo było morderstwem politycznym. Ta zbrodnia terrorystyczna związana była z polityczną działalnością islamistyczną, z sianą przez islamistów nienawiścią do Francji, opisywaną jako wrogą islamowi, rasistowską, pozbawioną duchowości.

PAP: Czy teraz, gdy atakowani są też policjanci, władze mają pomysł jak rozwiązać ten problem?

CP: Niedawno minister spraw wewnętrznych ubolewał nad „zdziczeniem”, jakie obserwuje w społeczeństwie. Po czym minister sprawiedliwości tłumaczył, że „zdziczenie” to język skrajnej prawicy. Za tą walką semantyczną kryje się niezdolność tego rządu do jasnych, jednoznacznych wypowiedzi, co powoduje, że przestał być wiarygodny. A rzeczywistość wygląda tak, że we Francji napada się na komisariaty i nie umie odeprzeć tych ataków. Prezydent, choć przyznaje, że źródłem terroryzmu jest radykalizm islamski, zapomina, że celem islamistów nie jest separatyzm, ale destabilizacja polityczna i zdobycie władzy. Jasne było w wystąpieniu prezydenta, że tylko jedna religia, a jest nią islam, jest w natarciu (na nasze wartości). Mamy jednak ministra spraw wewnętrznych, który zaraz po przemówieniu Emmanuela Macrona, prostuje – nie, nie, tu nie chodzi tylko o islam.

PAP: Atrakcyjność islamizmu tłumaczy się często trudną sytuacją materialną zagubionych w innej kulturze imigrantów.

CP: Ta ludność mieszka w swoistych gettach, ale nie znaczy to, że jest porzucona. Korzystają z pomocy w płaceniu komornego, gazu, elektryczności czy z darmowego leczenia i wakacji. Nasz kraj inwestuje w nich kapitał socjalny, kompensuje to brak kapitału prywatnego mieszkańców tych dzielnic. Ale islamiści wmawiają im, że to za mało, bo wszystko im się od państwa należy.
Francja wzięła na siebie pomoc materialną, ale zaniedbała wychowanie duchowe. Pamiętać trzeba, że nikt nie rodzi się z instrumentami pozwalającymi na integrację w społeczeństwie. Każde społeczeństwo opowiada swą historię, ma swe prawa i symbole. Na ogół wpajają nam je rodzice, a następnie szkoła. Jeśli pochodzi się z rodziny cudzoziemskiej i nie wyniosło się z domu odpowiednich kodów, to szkoła powinna być miejscem ich przekazu. Niestety zrezygnowano z wszelkich wymagań wobec uczniów, a imigrantów przedstawiano jako ofiary. Lewica wpajała im, że Francja to kraj rasistowski, w którym nie znajdą dla siebie miejsca.

PAP: Rzymski historyk Polibiusz pisał, że żadna cywilizacja nie ustępuje przed zewnętrzną agresją, jeśli nie było w niej wcześniej zła, które drążyło ją od wewnątrz.

CP: Też myślę, że eksplozję poprzedziła implozja. I mogę sobie wyobrazić, że nasza cywilizacja chyli się do schyłku. Przeraża mnie jednak, że zastąpiona może być przez projekt wsteczny, totalitarny, brutalny i krwawy. Myślę, że choć coraz bardziej niebezpieczna, walka polityczna i walka myśli jest jeszcze możliwa. Ale jeśli inteligencja i media będą zachowywać się jak dotąd, to szansa może być stracona. Klęska wynika z tego, że islamiści proponują szlak polityczny, który choć nas drażni, jest jednak jakąś drogą, podczas gdy naprzeciw mamy ludzi, którzy niczego nie proponują – ani modelu społecznego, ani ideału. A nawet niedobry ideał jest lepszy niż nieobecność ideału. Przeraża mnie, że ludzie, którzy uciekli z krajów, które nie były w stanie ich wyżywić, wykształcić i chronić, krajów, które znalazły się w takiej sytuacji z powodu islamu i patriarchatu, przynoszą do nas to wszystko, co ich kraje spędziło na bezdroża. To musi się źle skończyć. 

*Celine Pina w marcu 2018 roku wraz z m.in. filozofem Alainem Finkielkrautem podpisała „Apel 100 intelektualistów przeciwko islamistycznemu separatyzmowi ”. W kwietniu tego samego roku podpisała też „Manifest przeciwko nowemu antysemityzmowi”, który ukazał się w dzienniku "Le Parisien".

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)